Sądy częściej za etatami zamiast śmieciówek

opublikowano: 16-05-2016, 22:00

Według danych PIP, umowy cywilnoprawne zastępują umowy o pracę coraz większej liczbie zatrudnionych

6,1 mld zł co najmniej może tracić rocznie budżet państwa na pracy wykonywanej w Polsce nielegalnie. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) wylicza te straty na podstawie skali nieprawidłowości stwierdzanych podczas kontroli, którym poddawana jest część podmiotów działających na rynku i odpowiednio te proporcje odnosząc do danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) o liczbie pracowników najemnych.

Liczenie strat

Na podstawie takich kryteriów inspekcja pracy szacuje, że w tzw. szarej strefie mogło w ubiegłym roku zarobkować 600 tys. osób. Stąd wyliczenie, że nieopłacone od nich składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych sięgnęły 5,3 mld zł, a nieodprowadzone zaliczki na podatek dochodowy — 840 mln zł, co daje wspomnianą kwotę 6,1 mld zł brakujących wpływów do budżetu.

Przy założeniu, że osoby te wynagradzano w wysokości minimalnej płacy, która w 2015 r. wynosiła 1750 zł — zaznacza PIP w raporcie dla Rady Ochrony Pracy, przygotowanym na jej dzisiejsze posiedzenie. Gdyby brutto zarabiały one po 2,5 tys. zł, to państwo straciłoby łącznie 9 mld zł. PIP zastrzega, że to szacunki, a pełna analiza powinna być przedmiotem badań wyspecjalizowanych organów i służb, dla których dane z działalności inspekcji pracy mogą stanowić materiał pomocniczy.

Zwraca ponadto uwagę, że nierzadko praktyki stosowane w szarej strefie opierają się na cichym porozumieniu pracodawcy i pracownika, pozwalając na ukrywanie nielegalnego zatrudnienia i wypłacania wynagrodzenia w ustalonej nieformalnie wysokości bez odprowadzania składek i podatku przez dłuższy czas.

Tym samym kwota strat związanych z tym procederem pozostaje nieznana. Same kontrole PIP nie wystarczą też do oszacowania skutków nieprawnego zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi. Jak wyjaśnia, kontrole w tym zakresie są z reguły wynikiem skarg, innych sygnałów i kontroli z lat ubiegłych, w tych branżach i zakładach, gdzie prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości jest największe. Poza tym nie mogą one stanowić jedynej podstawy do analiz, bo skala zatrudnienia w takiej formie, jak i w szarej strefie, nie jest równomierna w poszczególnych branżach.

W 2015 r. w podmiotach objętych kontrolami PIP pracę na podstawie umów cywilnoprawnych świadczyło ponad 580 tys. osób, tj. 13,1 proc. ogółu pracujących w skontrolowanych podmiotach. W 2014 r. odsetek ten wynosił 14,6 proc., w 2013 r. — 12,8 proc., w 2012 r. — 12,6 proc., w 2011 r. — 10,7 proc., a w 2010 r. — 10,9 proc.

W tym okresie zmieniał się on też w poszczególnych działach gospodarki. W usługach administrowania i działalności wspierającej, gdzie wskaźnik jest najwyższy, w ubiegłym roku wyniósł on 50,6 proc. i był niższy niż w 2014 r. (53,8 proc.), ale niemal dwukrotnie wyższy niż w 2011 r. (27,9 proc.), utrzymując się w pozostałych latach minionej pięciolatki na poziomie przekraczającym 40 proc.

Umowy w sądach

Podczas ubiegłorocznych kontroli inspektorzy stwierdzili, że umowy o pracę zastąpiono cywilnoprawnymi w ponad 2 tys. firm, w odniesieniu do 12 tys. świadczących pracę. W porównaniu z latami poprzednimi odnotowano wzrost przypadków takichnaruszeń — w 2011 r. dotyczyły 7,3 tys. osób.

W raporcie podkreślono, że od początku lat 90. mamy w Polsce do czynienia ze zjawiskiem zawierania z zatrudnionymi takich umów, przede wszystkim umów-zleceń o dzieło, rzadziej umów agencyjnych, kosztem zatrudnienia w ramach stosunku pracy. PIP nie neguje takiej możliwości. Nawet wskazuje, że według orzeczeń Sądu Najwyższego, zatrudnienie nie musi mieć charakteru pracowniczego, a praca może być świadczona także na podstawie umów cywilnoprawnych.

— Jednak w myśl Kodeksu pracy niedopuszczalne jest zawieranie umów prawa cywilnego w warunkach, gdy praca jest wykonywana pod kierownictwem pracodawcy oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez niego. Jest to sytuacja, w której istnieje obowiązek zawarcia z osobą zatrudnioną umowy o pracę — podkreśla Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Pracy. W 2015 r. PIP skierowała do sądów 135 spraw o ustalenie istnienia stosunku pracy na rzecz 225 osób.

Według stanu na koniec stycznia tego roku w 30 przypadkach zapadły wyroki uwzględniające powództwa inspektorów. W 3 przypadkach zawarto ugodę sądową, w 4 oddalono powództwo, z uzasadnieniem, że wolą stron było zawarcie umowy cywilnoprawnej. Trzy postępowania umorzono. W tych sprawach przeważają rozstrzygnięcia ustalające istnienie stosunku pracy.

Sądy wskazują w nich, że najważniejszą cechą stosunku pracy odróżniającą go od umów cywilnoprawnych jest bieżące podporządkowanie pracownika pracodawcy — znacznie większe niż np. przy umowie-zleceniu. Według sędziów, umowa spełniająca warunki umowy o pracę musi być uznana za taką nawet wbrew zgodnej woli stron. W wyrokach oddalających powództwa inspekcji sądy podkreślają, że o wyborze podstawy zatrudnienia decyduje przede wszystkim zgodna, autonomiczna wola stron, a przepisy nie kreują domniemania prawnego zawarcia umowy o pracę w każdym przypadku świadczenia pracy.

OKIEM EKSPERTA

Do zmiany kodeks, i nie tylko

ŁUKASZ KOZŁOWSKI

ekspert ds. ekonomicznych, Pracodawcy RP

W sytuacji, gdy niewiele ponad 60 proc. kwoty przeznaczanej przez firmy na wynagrodzenia trafia do kieszeni samych pracowników etatowych, a resztę pochłaniają zaliczki na podatek dochodowy oraz składki, nie powinien być wielkim zaskoczeniem fakt, iż zatrudnianie na umowach cywilnoprawnych zyskało na popularności. Niższe pozapłacowe koszty pracy nie są jednak jedynym powodem występowania tego zjawiska — równie duże znaczenie ma prostota tych kontraktów oraz ich większa elastyczność. Upowszechnianie się zatrudnienia niepracowniczego ma też swoje ciemne strony, bowiem prowadzi ono do dualizacji polskiego rynku pracy. Aby zmienić ten stan rzeczy, musimy dostosować nasz 42-letni Kodeks pracy do warunków współczesnej gospodarki. Należy również zoptymalizować strukturę obciążeń fiskalnych, przesuwając jej punkt ciężkości z opodatkowania pracy w kierunku konsumpcji. Usunięcie biurokratycznego balastu oraz zmniejszenie klina podatkowego oznaczałoby sytuację „win-win” zarówno dla pracowników, jak i pracodawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy