Multienergetyczny koncern stawi czoła wyzwaniom zielonej rewolucji

  • Materiał partnera
opublikowano: 08-10-2021, 17:00
aktualizacja: 13-10-2021, 11:14

Decyzja o połączeniu Orlenu, Lotosu i PGNiG to ważny krok, który ułatwi osiągnięcie celów niskoemisyjności. Zbudowanie największego w tej części Europy podmiotu multienergetycznego otworzy przed nim obiecujące perspektywy rozwoju i da impuls transformacyjny całej energetyce.

W jaki sposób Orlen, budowany jako koncern multienergetyczny, uzyska silną pozycję na rynku krajowym i regionalnym? Czy będzie to podmiot biznesowo poukładany? Jak odpowie na wyzwania rysujące się przed energetyką w nadchodzących dziesięcioleciach? Między innymi te pytania były przedmiotem debaty „Zielona transformacja: wyzwanie dla nowego, silnego koncernu multienergetycznego”, która odbyła się w Warszawie w ubiegłym tygodniu podczas VI edycji Kongresu 590.

Uczestnicy debaty zgodnie przyznawali, że fuzja spółek paliwowych przyniesie korzyści im i całej polskiej energetyce. Zwrócili też uwagę, że multikoncern będzie mógł działać również poza granicami, np. na Ukrainie, która dziś jest w znacznym stopniu uzależniona od importu paliw z Rosji i Białorusi.

Masa i rzeźba

PKN Orlen, ogłaszając ambitne plany dekarbonizacji i osiągnięcia zeroemisyjności do roku 2050, pokazał, w jakim kierunku zamierza się transformować w ciągu najbliższych dziesięcioleci. Chce budować taki biznes, który nie będzie obciążał środowiska naturalnego, a jednocześnie będzie odpowiadał na oczekiwania rynku i regulatorów.

— Budowa multienergetycznego koncernu będzie się wiązała ze wspieraniem krajowego segmentu energetyki niskoemisyjnej, m.in. OZE, paliw alternatywnych w transporcie. Zmiana wymaga ogromnych nakładów inwestycyjnych, np. na projekty offshore. Energetyka, jaką chcemy rozwijać, ma być innowacyjna, stabilna i niskoemisyjna. W pierwszej fazie transformacji główną rolę będą w niej odgrywać projekty offshore — mówił Karol Wolff, dyrektor Biura Strategii i Projektów Strategicznych w PKN Orlen.

W trakcie zmian koncern będzie funkcjonował w dwóch równoległych światach — z jednej strony będzie rozwijał nowe źródła energii, a z drugiej wciąż będzie obsługiwał transport funkcjonujący w sposób tradycyjny i inne branże korzystające z emisyjnych źródeł energii.

— O ile jesteśmy zdolni dywersyfikować produkcję energii, o tyle nie mamy wpływu na rozwój transportu ani na tempo wdrażania zielonego transportu. Z tego względu jeszcze przez 10–20 lat koncern musi utrzymywać dwa systemy energetyczne: z jednej strony tradycyjny system bazujący na węglowodorach, a z drugiej rozwijać nowy system niskoemisyjny i bezemisyjny. Wymaga to bardzo umiejętnego zarządzania organizacją i budowania kompetencji — tłumaczył Karol Wolff.

Połączeniu PKN Orlen z PGNiG i Lotosem przyświeca myśl, że jeden duży podmiot będzie zdolny do prowadzenia dużych inwestycji i pozyskiwania nowych technologii. Jednocześnie będzie w stanie tak poukładać nowe i dotychczasowe linie biznesowe, by każda z łączących się firm mogła się skupić na zadaniach, dopasowanych do własnych specjalizacji.

— Dotychczasowe działalności będą nieustannie optymalizowane, a jednocześnie pojawią się obszary kreowania nowych funkcji, np. biogaz, wodór, paliwa alternatywne, elektromobilność. Połączenie z Energą dowodzi, że innowacyjny rozwój może być realizowany skutecznie i stabilizować wyniki uzyskiwane przez Orlen. Wychodząc z tego doświadczenia, chcemy je przełożyć na płaszczyznę połączenia większych podmiotów — dodał Karol Wolff.

— Połączenie spółek paliwowych to będzie niełatwy proces i ogromne wyzwanie menedżerskie, ale zakładamy, że umożliwimy poszczególnym spółkom rozwijanie ich specyficznych kompetencji, a jednocześnie będziemy korzystać z tych kompetencji dla budowania skali działania całego koncernu — tłumaczył.

Paliwo stabilizujące

Gdzie kryją się największe wyzwania, z jakimi trzeba się zmierzyć w procesie transformacji energetyki i budowania multienergetycznego koncernu?

— Transformacja energetyki to sposób na ograniczenie zmian klimatu i odpowiedź na wymogi regulacyjne. Zmiana ta szczególnie dotknie segment petrochemiczno-gazowy i będzie dla niego ogromnym wyzwaniem, ale też szansą na rozwój — ocenił Artur Cieślik, wiceprezes zarządu ds. strategii i regulacji w PGNiG.

W sektorze gazowym surowiec ten już zaczyna być traktowany jako paliwo przejściowe. Energetyka i ciepłownictwo, z uwagi na dużą presję dekarbonizacyjną, będzie podlegać przyspieszonej transformacji i przez kilkanaście lat będzie intensywnie korzystać z gazu. Przyjmuje się, że okres przejściowy, w którym gaz będzie odgrywał kluczową rolę w energetyce, może potrwać aż do 2050 r.

— Gaz będzie jedynym surowcem, którego spalanie zapewni bezpieczeństwo energetyczne i umożliwi stabilizowanie systemów w czasie szczytowych poborów. W ciągu najbliższej dekady zarówno sieci ciepłownicze w dużych miastach, jak i sieci mniejsze, powiatowe wejdą w proces przekształceń. Jedynym, technologicznie dostępnym narzędziem będą w tym okresie silniki i kotły gazowe — objaśniał Artur Cieślik.

PGNiG zamierza w pełni wykorzystać własne kompetencje, ale w perspektywie wejścia do koncernu już planuje rozwijanie odnawialnych źródeł pozyskiwania gazu. W perspektywie średnioterminowej znaczenie biogazu, biometanu będzie rosło, ale w perspektywie długoterminowej będzie ustępowało miejsca wodorowi.

— Nasze kompetencje to magazynowanie oraz przesył gazu i biogazu z wykorzystaniem dostępnych sieci. PGNiG dysponuje największą w Europie siecią przesyłową, która obejmuje ponad 190 tys. km kwadratowych. Zamierzamy budować wielkoskalowe magazyny wodoru, m.in. kawerny w Kossakowie koło Gdyni. To jest wkład, jaki PGNiG wnosi do koncernu. Jednocześnie odrabiamy lekcję z zakresu zmniejszania emisji gazów cieplarnianych. Do 2026 r. PGNiG zamierza wydać ponad 30 mld zł na projekty redukujące emisje we własnych łańcuchach dostaw — zaznaczył Artur Cieślik.

Wyzwania rewolucji

Uczestnicy debaty zastanawiali się, czy projekty zmian w europejskiej energetyce układają się w proces ewolucji czy rewolucji.

— W punkcie wyjścia warto określić to wyzwanie, któremu zamierzamy stawić czoła — podkreślił Krzysztof Nowicki, wiceprezes zarządu ds. fuzji i przejęć Grupy Lotos.

— Wiele symptomów każe nam sądzić, że mamy do czynienia z rewolucją. Dziś dotyka ona węgiel i sprawia, że korzystanie z tego surowca traci ekonomiczne uzasadnienie. Energetyka ostrożnie więc liczy na przeskoczenie z węgla na gaz. Stajemy przed wyzwaniem zmian, które są dokonywane w szaleńczym tempie, w prędko zmieniającym się otoczeniu regulacyjnym i sądowym — analizował.

Zmiany i narastająca niepewność sprawiają, że pojedyncze spółki nie byłyby, jego zdaniem, zdolne we własnym zakresie sprostać wyzwaniom, bo zabrakłoby im zasobów kadrowych i finansowych. Natomiast połączone w jeden organizm mają o wiele większe szanse, by sobie skutecznie z nimi radzić.

— Budowa koncernu multienergetycznego to jedyna możliwa i właściwa odpowiedź na wyzwanie rewolucji. Dążmy do tego, by koncern powstał. Już to jest wielkim wyzwaniem. Dajmy rynkowi koncern, by mógł się zastanawiać, ile będzie ten kupon wart w średniej i długoterminowej perspektywie. Potem dopiero tak prowadźmy koncern, by odpowiedział na wyzwania zielonej rewolucji. Łączące się spółki muszą dziś energicznie działać na polach podlegających ich kompetencji i raczej konsolidować swoje działania, niż je rozdrabniać. Długoterminowe nastawienie na zeroemisyjność jest dobre, ale już teraz trzeba myśleć, co zrobić, by w tej bezemisyjności zachować konkurencyjność. Trzeba przewidywać, jak zareaguje rynek na zeroemisyjność koncernu. Nie można się zgodzić na takie nieemisyjne produkty, które nie będą mogły znaleźć nabywców — podkreślał Krzysztof Nowicki.

Gracz, a nie obserwator

Skoro w Europie zielona rewolucja przyspiesza, to czy obecnie można przewidzieć otoczenie rynkowe i regulacyjne, w jakim znajdzie się koncern po zakończeniu głównych procesów łączenia spółek?

— Konieczne jest budowanie i powiększanie potencjału koncernu zgodnie z od dawna dobrze znaną w biznesie dewizą „bądź szybki i bądź pierwszy”. Warto przy tym uniknąć scenariusza znanego z górnictwa, które przez lata trwało, bo nikt nie miał odwagi podjąć trudnych decyzji. Skoro przez Europę przetacza się rewolucja technologiczna, energetyczna i regulacyjna, to nie warto wobec niej pozostawać niezależnym obserwatorem. Przeciwnie — lepiej się w nią włączyć i stać się jednym z podmiotów, które wpływają na kierunek jej przebiegu — analizował Dawid Piekarz, wiceprezes Instytutu Staszica.

Pozycja koncernu Orlen nie będzie, jego zdaniem, wyłącznie uzależniona od końcowego klienta. Dlaczego? Orlen może się stać też dostawcą energii dla innych podmiotów energetycznych.

— Orlen może zarabiać nie tylko na dostarczaniu energii, lecz także na dostawach nowego rodzaju paliwa do produkcji energii. Ten model biznesowy już funkcjonuje — z raportów rocznych Orlenu dowiadujemy się, że źródłami zarobku jest już nie tylko petrochemia, ale i dostawy energii. W przyszłości powinny się pojawić dodatkowe źródła przychodów — z produkcji i sprzedaży wodoru, biopaliw itd. — przekonywał Dawid Piekarz.

— Przewidujemy, co będzie się działo za 10–15 lat, ale trudniej jest miarodajnie określić sytuację w dłuższej perspektywie — za 20–30 lat. Prognozujemy, że będzie przybywać instalacji CCS i modułowych reaktorów atomowych. Koordynacja działania spółek w koncernie umożliwi nam odegranie aktywnej roli w tym zakresie. Zamierzamy inwestować w poszerzanie portfolio linii biznesowych — tłumaczył Karol Wolff.

Mocne perspektywy

Uczestnicy debaty zastanawiali się, czy decyzja o fuzji liderów polskiej branży paliwowej nie zapadła za późno.

— To prawda, że bylibyśmy w o wiele lepszej sytuacji, gdyby taką decyzję podjęto 10 lat temu. Natomiast zaniechanie połączenia spółek na progu trzeciej dekady XXI w. oznaczałoby, że taki koncern w ogóle by nie powstał — skwitował Krzysztof Nowicki.

— Multienergetyczny Orlen będzie firmą porównywalną z hiszpańskim Repsolem i niewiele mniejszą od włoskiego Eni. Na pewno będzie większy od dotychczasowych liderów branży paliwowej w tym regionie Europy: OMV i Molla — przekonywał Dawid Piekarz.

— Tworzymy silny podmiot zdolny na początek do aktywnego oddziaływania na 100 mln mieszkańców Europy Środkowej i osiągania 200 mld zł przychodu. Proces budowy koncernu oznacza nie tylko konsolidację wewnętrzną spółek, ale i budowanie ekosystemu ich partnerstwa w biznesie z innymi podmiotami. O jakich partnerach mowa? O różnych — jedni będą nam dostarczać technologię, inni surowce, a jeszcze inni kapitał itd. Już wkrótce będziemy o tym rozmawiać wewnątrz koncernu, by dojść do konkluzji i wytyczyć drogi realizowania fuzji — zapowiedział Krzysztof Nowicki.

Transformacja Orlenu da również silny impuls do energetycznego przemeblowania Polski, a także tej części Europy.

— Tuż za miedzą jest Ukraina, duży kraj, w którym działa tylko jedna rafineria z prawdziwego zdarzenia. Ukraina jest dziś uzależniona od importu z Rosji i Białorusi. W przypadku odcięcia dostaw stamtąd pogrąża się w kryzysie. Również na tym obszarze koncern ma duże perspektywy do rozwijania biznesu. Dlatego nie zamierza nastawiać się na konkurencję z BP, Shellem, bo znajduje się w zupełnie innym miejscu na mapie — argumentował Artur Cieślik.

Jakie technologie będą kluczowe dla rozwoju koncernu?

— Dwa lub trzy obszary oceniamy dziś jako kluczowe. Duże oczekiwania wiążemy z technologiami wodorowymi, zarówno w przemyśle, jak i w transporcie. Drugim obszarem zainteresowania jest gospodarka obiegu zamkniętego — recykling materiałów, surowców, ponowne wykorzystanie plastiku itp. Trzecim — rozwój biogazowni. Perspektywiczne duże oczekiwania wiążemy z technologią CCS i technologią małych reaktorów jądrowych SMR (small modular reactors), która już teraz jest dostępna na etapie przedwdrożeniowym. Zamierzamy wdrażać te technologie, ale też rozwijać je we własnym zakresie. Zaangażowanie się w rozwój tych technologii wzmocni rynkową pozycję koncernu i umożliwi mu podnoszenie własnego potencjału konkurowania na rynkach europejskich — podkreślił Karol Wolff.

— Lotos angażuje się w rozwój technologii przyjaznych środowisku w szerszym zakresie niż tylko emisyjnym, np. rozwija produkcję z ropy naftowej, która jest wolna od obecności siarki, buduje hydrokrakingowy blok olejowy, pracuje nad paliwem morskim. Multienergetyczny koncern będzie skupiony na liniach biznesowych wynikających z takiego przerobu ropy i gazu, które nie tylko dostarcza paliwa, ale też surowce dla farmacji. Będziemy zarabiać wszędzie tam, gdzie nasza odpowiedzialna gospodarka i nowoczesne technologie umożliwią nam dostawy potrzebnych rynkowi produktów. Jestem głęboko przekonany, że w niedalekiej przyszłości powstaną też technologie umożliwiające nowe wykorzystanie węgla na skalę przemysłową — zapewniał Krzysztof Nowicki.

— Biogaz i biometan to paliwa, które jeszcze nie pokazały wszystkich swoich zalet. Na ich podstawie powstanie nowy sektor OZE, który dziś w ogóle jeszcze nie jest określony regulacyjnie. Jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska już zapowiada stworzenie ram regulacyjnych dla jego rozwoju. Gdy tylko takie ramy powstaną, wówczas przystąpimy do konstruowania biznesplanów rozwoju biogazowni, co umożliwi uruchomienie procesu zazieleniania sieci dystrybucyjnych PGNiG i Orlenu — przewidywał Artur Cieślik. [POL]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane