PB Po Godzinach
Partnerem cyklu EKO jest logo Provident

Niech żyje chaos! Dlaczego praca w bałaganie jest dobra?

opublikowano: 04-11-2019, 22:00
aktualizacja: 13-09-2021, 08:55

Pedantyczny pracownik na znalezienie rzeczy potrzebuje o 36 proc. więcej czasu niż jego kolega bałaganiarz.

Świat zwariował na punkcie strategii, organizacji i planów. Nie kiwniemy palcem, dopóki nie dostaniemy jasnych wytycznych, co robić i w jakiej kolejności. Takie podejście wydaje się logiczne. Wynika z niego jednak więcej problemów niż korzyści. Dowiedli tego badacze komunikacji z Uniwersytetu Południowej Kalifornii, analizujący akcję ratunkową po tsunami na Oceanie Indyjskim pod koniec 2004 r. Najskuteczniejsze okazały się ekipy, które koordynowały działania na bieżąco przez telefony komórkowe. Negatywne następstwa nadmiaru regulacji ujawniła kolejna klęska żywiołowa w Ameryce — spustoszenie Nowego Orleanu przez huragan Katrina w 2005 r. Zarzucano wtedy władzom, że nie przygotowały instrukcji na wypadek katastrofy.

Tymczasem zaleceń i rozporządzeń było tak dużo, że tylko przeszkadzały w niesieniu pomocy poszkodowanym. Dostawy sprzętu dla ratowników w wielu przypadkach wstrzymywano tylko dlatego, że nie przeszły odpowiednich procedur.

Jesteśmy różni:
Jesteśmy różni:
Jedni potrzebują ciszy i spokoju, inni wśród rozproszeń działają najbardziej kreatywnie. A ty do jakiej grupy należysz?
Maria Sbytova

Życie nie jest sterylne

Umiejętność operowania w chaosie sprawdza się w momentach ekstremalnych. Ale czy jest równie efektywna w codziennej pracy? Autorzy poradników rozwoju osobistego przekonują, że nie. Ludzką produktywność uzależniają od rozpisanych w punktach metod samokontroli, kalendarzy i umiejętności zarządzania sobą w czasie. W sukurs przychodzą im producenci aplikacji mobilnych, obiecujący, że dzięki tym innowacjom okiełznamy swój zewnętrzny i wewnętrzny bajzel oraz osiągniemy perfekcję automatu. W przypadku większości ludzi jednak dążenie do porządku i równowagi to szalona koncepcja. Zbyt wiele spraw walczy o nasz czas, energię i uwagę, by mogło się to udać.

Zresztą po co być pedantem? Najlepsze rzeczy biorą się z chaosu. Akt kreacji jest prymitywny, odrażający, brudny. Pomyślcie o tym, jak przyszliście na świat — zaleca Steven Pressfield w książce „Do roboty!”. Szpital może być sterylny, ale nawet najbardziej kulturalna matka rodzi w pocie, bólu, klnąc jak szewc. Na podobny dyskomfort, zdaniem autora, skazani są wszelkiej maści artyści, projektanci i innowatorzy. Zapewne nie cierpią oni, gdy coś zakłóca ich poczucie elegancji, harmonii i piękna. Doświadczając zamętu, mają wrażenie, że dzieje się z nimi coś niedobrego. Odstają od ideału? Jest dokładnie na odwrót. Spokój to stagnacja. Rozwój bierze się z rozgardiaszu, napięcia i zgiełku.

O wiele lepiej pracuję w chaosie.

Francis Bacon
malarz angielski

Picasso zakazał sprzątania w swojej pracowni, bo nie chciał, by ktokolwiek przekładał jego swobodnie rozrzucone rzeczy. Artystyczny nieład uwielbiała też Agnieszka Osiecka.

Roztargniony jak geniusz

Odeszła od męża Daniela Passenta m.in. dlatego, że „okazał się chodzącą doskonałością” i „drażnił ją swoją drobiazgowością, pedanterią, logiką”. Zdeklarowanym wrogiem perfekcji i sterylności jest Andrzej Stasiuk. Zbyt wyśrubowane standardy estetyczne — uważa — przeszkadzają cieszyć się życiem. W jednym z wywiadów wyznał: „Kiedy przyjeżdżam z Niemiec, to kocham ten polski burdel, tę rozjebkę”. Popularny obraz geniusza przedstawia cokolwiek roztargnionego osobnika w niechlujnym ubraniu, który gabinet zamienił w stajnię Augiasza. Tytoń w perskim pantoflu, chemikalia w maselniczce, porozrzucane wszędzie papiery — w takim otoczeniu kryminalne zagadki rozwiązywał Sherlock Holmes.

Co ten stereotyp ma wspólnego z rzeczywistością? Całkiem sporo — twierdzi Kathleen D. Vohs, psycholog z Uniwersytetu Minnesoty. Uczestników swojego eksperymentu podzieliła na dwie grupy. Pierwszą wprowadzono do pokoi przypominających pobojowisko, drugą — do pomieszczeń wysprzątanych „na cacy”. Wszystkim wyznaczono to samo zadanie: wymyślić jak najwięcej zastosowań dla piłeczki pingpongowej. Pozornie osiągnięto remis: liczba propozycji zgłoszonych przez oba zespoły była zbliżona. Pomysły przebywających w bałaganie okazały się jednak dużo lepsze i nietuzinkowe. To nie koniec badania. Testowani mogli zamawiać smoothie w wersji klasycznej lub zmodyfikowanej. Kto się wykazał skłonnością eksperymentowania? Oczywiście osoby ulokowane w nieładzie — prawie dwa razy częściej od pozostałych prosiły o napój z napisem „nowość”. Gdy firmowych bałaganiarzy przymusza się do porządków, bronią się słynnym cytatem z Alberta Eisteina: „Jeśli bałagan na biurku symbolizuje bałagan w głowie, to czego symbolem jest puste biurko?”.

Dziś mogą również przytoczyć badania naukowców ze Szkoły Biznesu Columbia: pracownicy, którzy mają na biurku porządek, na znalezienie rzeczy potrzebują o 36 proc. więcej czasu niż ich mniej pedantyczni koledzy. Na łamach „Psychological Science” prof. Vohs tłumaczy: „Przebywanie w bałaganie odwodzi ludzi od konwencji, pozwala, by ich myśli biegły nowymi ścieżkami. Dzięki temu cechują się oni zauważalnie większą kreatywnością”. Dość umysłowej rutyny. Chaos zmusza nasze szare komórki do przeorganizowania się i większej aktywności. Pozwala łączyć rzeczy, które na pozór nie mają z sobą nic wspólnego. Zapomnijmy o porządku. Można żyć w nieładzie i… nie zwariować. Więcej: bałagan sprzyja sukcesom, spełnieniu i szczęściu.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane