Roman Karkosik: Na GPW jest sporo przecenionych spółek

opublikowano: 05-07-2020, 22:00

Głębokiego załamania nie będzie. Nauczymy się żyć z pandemią i pójdziemy szwedzką drogą — przewiduje właściciel grupy Boryszew. Radzi być optymistą.

Z artykułu dowiesz się:

  • czy znany inwestor nastawia się na głęboki kryzys czy szybkie odbicie
  • jak ocenia obecną sytuację na rynkach
  • czy inwestuje czy chroni kapitał
  • na jakie spółki stawia, a jakich unika 

 

„PB”: Czy powinniśmy się nastawić na głęboki kryzys czy szybkie odbicie gospodarki?

Roman Karkosik

Roman Karkosik: Specjaliści epidemiolodzy wróżą drugą falę pandemii, a wielu uważa nawet, że tego typu wirusowe ataki mogą być cykliczne w dłuższym horyzoncie czasowym. Oznacza to osłabienie popytu, zmianę zachowań konsumentów i przyzwyczajeń zakupowych, a do tego naturalną skłonność do oszczędzania wobec niepewnej sytuacji na rynku pracy. Jeżeli nie ma popytu, nie będzie też podaży. Każdy przedsiębiorca będzie ograniczał koszty i produkcję do zapotrzebowania rynkowego, a to oznacza ograniczenie inwestycji, redukcję zatrudnienia. Tam gdzie się da, zostanie pewnie wprowadzona praca zdalna i robotyzacja, co może być pozytywnym efektem kryzysu. Nie spodziewam się jednak głębokiego załamania. Pandemia jest powoli oswajana i nauczyliśmy się już z nią żyć. To oznacza, że przestanie nas paraliżować i gospodarczo będziemy podążać modelem szwedzkim, nawet jeśli wzrośnie skala zachorowań.

Jak ten scenariusz przełoży się na sytuację na rynkach kapitałowych?

Sytuacja jest dość ciekawa. Dynamicznie rosną indeksy — zarówno za granicą, jak i w Polsce. Czyżby rynki kapitałowe, teoretycznie wyprzedzające rzeczywistość, aż tak się myliły? Nie sadzę. Z jednej strony mamy dużo nowego gorącego pieniądza wpompowanego do gospodarki z programów pomocowych, z drugiej — nisko oprocentowane lokaty bankowe zniechęcające do oszczędzania. To skłania do inwestycji w inne aktywa, w tym akcje. Duża część popytu nie znikła, tylko odłożyła się w czasie. Im dłużej będzie trwał stan zamrożenia, tym większe będzie gospodarcze odbicie. Moim zdaniem giełdy zachowują się racjonalnie.

Czy teraz pan inwestuje ryzykownie, czy raczej chroni kapitał?

Jak zwykle szukam okazji. Takie przegrupowania aktywów sprzyjają tym, którzy nie boja się ryzyka. Analizuję różne projekty, których w kryzysie jest sporo.

A w co konkretnie pan inwestuje — w akcje na GPW lub giełdach zagranicznych, obligacje, start-upy, nieruchomości, dzieła sztuki? Co doradza pan innym inwestorom?

Najlepiej inwestować długoterminowo, pamiętając o dywersyfikacji. Na warszawskiej giełdzie jest całkiem sporo mocno przecenionych spółek, które dopiero się budzą po latach letargu. Dzieje się tak, bo GPW dostała ożywczy impuls — wielu inwestorów wróciło na rynek albo dopiero zaczęło przygodę. Po raz pierwszy od wielu lat mamy świeży powiew, którego przejawem jest trwająca hossa na spółkach z branży gier i biotechnologicznych.

Czym należy się kierować, wybierając produkty inwestycyjne?

Jest taka zasada: jeżeli nie rozumiesz produktu inwestycyjnego lub branży, raczej unikaj inwestowania.

Jakich branż czy typów spółek, pana zdaniem, najlepiej unikać?

Na pewno obecny kryzys spowoduje spore korekty w funkcjonującym modelu globalizacji. Prognozuję duże zmiany w łańcuchach kooperacyjnych, wzrost protekcjonizmu państwowego i w związku z tym spore napięcia w relacjach międzynarodowych. To będzie promowało jedne branże, a inne będzie pogrążać — w zależności od położenia geograficznego i kraju, w którym dany podmiot funkcjonuje. Mam nadzieję na większe uniezależnienie się unijnego obszaru gospodarczego od kooperacji z azjatyckimi centrami produkcyjnymi i większą skłonność do odbudowy łańcuchów dostaw w europejskim obszarze gospodarczym.

Jakie konkretnie spółki uważa pan za ciekawe?

Ciekawymi inwestycjami mogą być przedsięwzięcia dotyczące produkcji zielonej energii, informatyki podporządkowanej pracy zdalnej, robotyzacji, nowych technologii materiałowych, biotechnologii i farmacji, a także gier komputerowych i produkcji przydatnych aplikacji. Nie zapominałbym też o energetyce i firmach pracujących na jej rzecz.

Trudno wybrać z tak bogatego grona spółek. Jakie ma pan rady dla inwestorów?

Uważnie obserwować zmiany i ich natężenie w różnych sferach gospodarki, szukać sprzymierzeńców w inwestycjach dobrze rozpoznanych, aby dzielić ryzyko i łączyć siły, a przede wszystkim być optymistą i pamiętać, że każdy kryzys jest jednocześnie szansą. Właśnie z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia.

Jaką lekcję może nam dać kryzys? Jaką panu i innym dały poprzednie kryzysy?

Poprzednie miały zupełnie inne przyczyny i charakter. Ten jest odmienny, ale podobnie jak poprzednie uczy pokory. Przewartościowuje też nasze podejście do inwestowania. Pokazuje, że interwencjonizm państwa jest jednak niezbędny w sytuacjach, gdy trzeba walczyć o przetrwanie i miejsca pracy. Okazuje się, że kapitał jednak ma narodowość, a kraj granice. Teraz czas na deregulację i większą swobodę. Z kryzysu wyjdziemy wzmocnieni, a w dłuższej perspektywie — bogatsi.

Roman Karkosik z wykształcenia jest technikiem mechanikiem. Przygodę z biznesem zaczynał w latach 70. jako właściciel zakładu produkującego napoje. Potem związał się z branżą metalową, automotive i chemiczną. Jego majątek szacuje się na ponad 800 mln zł. Należy do niego m.in. kontrolny pakiet giełdowego Boryszewa.

Wszystkie rozmowy z ekspertami na temat inwestowania w czasie pandemii znajdziesz w serwisie specjalnym "Tak inwestują gwiazdy biznesu":

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane