Medialny paradoks europejski

Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej
opublikowano: 30-05-2008, 00:00

Wszyscy korespondenci polskich mediów publicznych i prywatnych w Brukseli sygnalizują spadek zainteresowania macierzystych stacji i redakcji problematyką Unii Europejskiej. Dzieje się to w sytuacji, gdy normy wychodzące z Brukseli mają rosnący wpływ na życie codzienne Polaków i gdy na przykład w Niemczech były prezydent Roman Herzog szacuje, że już około 80 proc. ustaw gospodarczych, stanowionych przez Bundestag, ma rodowód w unijnych dyrektywach. Niestety, nasze media koncentrują uwagę na tym, co Janusz Palikot powiedział o Tadeuszu Rydzyku, a Przemysław Gosiewski o Palikocie, zaś wiedzy o Polsce i świecie szukają u Jacka Kurskiego czy Nelly Rokity. Słabą pociechą jest to, że nie pytają już Romana Giertycha i Andrzeja Leppera.

Uwaga skupiona na sensacyjkach i bon motach zamienia publicystykę w nowy rodzaj telewizyjnej i radiowej rozrywki. Na tym tle poważna rozmowa wydaje się mało medialna. Także problematyka europejska, z wyjątkiem pomysłowej audycji „Europa da się lubić” w telewizji publicznej. Kryterium oglądalności każe równać w dół i zaspokajać najgorsze gusta.

Szczęśliwie, Polacy mają instynktowne, stale rosnące zaufanie do Unii Europejskiej. W skomplikowanym świecie można używać skomplikowanych urządzeń (elektronika) i instytucji (Bruksela), nie mając pojęcia o ich wewnętrznych mechanizmach. Nie dotyczy to jednak polityków, którzy unijne reguły muszą znać na wyrywki, by wygrywać. Efekciarskie popisy przed kamerą nie zastąpią rzetelnej wiedzy.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu