Nie ma chętnych na zawód ratownika narciarskiego

PAP
opublikowano: 24-11-2012, 13:28

Mimo zmiany prawa, nad bezpieczeństwem narciarzy na ponad 400 stokach w całej Polsce nadal będą czuwać głównie ratownicy górscy. Do wykonywania zawodu ratownika narciarskiego zgłasza się mało chętnych, tylko 18 osób w kraju ma odpowiednie uprawnienia.

Upoważnienie do nadawania uprawnień ratownika narciarskiego posiadają Górskie i Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Do tej pory GOPR przeprowadził trzy szkolenia ratowników narciarskich. Szkolenie ukończyło 26 osób, a 18 z nich dostało uprawnienia. TOPR nie przeprowadził do tej pory żadnego szkolenia z powodu zbyt małej liczby chętnych; zgłosiły się tylko dwie osoby.

Kandydat na ratownika narciarskiego oprócz odbycia szkolenia, musi przedstawić zaświadczenie o ukończeniu kursu w zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy.

Ustawa mówiąca o bezpieczeństwie na stokach weszła w życie 1 stycznia bieżącego roku. Mowa w niej m.in. o obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa na stokach narciarskich przez zarządców wyciągów. Oznacza to, że na każdym wyciągu, nawet najmniejszym, musi dyżurować ratownik.

"Jeżeli wymóg ten nie jest spełniony, to władze samorządowe mogą nie dopuścić do użytkowania wyciągu" – powiedział PAP naczelnik Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Jacek Dębicki.

Ustawa o bezpieczeństwie na stokach zobowiązuje także zarządzającego zorganizowanym terenem narciarskim do prowadzenia rejestru wypadków. Ma on zawierać dane osoby, której udzielono pomocy, rodzaj urazu, imiona i nazwiska ratowników. Te informacje mają być przechowywane przez 10 lat.

"Gestorom wyciągów będzie bardziej opłacało się zlecić zabezpieczenie wyciągów GOPR lub TOPR, ponieważ te organizacje biorą na swoją odpowiedzialność nie tylko pomoc medyczną ofiarom wypadków, ale i archiwizują zdarzenia, przechowują dane osobowe, a także dopuszczają trasy narciarskie do użytkowania. Jeżeli gestor wyciągu decyduje się na ratowników narciarskich, to dodatkowo musi przejąć wszystkie wymogi, które zostały zapisane w ustawie o bezpieczeństwie na stokach narciarskich" – zaznaczył Dębicki.

Zdaniem naczelnika Podhalańskiej Grupy GOPR Mariusza Zaroda, ratownicy narciarscy mogą się sprawdzić na krótkich trasach narciarskich, przeznaczonych do nauki jazdy lub dla dzieci. "Na Podhalu jeden krótki wyciąg zdecydował się na zabezpieczenie trasy w ten sposób. Inne stacje narciarskie będą zabezpieczane przez ratowników górskich" – powiedział. Do tej pory na takich małych wyciągach nie było stałych dyżurów służb ratowniczych.

Zaród dodał, że organizacje ratownictwa górskiego posiadają całe zaplecze ratunkowe, co pozwala na sprawne i profesjonalne przeprowadzenie akcji ratowniczych, niejednokrotnie w trudnych warunkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu