Nadchodzi wodorowa gorączka złota

  • Materiał partnera
opublikowano: 23-09-2021, 14:17
aktualizacja: 23-09-2021, 16:29

Wodór to paliwo przyszłości i coraz bardziej łakomy kąsek dla wielu firm. Ma być ważnym elementem w unijnej strategii Europejskiego Zielonego Ładu.

Nadzieje: wodór ma nam pomóc zmniejszyć emisje CO2 w przemyśle, energetyce i transporcie umożliwić rozwiązać większość problemów nowej polityki klimatycznej.
Nadzieje: wodór ma nam pomóc zmniejszyć emisje CO2 w przemyśle, energetyce i transporcie umożliwić rozwiązać większość problemów nowej polityki klimatycznej.

Nie pojawił się nagle. Technologie wodorowe znane są od lat, lecz wciąż jest daleka droga do przestawienia świata na to paliwo przyszłości. Polska jest obecnie trzecim co do wielkości producentem wodoru w Unii Europejskiej, jednak w większości to wodór szary, wytwarzany przez rafinerie oraz zakłady chemiczne i wykorzystywany w procesach rafinacji oraz produkcji nawozów mineralnych i chemikaliów.

Liderem produkcji jest Grupa Azoty, gdzie rocznie wytwarza się ok. 420 tys. ton surowca (42 proc. udział w rynku). Na kolejnych pozycjach plasują się: Grupa Lotos i PKN Orlen – oba koncerny po 14 proc. i Jastrzębska Spółka Węglowa – 7 proc. (w tym przypadku wodór wytwarzany jest z gazu koksowniczego) oraz inne firmy (23 proc.). W tej chwili wodór konwencjonalny jest tańszy niż pozostałe jego rodzaje – zauważają autorzy projektu Polskiej Strategii Wodorowej. To się jednak może bardzo szybko zmienić. Głównie przez drożejące uprawnienia do emisji CO2 i Europejski Zielony Ład.

Do wytwarzania wodoru wykorzystać można również energię pochodzącą z odnawialnych źródeł energii, co pozwoli wyeliminować emisyjność całego procesu. I właśnie taki zielony wodór – wytwarzany z udziałem OZE – ma się przyczynić do osiągnięcia neutralności klimatycznej.

Wyzwanie i szansa

– Wodór to olbrzymie wyzwanie, lecz również gigantyczna szansa dla Lotosu. I tak to postrzegamy. W ciągu ostatnich pięciu, sześciu lat inwestycje wodorowe mają bardzo znaczące miejsce. Na dodatek mamy rozwijającą się morską energetykę wiatrową i spodziewamy się w najbliższej dekadzie nadwyżek energii z farm wiatrowych, zatem będzie potrzeba jej magazynowania. Może to być np. w elektrolizerach poprzez produkcję wodoru – podkreślał Jarosław Wróbel, wiceprezes ds. inwestycji i innowacji w Grupie Lotos, podczas sesji na EKG.

Lokalizacja rafinerii w Gdańsku sprawia, że trudno sobie wyobrazić, aby produkcją czy dystrybucją wodoru dla żeglugi morskiej i śródlądowej zajmował się ktoś inny niż Lotos.

Grupa prowadzi sporo projektów. – Najważniejszą inwestycją jest budowa elektrolizera o mocy 100 megawatów za blisko miliard złotych, po to by produkować zielony wodór o parametrach wodoru transportowego. Zakładamy, że będziemy go wykorzystywać do transportu morskiego, kolejowego oraz miejskiego, aby spełnić wysokie wymagania klimatyczne. Musimy też pamiętać, że transport paliwa wodorowego autocysternami jest kosztowo sensowny najwyżej do 100 km – tłumaczył Jarosław Wróbel.

Zgadzał się z tym Tomoho Umeda, prezes firmy Hynfra. – Wodór jest najtańszy tam, gdzie jest produkowany. Jego przewożenie zwiększa koszty – mówił.

Są klienci, są produkty

Grzegorz Jóźwiak, dyrektor wdrażania paliw alternatywnych w Grupie PKN Orlen, przypomniał, że jeszcze kilka lat temu nie było ani potrzeb, ani klientów na wodór niskoemisyjny. Dzisiaj się to zmienia. Takim przykładem jest też sam Orlen, który dwa lata temu ogłosił dążenie do neutralności emisyjnej. Podobne deklaracje napływają z wielu firm.

– Wodór nie jest dla nas czymś nowym. Mamy kompetencje. Posiadamy elektrolizery, potrafimy je obsługiwać, wiemy, jak kontrolować jakość wodoru, posiadamy procesy zgazowania. Mamy kluczowe fundamenty, aby rozwijać technologie wodorowe jako nową linię biznesową – mówił Grzegorz Jóźwiak.

Podkreślał, że Grupa Orlen w ramach programu Hydrogen Eagle planuje budowę sześciu hubów wodorowych. Trzy mają powstać w naszym kraju, dwa kolejne w Czechach, a jeden na Słowacji. Oprócz tego ma powstać 100 stacji tankowania wodorem w Polsce, w Czechach i na Słowacji dla transportu indywidualnego, publicznego i cargo. Gaz będzie produkowany z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii jako zero- (tzw. zielony) i niskoemisyjny wodór (błękitny). Firma myśli także o instalacji przetwarzającej odpady komunalne. Realizacja programu pozwoli grupie osiągnąć do 2030 roku moce wytwórcze wodoru na poziomie ok. 50 tys. ton rocznie.

Orlen Południe jest przykładem rafinerii, która już przeszła transformację energetyczną, ponieważ jest to biorafineria. Dostarczamy wodór, biopaliwa, a w przyszłości zielony glikol. W tym roku oddamy hub wodorowy w Trzebini, wytwarzający wodór jakości automotive. Po zakończeniu, rozpoczętych już testach, pojazdy z napędem wodorowym pojawią się na polskich drogach w przyszłym roku – opisywał Grzegorz Jóźwiak.

Renta zapóźnienia

Gospodarka oparta na wodorze jest coraz bliższa. Przypomnijmy, że w styczniu przygotowano Polską Strategię Wodorową do roku 2030 z perspektywą do 2040 roku. Po konsultacjach w najbliższych dniach ma zostać przyjęta przez rząd. Ma być odpowiedzią na zmiany zachodzące w europejskiej energetyce.

Wodór może odegrać ważną rolę w procesie dekarbonizacji będącym obecnie ważnym elementem globalnych i europejskich wysiłków w energetyce, koniecznym dla osiągnięcia celów porozumienia paryskiego.

Polska jest najlepszym rynkiem w Unii Europejskiej dla dekarbonizacji. Mamy najwięcej do zrobienia, ale jednocześnie możemy korzystać z tzw. renty zapóźnienia i od razu wdrażać najlepsze technologie – mówił Tomoho Umeda.

Jego zdaniem rewolucja dekarbonizacyjna zacznie się od dołu: samorządy i firmy, które muszą się zazieleniać, będą budowały zeroemisyjną wodorową gospodarkę.

Jako przykład podaje dekarbonizację polskiego ciepłownictwa komunalnego. Proces ten przebiega w trybie niemalże natychmiastowym, ponieważ koszty uprawnień CO2 są już tak ogromne, że miejskie spółki ciepłownicze nie mają innego wyboru.

Nie mówimy o transformacji jutra. To się już dzieje, i to szybciej niż komukolwiek mogło się śnić, bo systemy regulacyjne, które mają nas zmusić do tej rewolucji, praktycznie już działają. Być może jeszcze tego nie widzimy, bo wiele przedsięwzięć jest wciąż na papierze, ale w ciągu najbliższych lat zaczną się pojawiać jedno po drugim. Będą to właśnie projekty w układzie rozproszonym, realizowane na poziomie komunalnym, dzięki którym samorządy będą miały możliwość proponowania usług zielonego wodoru mieszkańcom w celu zapewnienia im zeroemisyjnego transportu zbiorowego, zeroemisyjnego ciepła oraz niskokosztowej energii – podkreślał Tomoho Umeda.

Podobnie uważa Jarosław Wróbel. – To, co obserwujemy i w czym uczestniczymy, przypomina pierwszą rewolucję przemysłową i wprowadzanie do fabryk maszyn parowych. Mieliśmy wiek pary, będziemy mieć czas wodoru – akcentował.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane