Rząd przyjął projekt ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym

Polska Agencja Prasowa SA
10-01-2006, 19:39

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy powołującej Centralne Biuro Antykorupcyjne, jako nową służbę specjalną państwa, która ma ścigać korupcję, m.in. w instytucjach publicznych i samorządzie terytorialnym.

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy powołującej Centralne Biuro Antykorupcyjne, jako nową służbę specjalną państwa, która ma ścigać korupcję, m.in. w instytucjach publicznych i samorządzie terytorialnym.

    CBA ma zwalczać przestępstwa godzące w interesy ekonomiczne państwa. Ma sprawdzać oświadczenia majątkowe osób publicznych. Biuro ma się opierać na młodym pokoleniu Polaków; prawników, ekonomistów, dwudziestokilku-, trzydziestoletnich - zapowiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz. "Ta pierwsza służba specjalnabędzie kontrolowała nie sprawy stare, ale rząd, administrację dnia dzisiejszego" - dodał premier. Wyraził nadzieję, że dzięki CBA ograniczona zostanie korupcja w Polsce.

    CBA będzie podlegać premierowi, jej pierwszym szefem zostanie obecny sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i pełnomocnik rządu Mariusz Kamiński - zapowiedział szef rządu. Kadencja szefa CBA ma trwać 4 lata.

    CBA ma liczyć około 500 osób. W przypadku ubiegających się o pracę w Biurze - jak zapowiedziano na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu - będzie analizowana ich przeszłość, stan majątkowy, będą także poddawani badaniu na wykrywaczu kłamstw.

    Biuro przejmie część kompetencji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ma badać instytucje rządowe i pozarządowe, a także działać na styku tej administracji z gospodarką. Podlega premierowi, ale koordynować jego działania - jak i innych służb - ma minister-koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann.

    Budżet CBA na 2006 rok ma wynieść 70 mln zł - podał premier. Powiedział, że płace w CBA nie mają odbiegać od tych, które są obecnie w innych służbach specjalnych.

    Centralne Biuro Antykorupcyjne ma przeciąć patologiczny styk biznesu i polityki - oświadczył Kamiński. Powiedział, że chodzi o doprowadzenie do tego, by do więzienia trafili "sprzedajni politycy, sprzedajni urzędnicy, ludzie którzy tak naprawdę dopuścili się zdrady państwa polskiego, zdrady obywateli, czy też zdrady swych formacji politycznych".

    Według Kamińskiego, głównym celem CBA będzie "przerwanie niebezpiecznych, patologicznych powiązań". "Chcemy jasno powiedzieć, że są w Polsce tzw. wielcy biznesmeni, którzy kolekcjonują w swoich spółkach byłych ministrów, byłych posłów. Widzimy to zjawisko, dostrzegamy to zjawisko, monitorujemy i chcemy powiedzieć takim panom, jak pan Kulczyk, jak pan Gudzowaty, jak pan Krauze: że jeśli liczą na to, że dzięki temu będą oni ponosili z tego korzyści w biznesie, to są w wielkim błędzie" - oświadczył Kamiński.

    Dodał później, że nie podejrzewa o przestępstwa żadnego z biznesmenów, których nazwiska wymienił. Pytany przez PAP, dlaczego wymienił te trzy nazwiska, Kamiński odparł, że "nikogo o nic nie podejrzewa" i że chodziło mu tylko o to, że, jak powiedział, "widzimy ten problem". "Zakładam, że ci panowie działają w dobrej wierze" - dodał.

    Według projektu, funkcjonariusze CBA będą mieli podobne uprawnienia, jak inne służby specjalne i policja, będą mogli prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze, kontrolne i dochodzeniowo-śledcze. Mają mieć prawo legitymowania, kontroli osobistej, przeszukiwania osób i pomieszczeń, monitoringu elektronicznego (podsłuch, obserwacja wideo) i do zakupu kontrolowanego. Rząd chce, by mogli stosować środki przymusu i broń.

    CBA zgodnie z rządowym projektem ma się zająć m.in. ściganiem przestępstw korupcyjnych, gospodarczych, przeciw mieniu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi.

    Zgodnie z projektem ustawy, CBA ma też ścigać przestępstwa przeciw wyborom i referendum określone w kodeksie karnym wobec osób, które wywierają wpływ na czyjś sposób głosowania, lub to, czy dana osoba pójdzie, lub nie pójdzie głosować.

    CBA, zgodnie z rządowym projektem, ma zająć się też przestępstwami ściganymi zgodnie z ustawą o finansowaniu partii politycznych. Chodzi o te osoby w partiach politycznych, które nie sporządzają lub nie dopuszczają do sporządzenia corocznych informacji finansowych o otrzymanej z budżetu subwencji dla partii. CBA ma zajmować się też tymi osobami, które nie podają informacji na jakie cele wydana została subwencja, albo którepodały w tych informacjach nieprawdziwe dane.

    CBA ma też mieć prawo ścigać osoby, które wydają środki finansowe z Funduszu Wyborczego danej partii na cele inne niż określone w ustawie.

    Biuro ma kontrolować przestrzeganie przepisów antykorupcyjnych - sprawdzać oświadczenia majątkowe i przestrzeganie zakazu łączenia funkcji publicznych z działalnością gospodarczą. Ma też sprawdzać m.in. procedury prywatyzacyjne i komercjalizacyjne, wsparcia finansowego dla przedsiębiorstwa, udzielania zamówień publicznych, przydzielania koncesji, zezwoleń i zwolnień podatkowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Rząd przyjął projekt ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym