Sadownicy obawiają się przejęć z zagranicy

Nie kupować, ale zostać kupionym — takiej przyszłości obawiają się grupy producentów owoców. I bardzo tego nie chcą.

Czarne chmury zawisły nad grupami producenckimi — przyznają ich przedstawiciele. — Grupy producentów owoców mają problemy ze spłacaniem kredytów, unijne dofinansowanie się skończyło, a o grupach chyba nigdy tak źle się nie mówiło, słychać o nich m.in. w kontekście różnych naruszeń związanych właśnie z unijnymi pieniędzmi — mówi Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw.

— Inwestorzy zagraniczni już przyglądają się polskim sadownikom. Widzą, że Polacy mają problemy i bałagan na rynku, m.in. z wartością owoców. Jako branża pozwoliliśmy zdewaluować wartość jabłka poprzez ogromne przeceny w supermarketach czy rozdawanie ich za darmo, więc pojawiły się problemy z zarabianiem na nich — dodaje Michał Lachowicz, prezes Appolonii, konsorcjum producentów owoców. Janusz Stasiak, prezes San Export Group, firmy eksportowej założonej przez pięć grup producenckich, przyznaje, że ryzyko zagranicznych przejęć jest duże.

— Realna jest sytuacja, gdy grupy z powodu problemów finansowych zbankrutują i będą do kupienia od syndyków. Sektorowi przydałby się państwowy fundusz, który dokapitalizowałby podmioty z problemami, przeprowadził restrukturyzację i zdrową firmę sprzedał rolnikom, najlepiej z bezpośredniego otoczenia. Przydałby się też fundusz pożyczkowy, który by tym rolnikom pożyczył pieniądze — uważa Janusz Stasiak.

Niedawno informowaliśmy, że sytuacja finansowa firm z sektora owocowo-warzywnego w czerwcu 2016 r. była słaba lub bardzo słaba w przypadku ponad 70 proc. podmiotów, podczas gdy jeszcze w czerwcu 2013 r. było dokładnie odwrotnie — 72 proc. z nich było w dobrej lub bardzo dobrej kondycji finansowej (dane Bisnode). Wielu ekspertów spodziewało się fali upadłości. Do tej pory głośno było jednak tylko o Jabłuszku — jego majątek od syndyka wydzierżawiła grupa Rajpol, której majątek strawił pożar. Choć chwalimy się rosnącymi rokrocznie statystykami produkcji w wielu kategoriach owoców i warzyw, zdaniem części ekspertów, wzrost nie ma biznesowego uzasadnienia, dopóki nie będzie pewnych stałych odbiorców. Rozwiązaniem ma być uzyskiwanie pozwoleń na eksport na rynki trzecie, w tym Chiny.

— Rynki trzecie nie rozwiążą problemów sektora. Mamy tu groch z kapustą — wiele odmian niedopasowanych do popytu, problemy z odpowiednimi ilościami jabłek najwyższej jakości. Czeka nas rewolucja w trosce o byt sadowników i ich kolejnychpokoleń — uważa Michał Lachowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sadownicy obawiają się przejęć z zagranicy