Czytasz dzięki

Koh-i-noor nie zmieści się w małym portfelu

opublikowano: 09-07-2015, 22:00

Inwestycyjne diamenty nie są na małą kieszeń. W segmencie tych najcenniejszych można to jednak odebrać nie jako przenośnię, ale dosłownie.

Przyjmuje się, że odpowiedniej jakości diament stanowić może lokatę kapitału, nawet jeśli jego masa nie przekracza znacznie jednego karata. Dla wyobrażenia, kamień, który tyle waży, w klasycznym brylantowym szlifie miałby średnicę 6,4 mm, a więc skojarzenie, które mogliśmy mieć ze sporym pierścionkiem, byłoby trafne. Cena przykładowego jednokaratowego diamentu bez inkluzji i w najczystszej barwie wynosić może około 81 tys. zł, wynika z oferty Mennicy Skarbowej. Na tym rynku jednak ani średnica, ani cena nie rosną proporcjonalnie do masy — 10-karatowy diament w tym samym szlifie miałby zaledwie 14 mm, ale stanowiłby już przedmiot obrotu zupełnie innego sektora.

Dzisiaj największe nieoszlifowane diamenty trafiają na rynek podczas przetargów, w których każdy, w zależności od tego, jaki widzi w kamieniu potencjał, składa własną ofertę.

Klątwa Koh-i-noora

Rynek diamentów już od kilku miesięcy próbuje złapać równowagę, a koncerny wydobywcze, przetwórcy, brokerzy i banki starają się pogodzić jakoś swoje interesy, żeby nie doprowadzić do całkowitego zastoju i kompletnych spadków marż.

W sektorze największych kamieni sytuacja wygląda odrobinę inaczej, chociaż niektóre z problemów globalnego handlu również go dotyczą — w szczególności te, które związane są z rozmiarami popytu. Za głównych klientówna diamenty powyżej 10 karatów uznaje się przedstawicieli branży energetycznej, ale wraz ze spadkami cen ropy ich majątek skurczył się w ubiegłym roku znacząco. Podobnie zmniejszyło się zapotrzebowanie na największe klejnoty w Chinach, gdzie zaostrzone regulacje obniżyły sprzedaż w wielu branżach dóbr luksusowych, a także w Rosji, gdzie zakupy kosztowności istotnie ograniczył spadek wartości rubla. Takie spowolnienie przyczynić może się przede wszystkim do obniżenia płynnościsektora, bo już teraz obserwowane jest wydłużenie czasu, w jakim oszlifowany kamień znajduje na rynku nabywcę, wynika z informacji Rapaportu.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Surowiec za miliony

Chociaż sam Koh-i-noor wcale nie jest największym diamentem na świecie, według indyjskich podań, został odkryty nie w kopalni, ale na czole porzuconego nad rzeką noworodka, który okazał się być synem Boga Słońca. Słynny kamień waży ponad 100 karatów,więc nie zaskakują też skomplikowane okoliczności jego pozyskania — jeśli jednak ograniczymy się już do kilkunastu karatów, handel odbywać może się przy całkowitym pominięciu sensacyjnych wątków. Dzisiaj największe nieoszlifowane diamenty trafiają na rynek podczas przetargów, w których każdy, w zależności od tego, jaki widzi w kamieniu potencjał, składa własną ofertę. Im większy rozmiar, tym bardziej proponowane stawki od siebie odbiegają, bo o wartości po obróbce decyduje między innymi koncepcja samego oszlifowania.

Uczestnicy takich przetargów na sam surowiec potrafią przeznaczać miesięcznie miliony dolarów, ale o wyborze kształtu nie decydują raczej czynniki popytowe, ale cechy jednostkowe.

Dopiero wtedy, kiedy do szarawej nieoszlifowanej bryłki uda się dopasować dwa równie dobre rozwiązania, wybierany jest ten rodzaj szlifu, który jest na rynku bardziej poszukiwany. Może się to wydawać mało możliwe, ale rynek najcenniejszych brylantów bywa z osiągalnymi przez nas pierścionkami blisko powiązany. W wyniku odróbki takiego 10-karatowego kamienia do obiegu nie trafia tylko główny diament, ale też całe mnóstwo innych, mniejszych. Inwestowanie można wobec tego zacząć od okruchów z królewskiego stołu — o ile tylko jakość największego kamienia zagwarantowałaby mu miejsce w koronie jakiegoś monarchy albo, co bardziej prawdopodobne, magnata paliwowego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane