Pożyteczne kłamstwo. Dlaczego powinieneś emanować pewnością siebie?

opublikowano: 07-12-2021, 20:00

Zacznij stosować funkcjonalne samooszukiwanie – zawyżoną samoocenę, bez której trudno osiągać ambitne cele

Co wolicie: główną wygraną na loterii czy niedowład nóg – taką alternatywę przedstawił swoim słuchaczom Daniel Gilbert. Publiczność na konferencji TED śmiała się nerwowo, zachodząc w głowę, do czego zmierza wybitny wykładowca psychologii z Harvardu. Aż pojawił się slajd z informacją, że rok po utracie kontroli nad nogami ludzie są tak samo zadowoleni z życia, jak przed paraliżem. Podobnie zwycięzcy loterii: rok po staniu się multimilionerami nie czują się bardziej szczęśliwi niż wtedy, gdy mieli kłopot z regularnym płaceniem rachunków.

Zaprezentowane przez prof. Gilberta badania nie kłamią: zdanie lub oblanie egzaminu albo awans zawodowy bądź jego brak – po pewnym czasie takie sytuacje ani nas ziębią, ani grzeją. Co do porażek: być może dziś wydają się nam końcem świata, ale już za trzy miesiące dla większości z nas staną się odległym wspomnieniem, bo nasz mentalny system odpornościowy zamienia „biedę w bogactwo, przeciwności losu w powodzenie”, by zacytować sir Thomasa Browna, XVII-wiecznego uczonego z Anglii.

Jak Pinokio:
Jak Pinokio:
Dzięki kłamstwom na swój temat łatwiej dostać awans, podwyżkę i robić karierę.
Adobe Stock

Nic dziwnego, że porzucona dziewczyna uważa się za wyzwoloną singielkę, zwolniony copywriter za freelancera z perspektywami, a więzień wspomina swą trwającą ćwierć wieku odsiadkę jako doświadczenie niezbędne do osiągnięcia oświecenia.

Przypomnijcie sobie pierwszego etatowego perkusistę The Beatles, którego wyrzucono z zespołu. Żałował, że ominęły go bogactwo, piski nastolatek na koncertach i nieśmiertelna sława? W żadnym razie. Podczas jednego z wywiadów Pete Best wyznał: „Jestem teraz o wiele szczęśliwszy, niż gdybym został z Beatlesami”.

O co tu chodzi? Dlaczego za wszelką cenę chcemy zachować dobre mniemanie o sobie? Po co nam wyidealizowany obraz własnej osoby? Czym tłumaczyć ciągłe wypieranie lub pozytywne interpretowanie niewygodnych dla nas faktów? Wreszcie jak wskazane skłonności, będące różnymi formami samooszukiwania, wykorzystać w robieniu kariery i zarządzaniu ludźmi?

Weź udział w konferencji online “Akademia Kobiet Menedżerek Przyszłości” >>

Aby dodać sobie odwagi

Jedna z teorii zakłada, że potrzebujemy zawyżonej samooceny, aby stawić czoło wyzwaniu: zrobić prezentację biznesową, wziąć udział w konkursie na stanowisko dyrektorskie, odpowiedzieć na ogłoszenie o pracy. Wątpiąc w swoje umiejętności, jak ognia unikalibyśmy ryzyka kompromitacji czy porażki. Nadmierna pewność siebie dodaje energii i odwagi. Według innej szkoły ludzie prawie zawsze okłamują siebie, by skuteczniej okłamywać innych – starają się uchodzić za bardziej kompetentnych, odpowiedzialnych i przebojowych niż są w rzeczywistości, bo z taką reputacją więcej ugrają u klientów czy szefów.

Jeszcze inny pogląd głosi, że pielęgnowanie pozytywnych złudzeń na swój temat pozwala zamaskować fałsz, a tym samym zdobyć zaufanie. Co z tego, że mamy skromniejsze osiągnięcia niż koledzy? Wystarczy przekonać siebie, że jesteśmy od nich lepsi, a nasza niezłomna pewność siebie udzieli się dyrektorowi generalnemu i to my dostaniemy awans na stanowisko menedżerskie.

Kłamstwa w CV
10proc.

Tylu polskich pracowników kłamało w CV – wynika z danych zebranych przez serwis kariery LiveCareer Polska. 44 proc. kłamstw dotyczyło doświadczenia zawodowego, 41 proc. znajomości lub poziomu zaawansowania języków obcych, 28 proc. umiejętności specjalistycznych. 27 proc. kandydatów zostało przyłapanych na łgarstwie. 41 proc. przedstawicieli tej grupy za karę nie dostało pracy.

„Z ewolucyjnego punktu widzenia niewielki nadmiar pewności siebie może na ogół owocować lepszymi wynikami” – twierdzi dr Katy Milkman, ekonomistka behawioralna, w książce „Jak zmieniać”. „Gdy rozmawiasz z dwoma kandydatami do pracy, których CV są identyczne, a ich umiejętności raczej przeciętne, czy zatrudniłbyś osobę, która sprawia wrażenie, iż będzie przeciętnym pracownikiem, czy raczej kandydata, który mówi, że świetnie sobie poradzi? Odpowiedź jest oczywista. Wszyscy wybierzemy osobę, od której emanuje pewność siebie”. Autorka przyznaje, że możemy przez to włączyć do swojego zespołu wyjątkowo arogancką osobę. Stawiamy na jednostkę wyglądającą na pewną, bo jej postawa sugeruje, że w razie porażki szybko się podniesie, otrzepie kolana i pobiegnie dalej. W biznesie nikt nie ma ochoty niańczyć słabeuszy.

Wygląda na to, że skromność nie zawsze popłaca. Ale czy zuchwałość w każdym wypadku przynosi korzyść? Bynajmniej. Zwróćmy uwagę, że dr Milkman pisze o niewielkim nadmiarze pewności siebie. Monstrualnie zawyżona samoocena szybciej nam zaszkodzi, niż pomoże, o czym na własnej skórze przekonał się Dan Rather, jeden z najsłynniejszych dziennikarzy amerykańskich. Choć nie przeszedł bodaj podstawowego szkolenia wojskowego, opowiadał ze łzami w oczach o swojej karierze w marines. Prawdopodobnie uwierzył w swoją zmyśloną historię. Jak powiedziałby klasyk, kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą – co nie uchroniło mitomana przed blamażem.

Kłamstwo pod kontrolą

Im wyższe miejsce w służbowej hierarchii, tym poważniejsze konsekwencje oszustwa. Podczas gdy zdemaskowany pracownik naje się po prostu wstydu, pozer na stanowisku kierowniczym może narazić firmę, a niekiedy skarb państwa, na ogromne straty. Przypomnijmy sobie budowę opery w Sydney, która miała kosztować 7 mln dol. australijskich, a pochłonęła 102 mln dol. i trwała 16 lat, czyli 10 lat dłużej niż początkowo przypuszczano.

Gdy zbadano 258 wielkich przedsięwzięć infrastruktury transportowej (kolej, tunele, mosty), okazało się, że aż 86 proc. z nich przekroczyło pierwotny budżet. Niemal za każdym niedoszacowanym projektem stoją liderzy, którzy albo przeceniają swoje kompetencje decyzyjne, albo świadomie wprowadzają zleceniodawców w błąd – aby wygrać przetarg, firmy minimalizują fundusze i czas potrzebny na realizację kontraktu, choćby wiązało się to z późniejszą renegocjacją umów. Przedsiębiorstwa, które proponują realistyczny harmonogram i kosztorys, zmniejszają swoje szanse na kontrakt.

Strzeż się wątpliwości

Zwątpienie we własne możliwości może przeszkodzić ci w zrobieniu postępów w realizacji celów lub nawet powstrzymać się od ich wyznaczenia.

Katy Milkman
wykładowczyni w Wharton School na Uniwersytecie w Pensylwanii, autorka książki „Jak zmieniać. Jak stąd, gdzie jesteś, dostać się tam, gdzie chcesz się znaleźć, czyli co nauka mówi o zmianach“

To jak – kłamać, oszukiwać, udawać lepszych niż jesteśmy w istocie? Wszystko zależy od skali kłamstwa. Niczym nieograniczona mitomania, ciągłe konfabulacje i kompletny rozbrat z faktami przysporzą nam tylko kłopotów. Powtarzając za Katy Milkman, tylko niewielki nadmiar pewności siebie może być dla nas dobry. Ale jak wyznaczyć linię pozwalającą czerpać korzyści z nieuczciwości bez rujnowania pozytywnego obrazu siebie? Cenną wskazówkę dał nam Jerome K. Jerome w powieści „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)”, poruszając temat wędkarstwa: „Znałem kiedyś człowieka, który był człowiekiem bardzo rzetelnym. Kiedy zajął się łowieniem na muszkę, poprzysiągł sobie, że nie będzie wyolbrzymiać swych połowów o więcej niż 25 proc”.

Na koniec: bez względu na sytuację oczekujemy od szefów optymizmu, zdecydowania, odwagi i nie ma znaczenia, co czują naprawdę, przy pracownikach powinni zawsze emanować spokojem i pewnością siebie. Czy robienie dobrej miny do złej gry to nie kłamstwo? Owszem. Ale czy ktoś nie pójdzie za przywódcą, który przy byle trudnościach wpada w panikę?

Jeśli Jan Paweł II uchodził za najwyższej klasy lidera, to dlatego, że nigdy nie tracił zimnej krwi. W trakcie wizyty w wiosce trędowatych w Brazylii powiedział: „Chciałbym czasem zapłakać jak dziecko, ale na co komu płaczący papież? Ja muszę ich natchnąć siłą!”. Równie niezłomny okazał się prezydent Barack Obama, gdy w czasie światowego kryzysu mówił o odwadze nadziei. Podobną charyzmą wykazywać się musi każdy menedżer w biznesie – inaczej tylko z nazwy jest menedżerem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane