Rynek crowdfundingu w liczbach

Szymon Maj, współpraca: Kamil Zatoński
opublikowano: 05-09-2019, 22:00

W ostatnich dwóch latach rodzimy rynek equity crowdfundingu nabrał rozpędu. Promujące się tam maluchy zbierają zwykle po 1,5 mln zł.

Historia zbiórek kapitału odspołeczności inwestorów w Polsce ma siedem lat, ale relatywnie duże liczby zaczęły się pojawiać dopiero od 2018 r. Od tego czasu firmy, które promowały się na platformach Beesfund, FindFunds i CrowdWay, zgarnęły 37 mln zł. Grono inwestorów w pojedynczych przypadkach liczone jest zwykle w setkach.

Najwięksi wygrani

Średnia oczekiwana przez zarządy spółek wartość zbiórki w ostatnich dwóch latach wyniosła 2,5 mln zł. Większości nie udało się jednak sięgnąć po całą pulę, dlatego przeciętna zebrana kwota wyniosła 1,5 mln zł. Dotychczas największą zebraną sumą może pochwalić się Pinta Barrel Brewing — inwestorzy wpłacili na jego konto 4,14 mln zł. Ale pieniądze to nie wszystko.

— Żaden kredyt bankowy nie dałby nam takiego zainteresowania mediów jak akcja crowdfundingowa. Dzięki temu mogliśmy zaprezentować dorobek Pinty w tak specjalistycznym i niszowym temacie, jak piwa starzone w drewnianychbeczkach. Nawet jeśli udział Pinty był już wcześniej wartościowo największy, to dopiero zbiórka uświadomiła ten fakt konsumentom i pozwoliła nawiązać kilka obiecujących biznesowo relacji — mówi Ziemowit Fałat, współwłaściciel browaru Pinta i członek rady nadzorczej.

4 mln zł z emisji zdobyła Wisła Kraków. W zbiórce wzięło udział 9 tys. osób, co jest rekordem, podobnie jak fakt, że kampania zakończyła się w rekordowym czasie, bo zaledwie po jednym dniu. Biała gwiazda była pierwszym klubem sportowym, który zdecydował się na tę formę finansowania, przy czym emisja miała charakter ratunkowej. Nieco mniej, bo 3,8 mln zł od 4,3 tys. inwestorów pozyskał Browar Jastrzębie, a inny przedstawiciel branży — Doctor Brew — zdobył 3,2 mln zł, a więc 162 proc. planowanej kwoty.

Nieudane akcje

Kilka z prowadzonych w ostatnich dwóch latach kampanii zakończyło się niepowodzeniem. Emisje te stanowią mniejszość, łączą je jednak wspólne elementy — skoncentrowanie na branży B2B lub brak produktów szybkozbywalnych. Najgorzej wypadła spółka Polski Eko Chmiel, na którą inwestorzy skłonni byli wydać zaledwie 14 tys. (0,8 proc.) z planowanych 2 mln zł. Kolejna spółka — MedFood Group — uzyskała 47 tys. z planowanych 800 tys. MedFood oferuje usługi z branży health and wellness (wizyty, konsultacje dietetyczne, analizy zdrowotne). Trzeci z przegranych to Sat- Revloution, producent satelitów. Spółka mogła liczyć jedynie na 160 tys. zł z planowanych 4 mln zł, czyli prawie 4 proc. Założycielami tej firmy są twórcy notowanego na GPW T-Bulla, którego notowania mocno spadły od debiutu w sierpniu 2018 r.

Zróżnicowanie branży

Najlepiej „sprzedają” się spółki oferujące dobra konsumpcyjne, a najczęściej są to browary rzemieślnicze. Dominacja wynika z prostszego połączenia konsumenta z marką i możliwością budowania społeczności wokół produktu.

— Więź emocjonalna pozwala na łatwiejsze pozyskanie pieniędzy. Więź z konsumentem jest kluczowa dla emisji. Łatwiej jest przekonać do produktu, który jest znany, jak kawa czy piwo, niż do technologii, którą trzeba konsumentowi wytłumaczyć — mówi Łukasz Mrowiński z Etno Cafe.

Spore emocje rozpalają producenci gier, a spółki z tego obszaru szybko znajdują nowych inwestorów. Trzecim popularnym segmentem są biznesy tzw. technologiczne, obarczone dużym ryzykiem.

Kierunki platform

Funkcjonujące na polskim rynku trzy platformy znalazły swoje nisze. Najstarszy na rynku Beesfund koncentruje się na browarach i spółkach z dużą społecznością.

— Beesfund nie zamyka się na żadną z branż. Przeciwnie, mamy know-how z największej liczby sektorów w Europie Środkowej, dlatego spółki decydują się na współpracę z nami. Dlaczego browary? Najwięcej korzyści z crowdfundingu udziałowego osiągną spółki, które mają silne społeczności klientów czy użytkowników. To zawsze jest dobry start kampanii — uważa Aleksandra Pawlińska z Beesfundu.

Platforma CrowdWay skupia spółki technologiczne, czasem są to biznesy z już ugruntowaną pozycją na rynku. FindFunds prezentuje natomiast głównie producentów gier — cztery ostatnie emisji przeprowadzili reprezentanci właśnie tej branży. Na tej platformie inwestor może spotkać się z dość wysokim progiem wejścia, niekiedy nawet od 10 tys. zł za udział.

— W jednej z ostatnich kampanii koszt jednego udziału był na poziomie 10 tys. zł, ale nie jest to regułą, ponieważ realizowana wcześniej kampania Punch Punk Games startowała od 1,2 tys. zł. Nie mamy sygnałów, aby minimalne kwoty wejścia stanowiły barierę, gdyż wartość lokowanego kapitału w ostatnich kampaniach przypadająca na jednego inwestora jest najczęściej pięciocyfrowa — mówi Piotr Majewski z FindFunds.

Liczebność inwestorów

W ostatnich dwóch latach spółki przyciągnęły w sumie 21 tys. osób (przy zastrzeżeniu, że jedna osoba mogła inwestowaćw wiele spółek). Przeciętna wartość pojedynczej inwestycji wyniosła 1,7 tys. zł, a pojedyncza spółka zaangażowała średnio 0,8 tys. osób.

4,14 mln zł Taka była najwyższa wartość emisji na rodzimej platformie crowdfundingowej.

21 tys. Tyle osób wzięło udział w kampaniach crowdfundingowych w ostatnich dwóch latach.

0,8 proc. Tylko tyle z oczekiwanego przez spółkę kapitału byli gotowi wyłożyć uczestnicy jednej ze zbiórek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Maj, współpraca: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu