Kolej zmierzy się z A4

opublikowano: 25-11-2019, 22:00

Modernizacja torów z Krakowa do Katowic może odebrać sporo klientów koncesjonariuszowi autostrady i przewoźnikom drogowym. Wszystko w rękach kolejarzy

W 2030 r. autostradą A2 Łódź — Warszawa zgodnie z prognozami miało jeździć 28,6 tys. aut w ciągu doby. Tuż po oddaniu tego odcinka do eksploatacji, natężenie ruchu na całej trasie sięgnęło jednak 30-40 tys. samochodów, a na odcinku między Pruszkowem a Warszawą przekracza nawet 75 tys. Trwają więc przygotowania do budowy trzeciego pasa, by poprawić przepustowość popularnej trasy. Tłok na drodze miało nieco rozładować usprawnienie ruchu na linii kolejowej po modernizacji. Pasażerowie ruszyli na dworce, by pociągiem dojechać do pracy w Warszawie. Narzekają jednak na ofertę przewozową i wciąż domagają się rozbudowy siatki połączeń. Zakładają stowarzyszenia, piszą protesty. PKP Intercity obiecują im od grudnia uruchomienie połączeń z Łodzi na lotnisko Chopina, ale eksperci negatywnie oceniają tę propozycję, uznając, że nie usprawni przepływu pasażerów między aglomeracjami.

Stalexport Autostrada Małopolska, którym kieruje Emil Wąsacz,
inwestuje w innowacje, by usprawnić podróżowanie trasą A4, ale na bramkach
pobiera słone opłaty. Po modernizacji kolei część ruchu może przenieść się na
tory, jeśli kolejarze zapewnią atrakcyjny rozkład i kupią tabor.
Zobacz więcej

Z ASFALTU NA TORY:

Stalexport Autostrada Małopolska, którym kieruje Emil Wąsacz, inwestuje w innowacje, by usprawnić podróżowanie trasą A4, ale na bramkach pobiera słone opłaty. Po modernizacji kolei część ruchu może przenieść się na tory, jeśli kolejarze zapewnią atrakcyjny rozkład i kupią tabor. Fot. Grzegorz Celejewski - Agencja Gazeta

Eksperci prognozują, że po zakończeniu modernizacji linii Kraków — Katowice podróżni także zaczną częściej jeździć pociągami.

— Obecnie wiele osób jeździ autostradą, ale korzystanie z niej jest kosztowne — argumentuje Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

Czas i pieniądz

Odcinkiem autostrady A4 między stolicami Małopolski i Śląska jeździ 42 tys. pojazdów na dobę. Za przejechanie nieco ponad 60 km trzeba zapłacić 20 zł. To jeden z najdroższych odcinków, ale ruch na nim wciąż rośnie. Zarządzający trasą Stalexport Autostrada Małopolska (SAM) wprowadza rozwiązania usprawniające przejazd przez bramki, by nie tworzyły się przed nimi gigantyczne korki. Często prowadzi także na drodze prace modernizacyjne, ale przejazd nią i tak jest znacznie krótszy niż pociągami. Podróż autem między centrami miast zajmuje około 70 minut, koleją co najmniej 1,5 godziny, a lokalnym pociągiem nawet 2-2,5 godziny. W 2021 r. składy mogą przyśpieszyć.

— Roboty budowlane między krakowskimi Mydlnikami a Krzeszowicami już się zakończyły. Prace na ostatnim odcinku, Trzebinia — Krzeszowice, planujemy zakończyć w IV kwartale 2020 r. Czas przejazdu najszybszych pociągów wyniesie około godziny — szacuje Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych, finansujących inwestycję, której koszt jest szacowany na 2 mld zł.

Pociągi lokalne powinny przejechać odcinek z Krakowa do Katowic w czasie zbliżonym do autostradowego.

— Trasa zapewne stanie się istotnym zamiennikiem komunikacji samochodowej — uważa Mirosław Siemieniec.

Kto zyska, kto straci

SAM uważa, że z oferty kolejowej mogą skorzystać m.in. pasażerowie jeżdżący obecnie autobusami.

— Trudno ocenić, jak modernizacja linii kolejowej Kraków — Katowice wpłynie na ruch na koncesyjnym odcinku A4. Najbardziej prawdopodobną konsekwencją uruchomienia zmodernizowanej linii kolejowej jest zmiana popytu na ofertę samochodowego transportu zbiorowego. To pasażerowie autokarów i busów najszybciej przesiądą się do pociągów, o ile oczywiście oferta kolei będzie dla nich bardziej atrakcyjna pod względem cenowym czy czasowym — twierdzi Rafał Czechowski, odpowiadający za kontakty koncesjonariusza z prasą.

Michał Leman, dyrektor zarządzający firmy FlixBus, uważa natomiast, że jeśli dojdzie do przeniesienia ruchu z autostrady na kolej, nastąpi to we wszystkich segmentach.

— Wiele zależy jednak od tego, czy przewoźnicy kolejowi będą w stanie zaproponować atrakcyjną ofertę — zaznacza Michał Leman.

Budzi to jego wątpliwości.

— W godzinach szczytu autobusy z Krakowa w stronę Katowic odjeżdżają nawet co 5-10 minut, a poza szczytem co 20-30 minut. Nie sądzę, by przewoźnicy kolejowi byli w stanie zaoferować taką częstotliwość połączeń — mówi Michał Leman.

Rafał Czechowski uważa również, że z podróży samochodem na rzecz pociągu częściej mogą rezygnować kierowcy, którzy przemieszczają się z centrum jednego miasta do drugiego.

— Dla kogoś, kto dojeżdża z lub do dzielnic poza śródmieściem, bądź — w przypadku aglomeracji śląskiej — miejscowości w pobliżu Katowic, samochód może pozostać wygodniejszym i szybszym, a przez to częściej wybieranym środkiem transportu — uważa Rafał Czechowski.

PKP PLK podkreślają, że modernizacja linii kolejowej przyczyni się do usprawnienia lokalnego ruchu drogowego, m.in. dzięki zastąpieniu przejazdów wiaduktami.

Czas na zakupy

Jakub Majewski uważa, że jeśli przewoźnicy kolejowi faktycznie chcą zyskać pasażerów, muszą przedstawić ofertę atrakcyjną pod względem czasu przejazdu i ceny oraz zainwestować w nowy tabor. Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, przypomina, że przed laty funkcjonowała tzw. południowa grupa zakupowa, która planowała nabyć piętrowe składy, m.in. na trasę Kraków — Katowice. Na planach jednak się skończyło.

Konieczność zakupu piętrowych pojazdów dostrzega także Zbigniew Konieczek, prezes Newagu. To zaskakująca opinia, bo kierowana przez niego firma tego typu składów nie produkuje. Prognozuje on, że na linii krakowsko-katowickiej natężenie ruchu będzie tak duże, że niezbędne będą pojemne pojazdy.

Na razie przewoźnicy kolejowi niechętnie mówią o przygotowaniu oferty na zmodernizowaną trasę. Agnieszka Serbeńska z biura prasowego PKP Intercity twierdzi, że spółka nie informuje o planach długofalowych. Warto jednak przypomnieć, że realizuje inwestycje w modernizację i zakup taboru za 7 mld zł, co daje nadzieję na poprawę jakości pociągów, które wjadą na zmodernizowane linie.

Komercyjne przejazdy trasą Kraków — Katowice, w ramach kursów do Pragi, już uruchamia Leo Express. Spółka wprowadziła nawet na linii między stolicami Małopolski i Śląska przejazdy po 2 zł. Juraj Andrejka, odpowiedzialny za kontakty z mediami, zapowiada, że wkrótce ogłosi kolejną promocję. Przewoźnik ma też nadzieję,że po zakończeniu modernizacji dostanie pozwolenie na zwiększenie liczby połączeń i zyska nowych pasażerów. Przewozy Regionalne (PR) nie chwalą się pomysłami.

— O planach związanych z zakupem taboru kolejowego w pierwszej kolejności poinformujemy naszych udziałowców [czyli ARP i marszałków województw — red.] — ucina Dominik Lebda, reprezentujący PR.

Na razie ich inwestycje taborowe wypadają blado. Firma otrzymała pomoc publiczną, więc w tej perspektywie nie mogła skorzystać z funduszy unijnych. Dlatego kupiła jedynie kilka pojazdów i zmodernizowała część taboru.

Koleje Małopolskie w ubiegłorocznym raporcie sygnalizowały, że po modernizacji linii w pociągach może zabraknąć miejsc, zwłaszcza w szczytach przewozowych. Podkreślały też, że produkcja pojazdów trwa kilkanaście miesięcy, więc nie da się szybko zaspokoić zwiększonego popytu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu