Producenci energetyków nałożą na siebie kaganiec

Spółki, choć na co dzień ostro rywalizują, są w stanie wznieść się ponad podziałami.

„Spożywaj z umiarem” — tak do klientów zamierzają przemawiać producenci napojów energetycznych. W ramach Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców (PFPŻ ZP) właśnie opracowują szczegóły samoregulacji wartego 800 mln zł rynku. Co będzie zakazane? Kierowanie reklam napojów energetyzujących do osób poniżej 12. roku życia, działania marketingowe w szkołach podstawowych i zachęcanie do spożywania z alkoholem. Do końca roku PFPŻ ZP zamierza też uruchomić stronę internetową z informacjamina temat składników energetyków i porównaniem ilości zawartej w nich kofeiny z innymi napojami.

— Chęć przystąpienia zadeklarowało już pięciu czołowych producentów napojów energetyzujących. Obecnie prowadzimyteż rozmowy z sieciami handlowymi, które oferują takie produkty pod marką własną — mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ ZP. Dzisiaj większość rynku należy do głównych marek producentów (47 proc.), a marki sieci handlowych stanowią około 30 proc.

— Byłoby dobrze, gdyby wszyscy producenci przystąpilido tej inicjatywy — zaznacza Dorota Liszka, rzecznik Grupy Maspex Wadowice. I o ile na co dzień w królestwie Red Bulla, Burna, Blacka i Tigera panuje ostra walka konkurencyjna, wojna cenowa, a nawet sądowa (w przypadku Tigera i producenta Blacka), to tym razem rzeczywiście mówią jednym głosem.

— Przemysł napojów bezalkoholowych chce odgrywać pozytywną rolę w publicznych dyskusjach na temat marketingu napojów energetycznych oraz ich poprawnej konsumpcji — twierdzi Olga Naparty, menedżer ds. komunikacji w Red Bull.

— Popieramy taką inicjatywę, bo konsument powinien być świadomy tego, co robi, a więc również tego, co pije — komentuje Wiesław Włodarski, prezes FoodCare, producenta Blacka.

— Jako duża międzynarodowa firma od wielu lat stosujemy samoregulację w marketingu produktów, bo chcemy wpływać na tworzenie systemu dobrych praktyk na rynku lokalnym — dodaje Katarzyna Borucka, dyrektor ds. kontaktów zewnętrznych i komunikacji w Coca-Cola Polska, która jest obecna na rynku energetyków z marką Burn. Według Andrzeja Gantnera, producenci trafiają w oczekiwania społeczne.

— Ten rynek jest już na tyle duży, że nadszedł w końcu moment, aby sami producenci wprowadzili stosowany w innych krajach UE kodeks samoregulacyjny wyznaczający standardy odpowiedzialnego marketingu w tej grupie produktowej — opowiada Andrzej Gantner. Czy jednak rezygnacja z części działań marketingowych nie oznacza też niższej sprzedaży?

— Nie obawiamy się takich skutków, bo dla młodszych konsumentów mamy owocową alternatywę w postaci „energii” z Frugo — twierdzi Wiesław Włodarski.

To nie pierwszy przykład ograniczeń, jakie sami nakładają na siebie producenci żywności. — Wcześniej PFPŻ ZP wdrożyła kodeks regulujący zasady reklamy produktów spożywczych skierowanych do dzieci. W maju tego roku stał się on częścią Kodeksu Etyki Reklamy, a tym samym standardem, którego powinny przestrzegać wszystkie firmy żywnościowe — opowiada Andrzej Gantner. Podobnie stało się z systemem znakowania wskazanego dziennego spożycia GDA. Choć nie jest to jeszcze obowiązek (będzie od grudnia 2014 r.), stosuje go już kilkuset polskich producentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu