Czytasz dzięki

Politycy o propozycji debaty prezydenckiej

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 18-09-2005, 12:10

Propozycja lidera PiS Lecha Kaczyńskiego, by jeszcze przed wyborami parlamentarnymi odbyła się debata prezydencka z udziałem jego i kandydata PO Donalda Tuska na ten urząd, wzbudziła kontrowersje polityków w niedzielnym programie Radia Zet "Siódmy dzień tygodnia".

Propozycja lidera PiS Lecha Kaczyńskiego, by jeszcze przed wyborami parlamentarnymi odbyła się debata prezydencka z udziałem jego i kandydata PO Donalda Tuska na ten urząd, wzbudziła kontrowersje polityków w niedzielnym programie Radia Zet "Siódmy dzień tygodnia".

    W sobotę Kaczyński zaapelował do Tuska o wspólną debatę wyborczą. Jego zdaniem, taka debata powinna się odbyć jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Tusk odparł, że z uwagi na jego zobowiązania wobec wyborców, pierwsza z debat z Lechem Kaczyńskim możliwa jest dopiero w poniedziałek 26 września

    Według przedstawiciela PiS Ludwika Dorna, po wycofaniu się Włodzimierza Cimoszewicza zasadniczy spór rozgrywa się między PiS a PO. "To jest spór partii, które według wszelkiego prawdopodobieństwa będą współrządzić, ale mają dwie różne wizje Polski z elementami wspólnymi" - powiedział Dorn. Dodał, że PO ma wizję Polski liberalnej, PiS - solidarnej.

    Lider PO Jan Rokita uznał taki opis rzeczywistości za propagandowy i fałszujący rzeczywistość. Dodał, że przypuszcza, iż sztab wyborczy Kaczyńskiego uznał debatę za korzystną dla ich kandydata, a sztab Tuska - że lepiej, by odbyła się ona po wyborach parlamentarnych.

    Według szefa SdPl i kandydata na prezydenta Marka Borowskiego, PO i PiS chcą zdominować scenę polityczną. Borowski zadeklarował, że także chce wziąć udział w debacie, wraz z Kaczyńskim i Tuskiem. "Jestem gotów udowodnić, że Platforma Obywatelska ma program, który będzie rozwarstwiał polskie społeczeństwo i zwiększał konflikty; a PiS aczkolwiek mówi wiele o sprawiedliwości społecznej, ma program ekonomiczny księżycowy i nie da się go sfinansować" - powiedział.

    Zdaniem przewodniczącego SLD Wojciecha Olejniczaka, kampania wyborcza, spór między PO i PiS, ma charakter mało poważny, tymczasem Polacy oczekują dyskusji o tym, co będzie w ich kraju za rok, dwa, pięć czy dziesięć.

    Włodzimierz Frasyniuk z Partii Demokratycznej demokraci.pl uznał, że kampania wyborcza jest dziwna, bo kandydaci skryci są za klipami i billboardami, a brakuje rzetelnej debaty, także parlamentarnej. Podobnego zdania był Tomasz Nałęcz.

    W opinii Romana Giertycha (LPR), PiS-owi zależy na debacie prezydenckiej, bo chce przełożyć poparcie sondażowe na wybory parlamentarne. "Wybory parlamentarne będą najważniejszym sondażem w wyborach prezydenckich" - podkreślił. Jego zdaniem, PO i PiS spierają się o rzeczy ważne, ale drugorzędne, a tak naprawdę to już się dogadują w sprawach nowego rządu.

    Zdaniem Rokity, prawdziwy spór o przyszłość Polski toczy się jednak już tylko między PO a PiS. Na pytanie o obsadę rządu i oczekiwania PiS z tym związane Rokita odpowiedział, że nie chce prowadzić debaty publicznej z Jarosławem Kaczyńskim. "Rozumiem, że z natury rzeczy, na tydzień przed wyborami, partia aspirująca do współrządzenia mówi o tym, że chciałaby mieć duży wpływ na rząd" - dodał.

    W piątek w wywiadzie dla PAP prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział oświadczył, że w przyszłym rządzie jego partia chce kontrolować osiem resortów, bo ma do nich lepsze ekipy; sam nie wykluczył objęcia teki wicepremiera i ministra sprawiedliwości w rządzie po ewentualnej wygranej PO. PiS interesują resorty: spraw wewnętrznych, sprawiedliwości, rolnictwa, ochrony środowiska, oświaty, kultury oraz dwa resorty gospodarcze - infrastruktury i skarbu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane