Kino zaprosi na sztukę teatralną na żywo

Karol Jedliński
opublikowano: 14-07-2011, 00:00

Michał Żebrowski jest za, Multikino i Agora także. Jesienią pełną parą ruszą transmisje najlepszych spektakli.

AllLive.pl zabiega o kontrakty u niemal 40 instytucji kultury

Michał Żebrowski jest za, Multikino i Agora także. Jesienią pełną parą ruszą transmisje najlepszych spektakli.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jesienią do kina pójdziemy na... sztukę teatralną. I to wcale nie z powodu kłopotów lokalowych aktorskiej trupy, ale z powodów wybitnie biznesowych. Do takiego przedsięwzięcia szykuje się Multikino, które od kilku lat z powodzeniem organizuje przekazy z najsłynniejszych oper na świecie.

— Nie boimy się o finanse tego projektu. Wierzymy, że koneserów teatru w kinie nie zabraknie — uważa Artur Chmielewski, szef sprzedaży specjalnej i sponsoringu w Multikinie.

Wielcy kupują bilet

Dla operatora kin z portfela ITI ważne jest to, że pokazy na żywo na dużym ekranie będą nawet kilkukrotnie tańsze niż bilety do teatru. A do tego będzie można je kupić niemal do ostatniej chwili, podczas gdy bilety na najpopularniejsze sztuki wystawiane na deskach dużych teatrów trzeba kupować nawet miesiąc wcześniej. Podobny projekt planuje też Agora, mocna w internecie, ale i w kinie (sieć Helios).

— Dwa lata temu przymierzaliśmy się do podobnego projektu, ale uznaliśmy, że nie zepnie się on nam biznesowo, jeśli weźmiemy sobie na barki nie tylko dystrybucję, ale i produkcję. Bo to, że chętna do płacenia klientela jest, to pewne. Ale są też duże koszty realizacji. Teraz, gdy ktoś za nas bierze ryzyko produkcji, pozyskania praw i walki o jakość, jesteśmy jak najbardziej za tym, żeby rozpowszechniać takie treści — zaznacza Kamil Przełęcki, producent m.in. "Zemsty" Andrzeja Wajdy, a obecnie dyrektor ds. rozwoju i konwergencji multimediów w Agorze, odpowiadający m.in. za projekt Kinoplex.

Kto zdecydował się wejść w ryzykowny obszar transmisji wydarzeń teatralnych na żywo i zainteresować nim polskich potentatów? To m.in. 30-letni Julian Kozankiewicz, współzałożyciel spółki EM lab (obecnie MediaCap), notowanej na NewConnect. EM lab zajmował się m.in. organizacją i obsługą dużych eventów. Julian Kozankiewicz zapewnia, że tej jesieni projekt AllLive.pl będzie znany nie tylko z transmisji teatralnych.

Niczego nie zabijać

— Skupiamy się na produkcji i szukaniu dużych dystrybutorów. Nie zamierzamy budować naszego biznesu, bazując tylko na ruchu na naszej stronie internetowej, skoro taka Gazeta.pl ma co tydzień kilkumilionowe audytorium i chce rozmawiać o udostępnianiu naszych treści tej grupie. To dla nas bardzo dobry model — przekonuje Julian Kozankiewicz.

AllLive.pl zabiega o kontrakty u niemal 40 instytucji. Są to nie tylko teatry czy dystrybutorzy, ale także wydawcy muzyki, producenci koncertów, trwają negocjacje z ZAiKS w sprawie tantiemów.

— Widzimy, że są obszary, takie jak platformy cyfrowe, usługi VOD, gdzie inwestują m.in. telekomy. I tam potrzeba dobrej, unikatowej treści. My je będziemy w stanie dostarczyć — uważa Julian Kozankiewicz.

— Pokazywanie sztuk teatralnych w kinie nie zabije teatru, tak jak filmy w iPhonie nie zabijają kina. Zgadzam się, że oglądanie sztuki bezpośrednio w teatrze daje innego rodzaju emocje niż na ekranie. Jednak ostatnio mieliśmy przedstawienie, gdzie występowali młodzi aktorzy, pełno było piosenek i układów choreograficznych, co mogło bardzo podobać się także na małym ekranie czy w kinie — przekonuje Michał Żebrowski, właściciel teatru 6. piętro, którego sztuki debiutowały niedawno w AllLive.pl

Sztuka kosztuje

10

zł Tyle będzie kosztował bilet do teatru w wersji AllLive.pl.

0,4

mln zł Tyle pieniędzy jak na razie pochłonął projekt teatru na żywo poza teatrem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy