Miliardy dla firm w zasięgu ręki

Małgorzata Grzegorczyk
24-01-2007, 00:00

Nawet 2 mld zł rocznie chce dać resort nauki firmom, które zamierzają inwestować w badania. Zmienia prawo, by chcieć oznaczało móc.

Z 8 mld EUR, które w latach 2007-13 mają otrzymać przedsiębiorcy stawiający na innowacyjność, aż 2,6 mld EUR leży w gestii Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW). Leży, ale problem może pojawić się, kiedy przyjdzie do wydania tych pieniędzy. Doświadczenia nie napawają optymizmem.

— Nigdy jeszcze nie udało się wykorzystać całej kwoty przeznaczonej na nowe przedsięwzięcia ukierunkowane na potrzeby gospodarki. Z około 200 mln zł rocznie w naszym budżecie wydawaliśmy zwykle 80 proc. — przyznaje Krzysztof Kurzydłowski, podsekretarz stanu w MNiSW.

Mimo nieciekawej przeszłości już w tym roku pieniędzy ma być znacznie więcej.

— Przewidujemy, że co roku będziemy wydawać na ten cel 300-400 mln zł, ale jeśli potrzeby będą większe, może to być nawet 2 mld zł — zapowiada Krzysztof Kurzydłowski.

 

Przedsiębiorca dostanie

Resort odrobił jednak lekcję z przeszłości i przygotowuje zmiany, dzięki którym konsorcja naukowo-przemysłowe, czyli spółki, w których jest co najmniej jeden przedsiębiorca, będą mogły otrzymywać dofinansowanie państwa.

— Tak naprawdę już dziś jest to możliwe, ale chcemy wpisać to wprost do ustawy. Projekt został zaopiniowany przez komitet stały Rady Ministrów, a najpóźniej w połowie lutego trafi do Sejmu — przewiduje wiceminister nauki.

Jego zdaniem, współpraca biznesu z nauką gwarantuje sukces. Z prozaicznego powodu:

— O wiele lepiej, gdy problem definiuje przedsiębiorca, a naukowiec poszuka dla niego rozwiązania, niż gdy jest odwrotnie — tłumaczy wiceminister Kurzydłowski.

 

Nic do stracenia

Wiceszef resortu jest przekonany, że propozycja ministerstwa to dla firm świetny interes.

— Przedsiębiorcy nic nie ryzykują. To my chcemy, z pieniędzy państwowych sfinansować ich badania. I tak wydajemy setki milionów na badania naukowe. Chętnie zrobimy to samo na badania, które wspomogą gospodarkę — deklaruje Krzysztof Kurzydłowski.

Warunkiem jest przedstawienie pomysłu i systematyczne prowadzenie badań naukowych przez wydzieloną jednostkę, która nie będzie się zajmować produkcją.

— To program, którego beneficjentami będą przede wszystkim małe i średnie firmy — twierdzi podsekretarz stanu w MNiSW.

Nowym pomysłem jest program polegający na przenoszeniu naukowców ze sfery państwowej do biznesu.

— Moglibyśmy płacić uposażenie takiemu pracownikowi. Program ogłosimy w lutym — zapowiada wiceminister Kurzydłowski.

 

Muszą inwestować

Firmy, tak czy owak, będą inwestować w badania i rozwój.

— Różne osoby mogą przypisywać sobie sukces rozbudzenia zainteresowania tą działalnością. Polski przemysł uświadomił sobie, że do osiągnięcia przewagi konkurencyjnej potrzebuje własnych, oryginalnych produktów — wyjaśnia wiceminister Kurzydłowski.

Dziś takie pojmowanie innowacyjności ogranicza się głównie do przemysłu lotniczego, gdzie standardem jest przeznaczanie około 20 proc. przychodów na działalność badawczą, branż chemicznej, energetycznej i wydobywczej.

Już wkrótce ta grupa powinna się powiększyć.

— W związku z unijną dyrektywą REACH konieczne będzie opracowanie technologii pozwalającej na wyeliminowanie z wielu produktów substancji szkodliwych dla człowieka — tłumaczy Krzysztof Kurzydłowski.

Na razie gros środków ministerstwa idzie dla wspieranie naukowców. Resort przeznaczył właśnie 1,5 mld zł na osiem projektów polegających na zakupie aparatury laboratoryjnej. Wszystkie projekty prowadzą wyższe uczelnie.

— Nigdzie nie jest powiedziane, że nie może to być firma — zastrzega Krzysztof Kurzydłowski.

Okiem eksperta

Anonimowy pracownik działu badawczego polskiej firmy

 

Ważne, żeby wyciągać wnioski ze złych doświadczeń

Mieliśmy jeden projekt, który chcieliśmy przeprowadzić wspólnie z ministerstwem nauki. Nie zakończył się sukcesem. Ministerstwo liczy koszty projektu celowego dopiero od chwili podpisania umowy. Tymczasem moja firma od złożenia wniosku na decyzję czekała dwa lata. Projekt przepadł. Teraz podobno ma się to zmienić, ministerstwo będzie stosować metody przyjęte w całej Unii: już dzień po złożeniu wniosku można ruszyć z inwestycją.

Okiem eksperta

Zbigniew Kozicki

dyrektor ds. Inwestycji Flextronics International

Trudno polegać na instytutach naukowych

Zlecanie projektów instytutom badawczym jest niezwykle trudne. Potrzebujemy rozwiązań praktycznych, zrobionych szybko — czasem w miesiąc-dwa — i efektywnie. Bardzo bym chciał, by była możliwość współpracy, ale z mojego doświadczenia wynika, że polskie instytuty naukowe nie są przygotowane do dostarczania projektów dla przemysłu, bo są za bardzo teoretyczne. Prędzej bym stawiał na małe firmy, czysto designerskie, które żyją z tego, że robią coś praktycznego. Tak jest na Zachodzie. Mieszkałem w Szwecji 15 lat. Wiele projektów dla Ericssona wykonują małe firmy niszowe. Koncern ma część Flextronics Design zajmujący się projektowaniem. W Polsce nie mamy tego działu, choć naszą ambicją jest, by taką komórkę stworzyć. Mamy też dużą grupę inżynierską, która wykonuje projekty wspomagające produkcję.

Wybrane projekty, które finansuje MNiSW

65 mln zł

 

 

Wdrożenie technologii i uruchomienie produkcji pakietu rekombinowanych leków i białek niezbędnych do ich wytworzenia.

 

 

7,26 mln zł

 

 

Opracowanie i wdrożenie technologii wytwarzania ze stopu magnezu GA8 odlewów kadłuba przekładni głównej i odlewów silnika zmodernizowanego śmigłowca Sokół.

 

 

4,2 mln zł

 

 

Opracowanie i wdrożenie technologii wytwarzania odlewów zespołu napędowego silnika wysokoprężnego lokomotywy tradycyjnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Miliardy dla firm w zasięgu ręki