S&P łaskawiej patrzy na Polskę

Agencja ratingowa nie straszy nas już obniżką wiarygodności kredytowej. Ekonomistów to nie uspokaja — obaw o gospodarkę jest coraz więcej

W tym roku analitycy S&P wzbudzili wiele emocji. W styczniu nieoczekiwanie obniżyli nasz rating o jeden stopień — do BBB+ i dodatkowo nadali mu negatywną perspektywę, co rodziło obawy, że w ciągu najbliższych dwóch lat może nastąpić kolejne cięcie. Minął prawie rok i agencja postanowiła znów zaskoczyć, wycofując się z decyzji w sprawie perspektywy. Nasz rating znów jest stabilny, choć ocena zdolności państwa do obsługi zobowiązań się nie zmieniła.

— Głównym argumentem, który skłonił S&P do podniesienia perspektywy ratingu, było to, że nie zmaterializowało się ryzyko dotyczące naruszenia niezależności NBP. Decyzja jest dość zaskakująca, choć rzeczywiście ryzyko uzależnienia banku centralnego od decyzji politycznych znacząco zmalało — uważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.

Polityka ma znaczenie

W kampanii wyborczej politycy PiS wielokrotnie podkreślali, że bank centralny można aktywniej wykorzystać do wspierania wzrostu gospodarczego. Wielu ekspertów zadawało sobie wówczas pytanie: czy to nie zapowiedź włączenia banku w plany rządu. Podobne niebezpieczeństwo dostrzegł S&P, a awantury wokół Trybunału Konstytucyjnego (TK) i mediów publicznych przekonały agencję, że wszystko jest możliwe. Nowe władze monetarne okazały się jednak nieskore do rewolucji w banku centralnym. Resort finansów, który uważał zarzuty agencji za absurdalne, może mieć satysfakcję. Ekonomiści przestrzegają jednak przed huraoptymizmem, bo analitycy S&P ratingu nam nie poprawili.

— Podkreślili, że nie dostrzegają postępu w zakończeniu sporu wokół TK. S&Pocenia, że jeśli ten konflikt nie zostanie zakończony i jednocześnie przyczyni się do pogorszenia klimatu inwestycyjnego oraz relacji Polski z UE, to podwyższona niepewność może hamować tempo wzrostu — podkreśla Wiktor Wojciechowski.

Jeszcze bardziej zaskakujący niż decyzja jest optymizm S&P w ocenie naszej gospodarki. Analitycy agencji obcięli wprawdzie do 3 proc. (z 3,5 proc. w lipcu) prognozę wzrostu PKB, ale ich ocena koniunktury wciąż mocno rozmija się z przewidywaniami większości ekspertów. S&P oczekuje np. w tym roku 1-procentowego wzrostu inwestycji, które z kwartału na kwartał pogłębiają spadek. — Żeby ten optymistyczny scenariusz się ziścił, w czwartym kwartale inwestycje musiałyby urosnąć w dwucyfrowym tempie. To nierealne — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Agencja widzi mniej

Ekonomista podkreśla, że agencja nie wzięła pod uwagę obrazu gospodarki, jaki wyłania się z danych za trzeci kwartał. Przypomnijmy: tempo wzrostu PKB spowolniło do 2,5 proc. — najniższego poziomu od trzech lat, a nakłady inwestycyjne tąpnęły aż o 7,7 proc. r/r. Zdaniem Jakuba Borowskiego, S&P nie uwzględniła też konsekwencji obniżki wieku emerytalnego dla finansów publicznych i wzrostu gospodarczego.

— Lepsza perspektywa nie jest dana raz na zawsze. Jeśli dane dotyczące wzrostu i skutki odwrócenia reformy emerytalnej zostaną dostrzeżone, znów pojawi się ryzyko obniżki — podkreśla ekonomista Credit Agricole. Eksperci sądzą, że agencja patrzy przez zbyt różowe okulary na perspektywy rozwoju i kondycję kasy państwa. — S&P ocenia, że obecne spowolnienie tempa wzrostu PKB ma charakter przejściowy i zakończy się wraz z przyspieszeniem wykorzystania funduszy unijnych. To zgodne z naszymi przewidywaniami, ale widzimy poważne ryzyko, że w razie pogorszenia sytuacji w otoczeniu zewnętrznym wzrost gospodarki może znacząco wyhamować, a wówczas deficyt i dług publiczny wzrosną wyraźnie powyżej poziomów, które agencja założyła w scenariuszu bazowym — zwraca uwagę Wiktor Wojciechowski. Na razie S&P przewiduje, że deficyt uda się rządzącym utrzymać w okolicy 3 proc. PKB w najbliższych dwóch latach. W prognozach długu agencja jest bardziej optymistyczna niż resort finansów — uważa, że przynajmniej do 2019 r. nie przekroczy 53 proc. PKB.

Agencje ratingowe w centrum uwagi

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 18 stycznia 2016 r.

ZIMNY PRYSZNIC: Rok nie zaczął się najlepiej. Analitycy S&P, obniżając nam rating i perspektywę, pokazali rządzącym, że przy tak prowadzonej polityce gospodarczej nie uda się utrzymać wiarygodności kredytowej wśród inwestorów.

„PB” z 16 maja 2016 r.

ŻÓŁTA KARTKA: Po styczniowym trzęsieniu ziemi, które wywołał S&P, wszyscy zaczęli wsłuchiwać się w wypowiedzi agencji ratingowych. Moody's wielokrotnie okazywał niezadowolenie z tego, co się dzieje w Polsce, ale zdecydował się tylko na żółtą kartkę dla rządzących — negatywną perspektywę.

„PB” z 18 lipca 2016 r.

SŁOWA I CZYNY: Analitycy Fitcha, trzeciej z wielkiej trójki agencji ratingowych, są powściągliwi i ze zmianami ratingu się nie spieszą. Chociaż w wielu raportach punktowali obietnice wyborcze ekipy rządzącej, to ich zdaniem słowa rozmijały się z czynami, dzięki czemu nie doszło do katastrofy budżetowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / S&P łaskawiej patrzy na Polskę