Ostra gra o SKOK

aktualizacja: 24-07-2016, 23:51

KNF bardzo ostro gra z bankami, próbując przymusić je do przejmowania kas w całości. Te nie mają zamiaru się podkładać. Inny pomysł na rozwiązanie problemu mają MF i BFG

Sytuacja wokół spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych (SKOK) grozi wybuchem. Nie chodzi o ich nabrzmiałe problemy finansowe, w każdym razie nie tylko, ale o sposób, w jaki Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zabrała się za rozwiązywanie problemu. KNF na początku wyszła z założenia, że uporządkuje sytuację w SKOK, których spora część już ma lub mieć będzie poważne kłopoty ze względu na bardzo wysoki odsetek straconych kredytów (blisko 40 proc.), aranżując przejęcia poszczególnych kas przez banki. Na początku były to zachęty, potem, kiedy bankowcy zorientowali się z grubsza jak wygląda sytuacja w kasach i zaczęli grzecznie odmawiać, presja zaczęła rosnąć.

Na celowniku

Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika, iż nadzór wziął na celownik kilka banków, które, jak uważa, są mu coś winne — nie wypełniły wszystkich zobowiązań podjętych w przeszłości albo oczekują lub będą czekać na jakieś pozwolenia komisji. Sposobów na uprzykrzanie życia bankowcom nadzór ma sporo i branża już się przyzwyczaiła do szorstkiego sposobu kierowania rynkiem przez KNF. Nasi rozmówcy mówią jednak, że w przypadku SKOK w apodyktyczności urząd idzie za daleko.

— Próbuje za wszelką cenę wymusić pozwolenia na przejęcie kas, co nie mieści się w kanonie dobrych praktyk, nie mówiąc o biznesowej stronie, ponieważ przejęcie kas jest zwyczajnie nieopłacalne — mówi nasze źródło zbliżone do rządu.

Dotarliśmy do analizy opłacalności włączenia do banku kasy o aktywach rzędu 1,5 mld zł, przygotowanej przez firmę doradczą. Wynika z niej, że skórka rzeczywiście niewarta jest wyprawki. Z trzech scenariuszy: przejęcie całej kasy, zorganizowanejczęści przedsiębiorstwa (bez back office) oraz aktywów wraz z klientami, tylko w trzecim wypadku projekt spina się biznesowo i w perspektywie kilku lat może wygenerować dodatkowe kilka milionów złotych zysku. Przy założeniu, że przejęte kredyty nie zaczną się nadmiernie psuć (koszt ryzyka 5-6 proc.).

Bunt bankowców

Dlaczego KNF tak ciśnie na wchłanianie całych kas? Przedstawiciele nadzoru tłumaczą, że chodzi o zachowanie ciągłości działania i niezakłóconą obsługę klientów, by uniknąć jakichkolwiek niepokojów wśród deponentów innych instytucji. Ale to tylko część prawdy. Sprawa jest nader delikatna, ponieważ w Trybunale Konstytucyjnym czeka na rozpatrzenie wniosek, autorstwa posłów PiS, kwestionujący konstytucyjność całej ustawy o SKOK, oraz zapytanie prezydenta związane z wątpliwościami, czy konstytucyjny jest zapis, który nie przewiduje odwołania od decyzji KNF o likwidacji kasy (ryzyko prawne — patrz ramka).

Zdaniem naszych rozmówców, upór nadzorcy wynika właśnie z tego, że sprzedaż zorganizowanego przedsiębiorstwa lub wydzielonych aktywów wiązać się musi z likwidacją kasy. A tego nadzór za wszelką cenę chce uniknąć. Nie tylko ze względów prawnych, ale również politycznych, ponieważ powiązania między SKOK a PiS są powszechnie znane. Z całą serią wyborów w najbliższych miesiącach nadwrażliwość na tę kwestię wydaje się uzasadniona. Rzecz jednak w tym, że w sprawie ogromną rolę odgrywa czas, który właściwie już się skończył. Część kas wymaga pilnej sanacji i potrzebna jest strategia, jak proces przeprowadzić. Presja nadzoru na banki przyniosła na razie efekt odwrotny do zamierzonego. O ile bankowcy wcześniej sugerowali powołanie tzw. złego banku z udziałem finansowym Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG), to obecnie zastanawiają się, czy w pierwszej kolejności to nie SKOK-i powinny zaangażować się w restrukturyzację sektora ze wsparciem funduszu. Przypominają, że pieniądze zgromadzone w BFG pochodzą z ich składek. Wkład SKOK, które przystąpiły do funduszu dopiero jesienią ubiegłego roku, jest minimalny. Dlaczego banki mają ratować kasy z własnych pieniędzy?

Zły pomysł ze złym bankiem

Tak czy inaczej banki zdają sobie sprawę, że będą musiały przyłożyć rękę do restrukturyzacji kas. Wygląda jednak na to, że pomysł wyprowadzenia problemu poza sektor bankowy i powołania złego banku dla SKOK na wzór podobnych instytucji jak Hiszpania, Irlandia, Niemcy, gdzie do specjalnie utworzonych spółek przeniesiono toksyczne aktywa, raczej nie zostanie zrealizowany. KNF nie powiedziała nie, ale:

— Zgodnie ze światowymi standardami w przypadku mniejszych problematycznych podmiotów stosuje się przejęcia i połączenia z silniejszymi partnerami, a „zły bank” ma zastosowanie w przypadku podmiotów o znacznej skali działania. Generalnie obecność w systemie takiego banku byłaby naszym zdaniem korzystna, bo mógłby być on pomocny przy restrukturyzacji podmiotów prowadzących działalność w znacznej skali — wyjaśnia Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. Z naszych informacji wynika, że regulator rynku, czyli Ministerstwo Finansów, podobne jak KNF, nie widzi sensu powoływania złego banku, choć z innych powodów niż nadzorca. Po pierwsze ze względuna czas, ponieważ tworzenie spółki SPV, budowa całej infrastruktury informatycznej, kompletowanie ludzi to proces rozpisany na miesiące. A po drugie:

— To nie jest przypadek hiszpańskiego złego banku, który przejął lokalne kasy wraz ze złymi aktywami, składającymi się w dużym stopniu z kredytów zabezpieczonych hipotecznie. Takimi aktywami rzeczywiście można zarządzać. W SKOK mamy w przeważającej części kredyty gotówkowe, udzielone na krótkie okresy. Tu nie ma czym zarządzać — mówi przedstawiciel resortu.

Jak wyjaśnia, lepiej oddzielić dobre kredyty i wraz z depozytami i klientami przekazać do banków, a złe aktywa, które często są właściwie zapisem księgowym, po prostu spisać na straty. Do tego oczywiścietrzeba uruchomić fundusze BFG, żeby zasypać dziurę między pasywami i aktywami. Według różnych szacunków, może być to kwota między 1 mld zł a 3 mld zł. Wspomniana wcześniej firma konsultingowa szacuje koszt likwidacji kasy z bilansem rzędu 1,5 mld zł poprzez przejęcie aktywów i klientów na ponad 300 mln zł. Zły bank nie bardzo podoba się również w BFG. Na nasze pytanie o ocenę tego pomysłu otrzymaliśmy odpowiedź, że w ustawie o funduszu nie ma definicji złego banku ani nie posługuje się nim żaden akt prawny.

— Bez sprecyzowania koncepcji tzw. złego banku trudno taką koncepcję komentować nawet na gruncie teoretycznym — czytamy w piśmie BFG. Ustawa wyraźnie wyszczególnia instrumenty, których dla ratowania kas może użyć BFG: zwrotna pomoc finansowa, nabywanie ich wierzytelności, wsparcie dla przejmujących SKOK w całości lub części oraz dla nabywców kas w likwidacji, zorganizowanej części lub wybranych aktywów. Według naszych informacji, BFG, podobnie jak resort finansów, chce sanację przeprowadzić sprawnie z udziałem banków, w ramach scenariusza zakładającego likwidację restrukturyzowanych SKOK.

— Są ramy prawne umożliwiające przeprowadzenie takiego procesu, który BFG jest gotów wesprzeć. Są też banki, które same zgłaszają chęć przejęcia dobrych aktywów, bo nie jest tak, że cała branża jest im przeciwna. Potrzebna jest tylko decyzja KNF — mówi jeden z naszych rozmówców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu