Czytasz dzięki

Moje Tatry: oko w oko z niedźwiedziem

KG
opublikowano: 25-09-2020, 12:27

Wschód słońca na Hali Kondratowej, śniadanie na Goryczkowej Czubie, wspinaczka na Kościelec i polowanie na widoki na Kozim Wierchu – Daniel Świątkowski, prezes Hexe Capital, poleca swoje ulubione górskie wyprawy mniej i bardziej wytrawnym turystom.


Panorama Tatr. Wielu turystów chodzi w góry nie tylko dla sportowych osiągnięć, lecz przede wszystkim dla spektakularnych widoków. Fot. Wojciech Matusik, Forum

To prawda, że tatrzańskie szlaki nawet po sezonie bywają bardzo oblegane. Jeżdżąc tam od lat, mam jednak swoje sposoby, by ominąć tłumy i w spokoju chłonąć klimat gór. Niestety już na wstępie muszę niektórych rozczarować: „mój” wytrych to nie tylko mniej popularne ścieżki, lecz także pora, o której po nich wędruję. Powiedzmy sobie szczerze – puste góry nie są dla śpiochów. Żeby złapać jak najwięcej snu, najlepiej wyruszać z Murzasichla, przez miejscowych zwanego po prostu Sichlem. To spokojna, stara wieś z drewnianą zabudową i dobrą bazą noclegową. Jest pięknie położona na skraju Tatrzańskiego Parku Narodowego, można więc podziwiać panoramę gór. Murzasichle to świetny punkt wypadowy, z którego – przez Brzeziny – można atakować wysokogórskie szlaki. Gdzie się zatem wybrać, wstając razem z kurami?

Świt na Hali Kondratowej

Fot. ARC

Hala jest urocza, cicha i spokojna. Tatrzański klasyk? Tak, ale świt tam to już klasyk de luxe. Kameralne schronisko na wysokości 1333 m n.p.m. (najmniejsze w Polsce) to dla wielu obowiązkowy punkt na trasie z Kuźnic na Giewont. Nie każdy jednak wie, że w jego skromnych progach gościła elita polskich sportów zimowych. Od międzywojnia aż do lat pięćdziesiątych na Hali Kondratowej istniała skocznia terenowa, na której trenowali olimpijczycy. Dziś ani po skoczni, ani po torze saneczkowym nie ma śladu, lecz zbocza hali są świetnym miejscem do uprawiania innego sportu – podziwiania wyjątkowej, dzikiej fauny. Warunek: trzeba tam być o świcie, mniej więcej o 6 rano. Wtedy często pojawiają się na hali jelenie i kozice. Raz nawet – i nie był to sen! – udało mi zobaczyć okazałego niedźwiedzia.

Śniadanie na granicznym słupku

Fot. AdobeStock

Wiadomo, że kilka kwadransów po świcie piechur robi się głodny, a piękne widoki tylko wzmagają apetyt. Znajdziemy je na Goryczkowej Czubie (1912 m n.p.m.) leżącej na granicy polsko-słowackiej. To prawda, że czerwony szlak graniowy biegnący od Kasprowego Wierchu w stronę Czerwonych Wierchów nie prowadzi na wierzchołek Goryczkowej Czuby. Przechodzi nieco niżej, południowym zboczem. Wystarczy jednak kilkuminutowe podejście, by znaleźć się na szczycie Goryczkowej Czuby, tuż przy słupku granicznym, który może służyć za stolik na termos i statyw na aparat. Pora śniadaniowa jest idealna, by w kameralnym miejscu spokojnie zjeść kanapki, podziwiając panoramę polskich i słowackich Tatr. Zawsze wypatruję Czerwonych Wierchów, które teraz, jesienią, prezentują się szczególnie barwnie.

Wspinaczka dla spostrzegawczych

Fot. AdobeStock

Amatorom trudniejszych wypraw polecam Kościelec (2155 m n.p.m.), szczyt – ze względu na charakterystyczną bryłę – zwany polskim Matterhornem. Nie jest to wspinaczka wymagająca stosowania specjalistycznego sprzętu, potrzeba jednak sprawności fizycznej. Średniozaawansowany turysta da sobie radę z kilkumetrową granitową rynną czy paroma bardziej wymagającymi stopniami tuż pod szczytem. Warto podjąć to wyzwanie, bo nagrodą są niesamowite widoki – drugiej takiej panoramy nie ma w promieniu kilkuset kilometrów. Przy dobrej pogodzie i spostrzegawczości można zobaczyć wszystkie 21 stawów w Dolinie Gąsienicowej. Przy kiepskich warunkach pogodowych warto się jednak zastanowić nad rezygnacją z ataku na szczyt: raz, że z widoku nici, dwa, że niektóre strome odcinki podczas deszczu stają się nieprzyjemne, szczególnie podczas zejścia.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Kozice z adrenaliną

Polowanie na widoki i dwutysięczniki zwykle zwieńczam kolejnym wejściem na Kozi Wierch (2291 m n.p.m.). Najpopularniejszy szlak prowadzi z Doliny Pięciu Stawów, jednak bardziej zaawansowani miłośnicy Tatr mogą wejść czerwonym szlakiem z Zawratu lub Koziej Przełęczy. Tu adrenalina uderza do głowy, a tętno skacze powyżej 150 uderzeń na minutę. W końcu to najtrudniejszy odcinek na Orlej Perci. Wspinaczka na pionowe skały, przez pasterzy zwane czarnymi ścianami, wymaga kondycji, gdy przychodzi podciągać się na łańcuchach (szczególnie z obciążeniem w postaci większego plecaka). Kozi Wierch to też potyczka z samym sobą i okazja do odcięcia się od tego, co na dole. Już samo spojrzenie w dół na przełęcze, zwłaszcza od północnej strony, zapiera dech w piersiach i sprawia, że niektórym miękną nogi. Dlatego każdy, kto był na szczycie najwyższej góry leżącej w całości w Polsce, przyzna, że to ogromna satysfakcję. Co więcej, jej magia nie słabnie nawet za drugim czy trzecim wejściem na szczyt.

Tajne menu w chatce

Fot. ARC

Schodząc z gór, warto wybrać  żółty szlak, by... zjeść kolację w Zakopanem. Dlaczego tam? Od Krupówek po Wielką Krokiew na głodnych czeka wiele gospód – zdarzają się zarówno pułapki gastronomiczne z jedzeniem na wagę, jak i miejsca z poprawną kuchnią. Nigdzie jednak nie jest tak smacznie jak u rodziny Gąsieniców-Gładczan. Są dwie gospody pod szyldem Bąkowo-Zohylina, ale szczególny klimat panuje w Bąkowo-Zohylina Wiźno, nieco bardziej oddalonej od centrum. Warto odwiedzić tę niepozorną chatkę z paleniskiem  w środku, spróbować szaszłyków lub zupy borowikowej. W sezonie grzybowym potraktujcie jednak te dania jako przystawkę i zapytajcie obsługę o sezonową potrawę: rydze na maśle. Smacznego!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KG

Polecane