Polacy na saksach zarobili na własne firmy

opublikowano: 30-07-2012, 00:00

Fala migracji zarobkowej powraca do kraju. I za pieniądze zarobione na zmywaku rozkręca własny biznes.

Zdecydowana większość przedsiębiorców, którzy założyli firmy po powrocie z emigracji zarobkowej, posiłkowała się pieniędzmi zdobytymi za granicą. Oszczędności odłożone z pracy na budowie czy w restauracji okazały się kluczowe dla blisko 80 proc. mikroprzedsiębiorców przebadanych przez dr Małgorzatę Grotte, współpracującą ze Szkołą Główną Handlową w Warszawie (ankieta wśród 101 firm). Przedsiębiorcy na własną firmę pracowali średnio trzy lata.

— Pieniądze przywiezione z zagranicy dały im poczucie bezpieczeństwa, umożliwiły budowę domu lub zakup mieszkania. To ułatwiło podjęcie decyzji o otworzeniu własnej działalności gospodarczej. Bez kapitału nie zdecydowaliby się na samozatrudnienie i najprawdopodobniej podjęliby — związaną z niższym ryzykiem — pracę najemną — wyjaśnia dr Małgorzata Grotte.

Cel: własna firma

Niemal połowa przedsiębiorców przyznała, że już w momencie wyjazdu do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Irlandii myślała o założeniu własnej działalności gospodarczej w Polsce, choć i tak głównym powodem ich czasowej emigracji był brak pracy w kraju i niskie zarobki. Samozatrudnienie w dużej mierze rozwiązywało ten problem po ich powrocie.

Z Zachodu, poza kapitałem, przywieźli też pomysły na biznes, a do tego nowe spojrzenie na organizację i kulturę pracy. Przedsiębiorcy od obcokrajowców nie przejęli natomiast odwagi w realizacji nowatorskich konceptów. Za granicą nie zdołali też nawiązać intratnych kontaktów biznesowych, przez co mało kto decydował się na rozpoczęcie działalności eksportowej.

Stawiali raczej na podbój lokalnych rynków i tradycyjnych branż. Kusił ich handel i sektor budowlany. Żadna z badanych firm nie należała do sektora IT.

Rynkowe obserwacje wyraźnie pokazują, że innowacyjność i nowe technologie są obszarem dość odległym dla rodzimych mikroprzedsiębiorców. Na przeszkodzie — jak sami twierdzą — wciąż stoi głównie bariera finansowa.

— Wprowadzanie przez nich innowacji zależeć będzie od redukcji barier oraz poprawy klimatu inwestycyjnego w kraju — twierdzi dr Małgorzata Grotte.

Ale w przypadku omawianego badania nie bez znaczenia pozostaje też poziom wykształcenia migrantów. Tylko jedna czwarta z nich przed wyjazdem ukończyła studia wyższe. Za granicą pracowali najczęściej jako robotnicy niewykwalifikowani, czasem wykonując pracę poniżej swoich kompetencji. Ale było warto.

Blado w skali kraju

Tak jednak może powiedzieć tylko część migrantów, bo — w skali całej populacji — przedsiębiorczość zdaje się nie leżeć w naturze Polaków.

— Dotychczasowe badania polskich migrantów wskazują, że odsetek osób zakładających własną działalność gospodarczą po powrocie z migracji zarobkowej wynosi między 5 a 28,3 proc. W zależności od badania, od 2,5 do 15 proc. ankietowanych przeznacza lub zamierza przeznaczyć swoje zagraniczne dochody na założenie firmy w Polsce. Ponadto, wyższy jest odsetek osób prowadzących działalność gospodarczą po powrocie z zagranicy niż przed wyjazdem — tłumaczy dr Małgorzata Grotte.

7

proc. Tylu ankietowanych przez naukowca z SGH przedsiębiorców zdecydowało się na rozpoczęcie działalności eksportowej. Migranci nie umieją nawiązywać zagranicznych kontaktów biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu