PKP nie odda trójmiejskiej kolei

opublikowano: 11-07-2018, 22:00

Szykuje się konflikt między spółką skarbu państwa a samorządami — na szali jest inwestycja warta 320 mln zł.

Zarząd województwa pomorskiego oraz inne pomorskie samorządy podpisały w tym tygodniu list poparcia dla „usamorządowienia” spółki PKP Szybka Kolej Miejska (SKM) w Trójmieście. Deklarują, że będą wspólnie działać na rzecz jej przejęcia — nie podoba im się zarządzanie przez Polskie Koleje Państwowe (PKP) i chcą mieć decydujący głos w sprawie dalszego rozwoju regionalnych kolei.

— To jest nasza propozycja, zdecydują władze PKP. W innych regionach Polski, np. w Warszawie czy Poznaniu, koleje miejskie należą do samorządów. My jesteśmy wyjątkiem — mówi Michał Piotrowski, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku.

O taki scenariusz marszałek Mieczysław Struk zabiega od dawna. Dziś większość udziałów w trójmiejskiej SKM-ce ma PKP (67,9 proc.). Pozostałe należą do gminy Gdańsk (12,8 proc.) i województwa Pomorskiego (10,4 proc.), a także do Sopotu, Pruszcza Gdańskiego i Rumi (łącznie 3,5 proc.). Do propozycji przejęcia dołącza też ultimatum.

— Spółka SKM szuka dzisiaj sposobu, żeby znaleźć pieniądze na zakup nowych składów. Dostała 50 procent dofinansowania z Funduszu Spójności. My jesteśmy gotowi sfinansować wkład własny, ale chcielibyśmy mieć wpływ na to, co się z tym taborem dzieje — mówi Michał Piotrowski.

Na 10 elektrycznych zespołów trakcyjnych trójmiejska SKM otrzymała z unijnego funduszu 160 mln zł. Drugie tyle potrzebuje, żeby sfinalizować zakupy. W zamian za nowe udziały województwo proponuje dokapitalizowanie spółki potrzebną kwotą. Inne samorządy też pomogą, ale stawiają warunek.

— Jesteśmy w stanie współfinansować inwestycje proporcjonalnie do posiadanych udziałów, ale pod warunkiem, że wspólnie z innymi samorządami przejmiemy większościowe udziały. SKM jest dzisiaj najważniejszym środkiem transportu w naszych gminach, w tym w Sopocie. Powiedziałbym nawet, że odgrywa większą rolę niż autobusy i tramwaje — mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Zarząd PKP raczej nie jest jednak zainteresowany propozycją.

— Nie ma potrzeby zmieniać struktury właścicielskiej PKP Szybkiej Kolei Miejskiej — ucina w przesłanym oświadczeniu „PB” Michał Stilger, rzecznik prasowy spółki.

Na szali porozumienia są inwestycje warte miliony — nie tylko w nowy tabor, ale też w dalszą rozbudowę połączeń kolejowych w regionie, m.in. w ramach Pomorskiej Kolei Metropolitarnej, która należy do samorządów, a PKP jest jej operatorem. Samorząd województwa dopłaca dziś do SKM ok. 50 mln zł rocznie (szacunki Urzędu Marszałkowskiego) — to opłaty za świadczenie usług przewozowych przez PKP. Nawet jeśli nie będzie partycypować w kosztach planowanych inwestycji spółki skarbu państwa, to w jego interesie jest zapewnienie przewozów mieszkańcom.

— Zdaniem PKP, priorytetem dla trójmiejskiej SKM jest obecnie podpisanie wieloletniej umowy na wykonywanie przewozów, w ramach której zostaną rozliczone nakłady poniesione przez przewoźnika na zakup taboru, niezależnie od tego, czy pieniądze przeznaczone na zakup pojazdów będą pochodziły z obligacji, kredytu czy kapitału samorządu województwa — mówi Michał Stilger.

Dodaje, że jego zdaniem umowa wieloletnia może być podpisana niezależnie od tego, jak przedstawia się struktura udziałów w spółce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / PKP nie odda trójmiejskiej kolei