Koh-i-noor nie zmieści się w małym portfelu

Inwestycyjne diamenty nie są na małą kieszeń. W segmencie tych najcenniejszych można to jednak odebrać nie jako przenośnię, ale dosłownie.

Przyjmuje się, że odpowiedniej jakości diament stanowić może lokatę kapitału, nawet jeśli jego masa nie przekracza znacznie jednego karata. Dla wyobrażenia, kamień, który tyle waży, w klasycznym brylantowym szlifie miałby średnicę 6,4 mm, a więc skojarzenie, które mogliśmy mieć ze sporym pierścionkiem, byłoby trafne. Cena przykładowego jednokaratowego diamentu bez inkluzji i w najczystszej barwie wynosić może około 81 tys. zł, wynika z oferty Mennicy Skarbowej. Na tym rynku jednak ani średnica, ani cena nie rosną proporcjonalnie do masy — 10-karatowy diament w tym samym szlifie miałby zaledwie 14 mm, ale stanowiłby już przedmiot obrotu zupełnie innego sektora.

Dzisiaj największe nieoszlifowane diamenty trafiają na rynek podczas przetargów, w których każdy, w zależności od tego, jaki widzi w kamieniu potencjał, składa własną ofertę.

Klątwa Koh-i-noora

Rynek diamentów już od kilku miesięcy próbuje złapać równowagę, a koncerny wydobywcze, przetwórcy, brokerzy i banki starają się pogodzić jakoś swoje interesy, żeby nie doprowadzić do całkowitego zastoju i kompletnych spadków marż.

W sektorze największych kamieni sytuacja wygląda odrobinę inaczej, chociaż niektóre z problemów globalnego handlu również go dotyczą — w szczególności te, które związane są z rozmiarami popytu. Za głównych klientówna diamenty powyżej 10 karatów uznaje się przedstawicieli branży energetycznej, ale wraz ze spadkami cen ropy ich majątek skurczył się w ubiegłym roku znacząco. Podobnie zmniejszyło się zapotrzebowanie na największe klejnoty w Chinach, gdzie zaostrzone regulacje obniżyły sprzedaż w wielu branżach dóbr luksusowych, a także w Rosji, gdzie zakupy kosztowności istotnie ograniczył spadek wartości rubla. Takie spowolnienie przyczynić może się przede wszystkim do obniżenia płynnościsektora, bo już teraz obserwowane jest wydłużenie czasu, w jakim oszlifowany kamień znajduje na rynku nabywcę, wynika z informacji Rapaportu.

Surowiec za miliony

Chociaż sam Koh-i-noor wcale nie jest największym diamentem na świecie, według indyjskich podań, został odkryty nie w kopalni, ale na czole porzuconego nad rzeką noworodka, który okazał się być synem Boga Słońca. Słynny kamień waży ponad 100 karatów,więc nie zaskakują też skomplikowane okoliczności jego pozyskania — jeśli jednak ograniczymy się już do kilkunastu karatów, handel odbywać może się przy całkowitym pominięciu sensacyjnych wątków. Dzisiaj największe nieoszlifowane diamenty trafiają na rynek podczas przetargów, w których każdy, w zależności od tego, jaki widzi w kamieniu potencjał, składa własną ofertę. Im większy rozmiar, tym bardziej proponowane stawki od siebie odbiegają, bo o wartości po obróbce decyduje między innymi koncepcja samego oszlifowania.

Uczestnicy takich przetargów na sam surowiec potrafią przeznaczać miesięcznie miliony dolarów, ale o wyborze kształtu nie decydują raczej czynniki popytowe, ale cechy jednostkowe.

Dopiero wtedy, kiedy do szarawej nieoszlifowanej bryłki uda się dopasować dwa równie dobre rozwiązania, wybierany jest ten rodzaj szlifu, który jest na rynku bardziej poszukiwany. Może się to wydawać mało możliwe, ale rynek najcenniejszych brylantów bywa z osiągalnymi przez nas pierścionkami blisko powiązany. W wyniku odróbki takiego 10-karatowego kamienia do obiegu nie trafia tylko główny diament, ale też całe mnóstwo innych, mniejszych. Inwestowanie można wobec tego zacząć od okruchów z królewskiego stołu — o ile tylko jakość największego kamienia zagwarantowałaby mu miejsce w koronie jakiegoś monarchy albo, co bardziej prawdopodobne, magnata paliwowego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koh-i-noor nie zmieści się w małym portfelu