Rynek obligacji komunalnych odbija

Afera GetBacku wpłynie na rynek obligacji — ale nie samorządowych. Te od początku roku emitowane są w zawrotnym tempie

61 mln zł — tyle na wkłady własne do inwestycji współfinansowanych z dotacji unijnych (m.in. na odcinek Łódzkiego Tramwaju Metropolitalnego z Pabianic do Ksawerowa), a także spłatę poprzednich zobowiązań chcą pozyskać Pabianice, nieduża gmina w woj. łódzkim. Niedawno zakończył się termin składania ofert dla potencjalnych agentów emisji obligacji — jest konkurencja.

— Wpłynęły dwie oferty od dużych banków oraz jedna oferta od domu maklerskiego — informuje Aneta Klimek, rzeczniczka prasowa urzędu miasta.

Pabianice przeprowadzają takie emisje co roku, ale tym razem kwota jest zawrotna — przekracza dług miasta, który wynosi obecnie 46,7 mln zł. Po dwóch kwartałach tego roku rynek obligacji komunalnych wyraźnie rośnie — planowane są emisje na ponad 1,08 mld zł, wynika ze sprawozdań publikowanych przez samorządy. Przy tym w całym 2017 r. samorządy zaciągnęły długi w obligacjach tylko na 0,34 mld zł, najmniej od 2014 r. Dane mogą co prawda być mylące, bo w sprawozdaniach samorządy często nie rozróżniają kredytów i obligacji, zauważają analitycy INC Rating.

Większe długi wynikają z większych inwestycji. W pierwszym półroczu samorządy przeznaczyły na nie rekordowe 11,2 mld zł. Pęd do pokazania się wyborcom? Nie tylko.

— Wzrost zainteresowania emisją obligacji w roku bieżącym jest pochodną dynamicznego wzrostu zadłużenia w całym sektorze samorządowym. (…) Bez wątpienia wynika m.in. z wznowienia wydatków na realizację projektów współfinansowanych z bieżącej perspektywy budżetowej UE. Świadomość, że prawdopodobnie jest to ostatni budżet tak korzystny dla Polski, wywiera na samorządach presję na realizację inwestycji już teraz, występująca koincydencja z wyborami samorządowymi może być zatem przypadkowa — mówi Jacek Krawiec, analityk agencji ratingowej INC Rating, makler.

Podobnie uważa Henryk Poławski, ekspert PKO BP.

— Na rynku obligacji komunalnych można mówić o tendencji wzrostowej w ujęciu ilościowym i wartościowym. Samorządy chcą zrealizować zaplanowane inwestycje przed końcem kadencji, ale też, w związku z harmonogramem wykorzystania funduszy unijnych, muszą pozyskać pieniądze na sfinansowanie wkładów własnych oraz wyprzedzające finansowanie realizowanych inwestycji. Dodatkowo potrzeby pożyczkowe samorządów rosną ze względu na znaczący wzrost kosztów realizowanych inwestycji. W przetargach wykonawcy oferują ceny, które przekraczają wcześniej zaplanowane budżety samorządów. To powoduje, że jednostki samorządu terytorialnego muszą szukać dodatkowych pieniędzy — mówi Henryk Poławski.

Najbardziej spektakularne emisje

— Największą emisję w tym roku planuje Kraków (250 mln zł), kwota ta stanowi jednak tylko około 4,7 proc. dochodów miasta, trudno więc mówić o spektakularnym tempie zadłużania. Niewiele mniej warte obligacje (187,7 mln zł) planuje wyemitować woj. małopolskie oraz Białystok (131 mln zł). W pozostałych przypadkach wartość planowanych emisji rzadko przekracza 15 mln zł. O wiele więcej samorządy pożyczają w formie bardziej tradycyjnych kredytów. Przykładem może być Poznań, planujący w tym roku nowy dług o wartości niemal 643 mln zł i Wrocław — ok. 459 mln zł — zauważa Jacek Krawiec z INC Rating.

Rynek dla banków

Jednocześnie wartość rynku obligacji komunalnych (wartość wszystkich wyemitowanych papierów, których termin wykupu jeszcze nie zapadł) wynosi obecnie 3,72 mld zł, najmniej od kilku lat (pod koniec 2017 roku było to 3,9 mld zł). Analitycy z INC Rating podkreślają jednak, że przy obecnie planowanej kwocie nowych emisji możliwy jest znaczny wzrost łącznej wartości rynku pod koniec roku. Zdecydowana większość samorządowych obligacji emitowana jest na rynku niepublicznym — głównie przez banki. Z całej wspomnianej puli wartej 3,7 mld zł, aż 3,45 mld zł znajduje się w ich portfelach.

— Trzeba pamiętać, że większość emisji obligacji komunalnych to emisje parakredytowe. Zwykle samorządowe przetargi, w których wybierany jest agent emisji, mają klauzulę o tym, że ten sam podmiot gwarantuje jednocześnie objęcie obligacji. Najczęściej jest to oczywiście bank. To jest w chwili obecnej rynek raczej kredytowy, choć, oczywiście, banki mogą sprzedawać tego typu papiery dłużne na rynku wtórnym — zauważa Tomasz Gałka, analityk mBanku.

— Banki świadome niskiego ryzyka obligacji komunalnych traktują je jak atrakcyjną lokatę kapitału — twierdzi Jacek Krawiec z INC Rating. Przypomina, że na rynku publicznym w latach 2017-18 znalazły się nowe emisje obligacji jedynie trzech jednostek samorządu — województw małopolskiego i opolskiego oraz miasta Płock, o łącznej wartości 128 mln zł.

Ale nie tylko dla banków, które traktują obligacje komunalne jako długi o niższej kategorii ryzyka, są one atrakcyjną lokatą kapitału. Inni inwestorzy też mogą chętnie sięgać po papiery dłużne gmin, powiatów i województw.

— Obligacje komunalne należą do najbardziej bezpiecznych papierów wartościowych. Ich zakup wiąże się ze znacznie niższym ryzykiem niż np. obligacji korporacyjnych. W przypadku samorządównie ma ryzyka, że emitent zbankrutuje i zniknie z rynku. Nawet jeśli jednostka samorządu terytorialnego zostanie zlikwidowana (co jest niezwykle rzadkie), jej długi są przejmowane przez inny samorząd lub skarb państwa — zauważa Henryk Poławski z PKO BP.

Paradoksalnie, ostatnie zawirowania na rynku mogą wpłynąć na korzyść samorządowego długu. Inwestorzy na pewno wyciągną lekcję z upadku GetBacku — przez lata uważali, że papiery dłużne tej spółki są „bezpieczne jak lokata”, dziś muszą się liczyć ze stratami. Ostrowice — koronny przykład gminy, która stanęła na skraju bankructwa — od nowego roku znikną z mapy jako samodzielna jednostka administracyjna. Jej długi przejmie jednak skarb państwa.

Bez ryzyka

— Afera związana z firmą GetBack z pewnością nie wpłynęła pozytywnie na rynek obligacji sensu largo. Świadomi inwestorzy oczywiście zdają sobie jednak sprawę jak niewielkie powiązanie występuje między tymi dwiema klasami aktywów (obligacjami komunalnymi i korporacyjnymi). W naszej opinii obecna sytuacja na rynku dłużnym nie będzie miała istotnego wpływu na rynek obligacji komunalnych — uważa Krzysztof Waśko, analityk agencji ratingowej INC Rating, makler.

Dodaje, że w przypadku długu samorządowego, z punktu widzenia inwestora, ryzyko kredytowe sensu stricte nie występuje. Na każdym etapie jego prawa są zabezpieczone, spłaty rat kredytowych są zagwarantowane, a w przypadku opóźnienia w spłacie, wszystkie zaległe raty są spłacane, wraz z ustawowymi odsetkami.

Więcej obligacji komunalnych to więcej długów do spłacenia dla gmin, powiatów i województw — z pieniędzy podatników.

— Tylko w 2018 r. planowany poziom zadłużenia samorządów w Polsce zwiększy się o 26 proc. względem wykonania 2017 r. (zgodnie z Wieloletnim Planem Finansowym, datowanym na 5 sierpnia 2018 r.) — trudno więc mówić tutaj o stabilności. Niemniej jednak jest to zadłużenie związane z realizacją wielu projektów inwestycyjnych, które prowadzić będą do znaczącej poprawy jakości życia Polaków (budowa i remonty chodników, ścieżek rowerowych, dróg, mostów, szkół, przedszkoli, bibliotek itd. itp.), a także ułatwią prowadzenie działalności gospodarczej — puentuje Krzysztof Waśko z INC Rating.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / Rynek obligacji komunalnych odbija