Maciej Wieczorek: Kryzys zweryfikował modne teorie

opublikowano: 05-07-2020, 22:00

Gdybyśmy więcej inwestowali w nowe leki, być może nie obudzilibyśmy się w warunkach globalnej pandemii — mówi inwestor i prezes Celon Pharmy. Sam kupuje tylko to, co rozumie.

Przeczytaj wywiad i dowiedz się:

  • czy twórca Celon Pharmy nastawia się na głęboki kryzys czy szybkie odbicie
  • jak ocenia obecną sytuację na rynkach
  • czy inwestuje czy chroni kapitał
  • jak pandemia wpłynęła na branżę biotechnologiczną

„PB”: Mamy kryzys?

Maciej Wieczorek

Maciej Wieczorek: W naszej branży go nie ma, ale w innych jest. Handel detaliczny, szeroko pojęta branża eventowa czy wszystkie przedsięwzięcia związane ze spędzaniem wolnego czasu — te biznesy trzeba poukładać na nowo, zrestrukturyzować, zmodyfikować strategię i pracować nad tym, żeby wyjść na zero. To zadanie na najbliższy rok, a nawet trzy lata, nie da się tego zrobić od razu.

Co się zmieniło w gospodarce?

Jedna kwestia to pewne przewartościowanie priorytetów i spadek wartości biznesów zajmujących się produktami czy usługami. Druga rzecz to zwrócenie uwagi na produktywność i możliwość wykorzystania dostępnych przecież od lat narzędzi, pozwalających na jej zwiększenie, choćby w zakresie pracy zdalnej.

Sądzi pan, że te zmiany będą trwałe?

W dużej mierze tak. Nie sądzę, byśmy wrócili np. do wizyt — turystycznych czy biznesowych — w wielkich hotelach, w których tłum ludzi gromadzi się kilka razy dziennie w równie wielkich stołówkach.

A wasza branża jak przeżywa kryzys?

Byliśmy do niego dobrze przygotowani. Podstawowym zagrożeniem mogło być przerwanie łańcucha dostaw, ale w biofarmacji funkcjonują solidne systemy zarządzania tym ryzykiem. Zawsze mamy alternatywne źródła substancji czynnych, przy każdym leku to 2-3 kluczowych dostawców, więc czasowe wypadnięcie jednego nie wpływa np. na procesy wytwórcze.

W ubiegłym roku pisało się jednak o kryzysie lekowym i braku na rynku ważnych substancji czynnych.

To była inna sytuacja, nieporównywalna z koronawirusem. Tam źródłem problemu była duża presja płatników publicznych na obniżanie cen podstawowych leków, co sprawiało, że w niektórych przypadkach wytwarzanie substancji czynnych przestało być opłacalne i producenci znikali z rynku. Wystarczy jeden czy dwa takie przypadki, by pojawiły się trudności z dostawami konkretnych leków, i przy niskich cenach — opakowanie leków często kosztuje mniej niż paczka papierosów — takie sytuacje są nieuniknione. To jest jednak problem, który można rozwiązać na linii płatnik publiczny — producent.

Koronawirus nie zaburzył produkcji?

Branża była dobrze przygotowana. Oczywiście gdy wprowadzono lockdown, zamknięto szkoły i przedszkola, to część pracowników musiała zostać w domu, ale w naszym przypadku dotyczyło to około 20 proc. zespołu i nie miało znaczącego wpływu na produkcję. Produkcja w ogóle nie przeżyła większych perturbacji — zapasy substancji pozwalały na działanie przez 6-12 miesięcy, w gorszej sytuacji byli dystrybutorzy czy importerzy leków.

Kryzys dowiódł, że dobrze robić zapasy?

Bez wątpienia. Wszystkie modne teorie zarządzania typu „lean” z dostawami „just in time” itp. sprawdzają się dobrze, gdy cała gospodarka chodzi jak w zegarku. Tego typu kryzysy pokazują, że trzeba brać pod uwagę ryzyko zaburzeń w dostawach — i warto myśleć o zabezpieczeniu we własnym kraju mocy produkcyjnych najważniejszych substancji czynnych.

Tymczasem substancje czynne w dużej mierze wytwarza się w Azji…

Powszechne jest przekonanie, że produkcja przenosi się tam ze względu na koszt siły roboczej, ale ważniejsze są kwestie środowiskowe. Normy w Europie są takie, że trudno tu ulokować produkcję wszystkich substancji czynnych, która — co tu dużo mówić — może być niebezpieczna dla środowiska. Można o tym myśleć tylko w sytuacji skrajnej pandemii i długofalowego lockdownu. Kilkadziesiąt kluczowych substancji czynnych czy antybiotyków, zabezpieczających 99 proc. podstawowych potrzeb lekowych, można jednak produkować w kraju.

Kto miałby to robić?

W naszej branży sytuacja jest taka, że stare, podstawowe leki są tanie i produkuje się je w dużej mierze w Chinach czy Indiach. Firmy farmaceutyczne na rozwiniętych rynkach szukają wartości w innowacyjnych terapiach na choroby rzadkie, dotykające bardzo małą część społeczeństwa. W Polsce potrzebna jest więc hybrydowa strategia: z jednej strony wsparcie dla produkcji zaawansowanych leków, które przynoszą duże zyski, a z drugiej partnerstwo publiczno-prywatne czy zaangażowanie państwowego producenta leków [Polfa Tarchomin — red.] w produkcję kilkudziesięciu substancji, które zabezpieczają podstawowe potrzeby.

Kryzys to dobry moment na inwestycje albo zakupy?

Pierwszym etapem każdego kryzysu jest paraliż — 2-3 miesiące dużej niepewności, kiedy nie myśli się o inwestycjach, tylko o ochronie biznesu. Potem inwestorzy branżowi mogą zacząć przyglądać się konkurentom, którym w kryzysie powinęła się noga, i rozważać przejęcia, ale to zawsze wiąże się z dużym ryzykiem — zwłaszcza kulturowym, bo nie tak łatwo przekonać do siebie ludzi z firmy, którą przejmuje się w takich okolicznościach. Można kupić tanio, ale potem taką inwestycję obciąża grzech pierworodny, dlatego nie jestem zwolennikiem tego rodzaju transakcji.

To w co warto inwestować?

Ja już kilka lat temu zacząłem inwestować w nowe trendy rynkowe, próbowałem przewidzieć, w którą stronę pójdą modele biznesowe. Sam teraz dużo pracuję zdalnie, uczestniczę w wideokonferencjach, elektronicznie podpisuję umowy, więc dobrze widzę, że z jednej strony popyt na takie usługi będzie tylko rósł, a z drugiej — wiele organizacji stanie się niepotrzebnych. Szeroko pojęta branża technologiczna jest bez dwóch zdań atrakcyjnym celem inwestycyjnym. Chodzi o wszystkie firmy, które ułatwiają docieranie do klientów i kontrahentów czy dbają o bezpieczeństwo kontaktu — tak jak Neitec, w który zainwestowałem, zajmujący się m.in. profilowaniem behawioralnym użytkowników. Technologia, która m.in. pozwala stwierdzić, czy nie rozmawia z nami bot, będzie miała kluczowe znaczenie zarówno w cyberbezpieczeństwie, jak i aplikacjach marketingowych.

A biotechnologia?

Nasza branża też jest z pewnością warta inwestycji. Kryzys wykazał, że można zrezygnować z wakacji na Costa Brava i wielu innych rzeczy, ale zdrowie i życie mają największą wartość, więc z inwestycji w nie zrezygnować nie można. Mam nawet wrażenie, że wszyscy, na czele z rządami, przespaliśmy ostatnich kilkadziesiąt lat — inwestycje w nowe leki mogły i powinny być o wiele większe. Może gdyby były, nie obudzilibyśmy się w warunkach globalnej pandemii.

Gdzie lokuje pan prywatny kapitał? Kryzys coś zmienił w pańskiej strategii?

Nie inwestuję w akcje ani obligacje, w ogóle trzymam się z daleka od biznesów, których nie rozumiem i na których się nie znam, a także od starych branż, w rodzaju wydobycia kopalin czy XIX-wiecznego ciężkiego przemysłu. Jestem zwolennikiem kupowania aktywów trwałych, których wartość nie wyparuje, i myślę, że to najrozsądniejsza strategia dla każdego, kto ma parę groszy na inwestycje. W moim przypadku to nieruchomości — inwestuję w nie selektywnie, rozbudowuję portfel. Drugą, bardziej ryzykowną częścią portfela inwestycyjnego są start-upy technologiczne. Rozumiem, że dla kogoś z krótkim horyzontem inwestycyjnym to nie jest strategia, którą można naśladować, ale jak się inwestuje co najmniej z perspektywą kilkuletnią, wydaje mi się najrozsądniejsza.

Maciej Wieczorek jest doktorem nauk medycznych w zakresie biologii medycznej i jednym z czołowych menedżerów w polskiej branży farmaceutycznej. Od 1994 r. pracował w Adamedzie, gdzie był wiceprezesem odpowiedzialnym za strategię, badania i rozwój oraz operacje. W 2002 r. założył Celon Pharmę, która początkowo specjalizowała się w lekach generycznych. Spółka rozpoczęła poszukiwanie nowych leków, a w 2016 r. weszła na GPW. Od debiutu kurs wzrósł o 150 proc., a pakiet akcji prezesa wart jest 1,2 mld zł. Maciej Wieczorek współtworzył też Mabion, którym kierował w latach 2007-16 i którego jest znaczącym akcjonariuszem. Inwestował również w start-upy farmaceutyczne i technologiczne.

Wszystkie rozmowy z ekspertami na temat inwestowania w czasie pandemii znajdziesz w serwisie specjalnym "Tak inwestują gwiazdy biznesu":

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Marcel Zatoński

Polecane