Sołowow żegna się z giełdą

aktualizacja: 26-10-2017, 22:19

Znany inwestor chce za 2,4 mld zł skupić akcje Synthosu i wycofać go z GPW. Twierdzi, że chemicznemu gigantowi, który przez lata dawał akcjonariuszom zarobić krocie, lepiej będzie poza nią

To będzie cios dla warszawskiej giełdy. Wkrótce z notowań może zniknąć Synthos, jedna z największych prywatnych spółek na niej notowanych i 23. co do wielkości ze wszystkich. Taki plan ma Michał Sołowow, główny akcjonariusz chemicznej spółki, który ogłosił wezwanie do sprzedaży akcji. Cios przychodzi z dość nieoczekiwanej strony — od przedsiębiorcy, który ma ogromny udział w budowaniu polskiego rynku kapitałowego. Michał Sołowow to bowiem historycznie największy prywatny inwestor na GPW, autor wielu spektakularnych transakcji. Jednak od pewnego czasu z giełdą było mu nie po drodze: w 2014 r. skupił i wycofał z niej Barlinek, w 2016 r. Rovese, a w 2015 r. planował też wycofać Echo Investment, ale ostatecznie sprzedał je inwestorowi. Teraz przyszedł czas na chemiczną grupę, określaną mianem perły w przemysłowym imperium miliardera i ostatnią spółkę z jego portfela notowaną na GPW. Przedsiębiorca, określony kilka lat temu przez „PB” największym przemysłowcem III RP, twierdzi, że Synthos to „podręcznikowy” przykład rozwoju spółki z wykorzystaniem rynku kapitałowego, ale teraz przed nią jest nowy etap, który skuteczniej wdroży w życie, będąc poza rynkiem publicznym [czytaj wywiad poniżej].

Wyświetl galerię [1/2]

SPEC OD FUZJI I PRZEJĘĆ: Biznesowa kariera Michała Sołowowa jest pełna fuzji i przejęć. Wielokrotnie udowadniał, że potrafi sprzedawać firmy w dobrym momencie. Teraz porywa się na największy zakup w swojej historii i argumentuje, że to właściwy czas na taki ruch. Fot. Marek Wiśniewski

Precedensowe wycofanie

Wezwanie do sprzedaży akcji Synthosu ogłosił w czwartek FTF Galleon, fundusz należący do Michała Sołowowa. Płaci 4,78 zł za papier, czyli o 1 grosz mniej niż wynosił kurs na zamknięciu czwartkowej i nieco więcej niż średnia z sześciu miesięcy (4,71 zł). Chce skupić wszystkie pozostające w wolnym obrocie akcje (Galleon kontroluje ich 62 proc.). Gdyby udało się kupić wszystkie, nabywca wydałby na nie blisko 2,4 mld zł i tym samym byłby w czołówce wezwań w historii GPW pod względem wartości. Ponadto nigdy też tak duża spółka (kapitalizacja to blisko 6,4 mld zł) nie została zdjęta z giełdy. Transakcję finansują dwa państwowe banki: PKO BP i Pekao. Zapisy zaczną się 17 listopada i potrwają miesiąc. Po skupieniu akcji Michał Sołowow wycofa Synthos z giełdy i tym samym stworzy potężne imperium spółek kontrolowanych w 100 proc. przez polskiego przedsiębiorcę. Synthos dołączy m.in. do: Rovese, Barlinka, Komfortu, Nexterio i North Foodu.

Zgodne rekomendacje

W porównaniu z bieżącym kursem miliarder w wezwaniu nie płaci premii, ale przekonuje, że to dla akcjonariuszy dobra oferta. Przede wszystkim dlatego, że kurs jest na historycznie wysokich poziomach. Rekordy bił w 2013 r., gdy sięgnął 6,88 zł, ale w całej swojej historii tylko przez kilka miesięcy utrzymywał się powyżej 6 zł, a próg 5 zł w ostatnich kilku latach pokonywał rzadko (średni kurs z ostatnich pięciu lat to 4,65 zł). W tym roku utrzymuje się w przedziale 4,16- 6,1 zł. Co ważniejsze — zdaniem giełdowych analityków, nie ma potencjału do wzrostu — z dziewięciu rekomendacji wydanych w tym roku pięć zaleca sprzedaż akcji, dwie trzymanie w portfelu, a tylko dwie zakup, przy czym wśród najnowszych są tylko rekomendacje „sprzedaj”.

Otwarci finansowi

Czy akcjonariuszom łatwo będzie się rozstać ze spółką, która przez lata dawała im zarobić krocie? Synthos należy do grona spółek hojnie dzielących się zyskiem z akcjonariuszami. Od 2011 r. w formie dywidendy wypłacił 3,9 mld zł, czyli 2,7 zł na akcję. O powodzeniu wezwania zdecydują w dużej mierze inwestorzy finansowi. Według danych serwisu Holder, w ich rękach jest ponad 21 proc. akcji, z tego ponad 17 proc. mają otwarte fundusze emerytalne. Czy będą skłonne sprzedać? Patrząc na ruchy w tym roku, to więcej akcji Synthosu sprzedawały, niż kupowały — Allianz radykalnie zmniejszył zaangażowanie, sprzedawały także PZU, PKO BP Bankowy czy Pekao Pioneer, zwiększały AXA, Generali i Nationale-Nederlanden. Oczywiście najwięcej na chemicznej spółce zarobili ci, którzy są z nią najdłużej, np. OFE Aviva, jedyny oprócz Sołowowa akcjonariusz powyżej progu 5 proc., jest w spółce od 2004 r., czyli przez całą jej giełdową historię. W tym czasie zwiększał i zmniejszał zaangażowane, ale ponad połowę posiadanego obecnie pakietu kupił w 2010 r., gdy kurs był znacząco poniżej 3 zł. Można więc szacować, że cena z wezwania jest o kilkadziesiąt procent wyższa niż zakupu. Na początku tego roku, gdy kurs Synthosu przebił 5 zł, Aviva sprzedała ponad 1,5 proc. akcji spółki, realizując zysk. Przez najbliższe lata akcjonariusze nie będą mogli liczyć na dywidendę — Synthos czekają potężne inwestycje odtworzeniowe, co wymaga zatrzymania zysków w spółce. Inwestor nie jest też przekonany, że hossa na giełdach będzie się jeszcze długo utrzymywała.

Z Dworów do Synthosu

Michał Sołowow pojawił się w Synthosie w grudniu 2004 r., gdy za 75 mln zł kupił 15 proc. Dworów (poprzednik Synthosu — spółka sprywatyzowana w ramach NFI). Wówczas był to jeden zakład chemiczny z obrotami około 1 mld zł. Potem inwestor zwiększał zaangażowanie, a po objęciu prywatnej emisji przejął nad nim kontrolę. W 2007 r. Dwory przejęły czeskie zakłady i po fuzji zmieniły nazwę na Synthos. Pod rządami Michała Sołowowa przeszły restrukturyzację, a później dzięki licznym przejęciom zagranicznym i potężnym inwestycjom w B+R (ponad 0,5 mld zł tylko na ten cel) Synthos wyrósł na znaczącego gracza w światowej branży chemicznej. W ciągu pierwszych pięciu lat od przejęcia kontroli przez Michała Sołowowa spółka zwiększyła przychody z 1,2 mld zł, do 5,5 mld zł, a zysk operacyjny z 91 mln zł, do 1 mld zł.

 

Giełda niczego już nam nie daje

WYWIAD Z MICHAŁEM SOŁOWOWEM, GŁÓWNYM AKCJONARIUSZEM SYNTHOSU

Spółkę udało się rozwinąć, wprowadzić wiele innowacji, zwiększyć sprzedaż, a przede wszystkim — wypłacić akcjonariuszom sowitą dywidendę. Teraz przyszedł czas na zmianę kategorii, w której powinna się ścigać — uważa przedsiębiorca.

Puls Biznesu”: Dlaczego chce pan ściągnąć Synthos z GPW? Czy bycie spółką notowaną nie daje żadnej wartości, czy też chodzi o specyficzną sytuację Synthosu?

Michał Sołowow, główny akcjonariusz Synthosu: Bycie spółką notowaną na giełdzie daje wymierne korzyści na określonym etapie rozwoju i w określonym składzie akcjonariatu. Synthos może być książkowym przykładem, jak to wykorzystać, budując w tym czasie wartość dla akcjonariuszy. Dziś zasadniczo docieramy do mety i czas zmienić kategorię, w której chcemy się ścigać. Dalsze bycie Synthosu na giełdzie będzie oznaczało swoistą „pułapkę średniego rozwoju”. Niekorzystną z punktu widzenia wszystkich — i firmy, i jej akcjonariuszy. Wyczerpał nam się potencjał dywidendowy. Synthos potrzebuje dużych inwestycji w infrastrukturę, przede wszystkim energetyczną, oraz inwestycji odtworzeniowych. Zwrot z takich inwestycji będzie miał zdecydowanie dłuższy horyzont. Synthos musi być również gotowy do wykupu obligacji — 400 mln EUR. Nie zamierzamy emitować akcji, więc giełda oznacza tylko koszty i obowiązki, w przypadku Synthosu niczego więc nie daje. Proszę zauważyć, że wiele spółek — szczególnie ostatnio — wychodziło z giełdy po długich okresach spadków, dając inwestorom szansę na odzyskanie tylko części inwestycji. Zdecydowałem się na ten krok, gdy Synthos jest blisko górnych wycen.

Jakiej koniunktury na giełdzie spodziewa się pan w kolejnych latach?

Wydaje się, w co wierzy większość inwestorów, że wyceny giełdowych aktywów są wysokie. Jest to oparte na niezłej koniunkturze, ale chyba bardziej na niskim koszcie pieniądza. Jak długo ten stan się utrzyma, ile mamy jeszcze przestrzeni na północ, a ile na południe — to są pytania, które zadajemy sobie wszyscy.

Jakie plany ma Synthos na najbliższe lata i dlaczego status spółki publicznej miałby utrudnić ich realizację?

Synthos stoi dziś przed licznymi wyzwaniami. Żeby przetrwać i konkurować przez kolejną dekadę, musi stać się naprawdę jakościowym graczem. Do tego potrzeba odważnych decyzji i sporych kwot na inwestycje, przede wszystkim odtworzeniowe, które trochę odkładaliśmy. Na globalnym rynku konkurencja jest coraz bardziej wymagająca i kreatywna. Nasi konkurenci wyprzedzają nas w wielu obszarach. Musimy ich gonić. Potrzebujemy szybkości, zmienionego, podwyższonego profilu ryzyka, co w konsekwencji może wpłynąć na większą zmienność wyników, a inwestorzy giełdowi tego nie lubią. Taka strategia oznacza dla akcjonariuszy definitywne pożegnanie się z dywidendą na najbliższe lata. Rynek źle reaguje na takie sytuacje i wartość akcji mogłaby już nie być tak zadowalająca, jak jest obecnie. Dziś ta transakcja to możliwość realizacji zysków dla mniejszościowych akcjonariuszy — taki liquidity event zdarza się rzadko.

Jaki jest pana scenariusz w przypadku, gdy nie uda się skupić akcji w takiej liczbie, aby dokonać przymusowego wykupu pozostałych?

Uważam, że cena jest uczciwa i akcjonariusze odpowiedzą na moje wezwanie, doceniając, że Synthos — mówiąc wprost — dał zarobić, choćby wypłacając przez ostatnich kilka lat niemal 4 mld zł dywidendy. Obecnie spółka przechodzi zmiany i nie będzie już spółką dywidendową. Ten czas mamy za sobą i trzeba pamiętać, że rodzi to określone konsekwencje. W akcjonariacie Synthosu jest dużo funduszy dywidendowych, więc ta zmiana będzie oznaczała dla nich konieczność likwidacji pozycji. Dekadę temu udało mi się przekonać fundusze, że będę dobrym inwestorem dla Synthosu i wszyscy na tym skorzystaliśmy. Spółkę udało się rozwinąć, wprowadzić liczne innowacje, kilkakrotnie zwiększyć sprzedaż, a przede wszystkim wypłacić akcjonariuszom sowitą dywidendę, a dziś, przy obecnej wysokiej cenie, dać również bardzo godziwy zwrot dla wszystkich, którzy zainwestowali w Synthos.

Czy w przypadku pojawienia się kontrwezwania z wyższą ceną rozważy pan sprzedaż swojego pakietu?

W przypadku Synthosu kontrwezwanie to skrajnie ryzykowny i kosztowny scenariusz. Uważam, że zaproponowana cena jest uczciwa, zarówno z dzisiejszego punktu widzenia, jak również patrząc na walory i performance spółki w długim okresie. Ale oczywiście w wypadku kontrwezwania rozważę każdą możliwość — wyjście z całego mojego pakietu w Synthosie przy tej wycenie jest absolutnie możliwe. Konsekwentnie przebudowuję swój portfel. Po wycofaniu z publicznego obrotu Cersanitu i Barlinka przyszedł czas na Synthos. W przypadku Echa testowałem taką możliwość. Niestety nieskutecznie. Zdecydowałem się więc na wyjście z tej inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sołowow żegna się z giełdą