Czytasz dzięki

Strabag martwi się o dziury w portfelu

Grupa zdobyła kontrakty warte 6,5 mld zł. Obawia się, że spadek inwestycji samorządowych, drożyzna i problemy kadrowe utrudnią pozyskanie kolejnych

Budownictwo kubaturowe to jedna czwarta portfela zamówień grupy Strabag — szacuje Wojciech Trojanowski, członek jej zarządu. Aż trzy czwarte z 6,5 mld zł przypada na budownictwo infrastrukturalne. Przekłada się to na przychody sięgające 4 mld zł rocznie.

Waldemar Wójcik i Wojciech Trojanowski, członkowie zarządu grupy
Strabag, twierdzą, że zamawiający powinni stawiać w przetargach wyższe wymogi
dotyczące realizacji inwestycji siłami własnymi wykonawców i lepiej sprawdzać
ich potencjał. Ułatwi to wyeliminowanie z rynku firm bez doświadczenia, kadry i
sprzętu oraz ograniczy ryzyko zrywania kontraktów.
Zobacz więcej

POPRZECZKA NA BUDOWIE:

Waldemar Wójcik i Wojciech Trojanowski, członkowie zarządu grupy Strabag, twierdzą, że zamawiający powinni stawiać w przetargach wyższe wymogi dotyczące realizacji inwestycji siłami własnymi wykonawców i lepiej sprawdzać ich potencjał. Ułatwi to wyeliminowanie z rynku firm bez doświadczenia, kadry i sprzętu oraz ograniczy ryzyko zrywania kontraktów. Fot. ARC

— Duże kontrakty drogowo-mostowe generują około 40 proc., budownictwo lokalne, samorządowe stanowi 30 proc. przychodów, segment kubaturowy — 25 proc., a 5 proc. — inwestycje kolejowe — wylicza Waldemar Wójcik, członek zarządu grupy Strabag.

Wkrótce firma ma podpisać umowy m.in. na modernizację kolejowych odcinków na linii E-59 między Poznaniem a Szczecinem. Stara się o więcej zamówień.

— W 2011 r. jako grupa osiągnęliśmy 7 mld zł przychodów, mamy więc jeszcze potencjał umożliwiający realizację kolejnych inwestycji — mówi Wojciech Trojanowski.

Mniej pieniędzy, będzie drogo

Wypełnienie portfela rentownymi zamówieniami będzie jednak nie lada wyzwaniem. Samorządy, które muszą coraz więcej wydawać na utrzymanie szkół, szpitali itp., przestrzegają, że coraz mniej funduszy będą przeznaczać na inwestycje. Rykoszetem dostaną firmy budowlane.

— Samorządy już w tym roku unieważniły wiele przetargów, bo oferty wykonawców przekraczały ich budżety. Obawiamy się, że wskutek kurczenia się funduszy na inwestycje będą miały jeszcze mniej pieniędzy na przedsięwzięcia budowlane — mówi Wojciech Trojanowski.

Czy to wymusi na Strabagu ograniczenie potencjału, którego utrzymanie słono kosztuje?

— Mamy w Polsce 34 wytwórnie mas bitumicznych i zatrudniamy 6,4 tys. osób. Mam nadzieję, że to się nie zmieni — komentuje Wojciech Trojanowski.

Waldemar Wójcik zakłada, że część pracowników i sprzętu przeznaczonego do realizacji inwestycji lokalnych będzie można przesunąć do wykonywania kontraktów dla innych zamawiających. Warunek? Sprawny przebieg postępowań przetargowych i ich terminowe rozstrzyganie. W przetargach organizowanych przez dużych publicznych zamawiających oferty także często przekraczają kosztorysy — z tego powodu unieważniono wiele postępowań.

Niektórym inwestorom udało się jednak pozyskać dodatkowe finansowanie od skarbu państwa i, mimo ofert wyższych od budżetów, wyłonić wykonawców. Oferty raczej niższe nie będą. Menedżerowie Strabaga prognozują, że m.in. z powodu coraz wyższych cen energii i wzrostu płacy minimalnej, planowanego przez rząd, ceny wielu materiałów budowlanych i usług będą wysokie, co przyczyni się do utrzymania stawek wykonawców powyżej kosztorysów.

Mają nadzieję, że inwestorom wystarczy pieniędzy. Wojciech Trojanowski zaznacza, że wzrost kosztów energii i pracy wpływa na finanse grupy nie tylko za pośrednictwem cen materiałów, ale też bezpośrednio i poprzez podwykonawców. Prąd kosztował Strabag około 8 mln zł rocznie, ale w przyszłym roku jego koszty zwiększą się o 60 proc. Z kolei z powodu podwyżki płacy minimalnej firma więcej zapłaci za ochronę placów budowy.

Zdaniem menedżera to wszystko należy uwzględnić w waloryzacji kontraktów Waldemar Wójcik podkreśla też, że przewidziany w podpisywanych od tego roku umowach mechanizm waloryzacji, pozwalający na indeksację 50 proc. kosztów kontraktów, ale o nie więcej niż 5 proc., nie odzwierciedla faktycznego wzrostu cen. Szacuje, że od początku 2016 r. ceny materiałów wzrosły średnio o około 30 proc., co skutkuje podwyżką koszów wykonawstwa o 8-12 proc.

65937540-8c2f-11e9-bc42-526af7764f64
Nieruchomości
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE
Nieruchomości
autor: Dominika Masajło, Paweł Berłowski
Wysyłany raz w tygodniu
Najważniejsze informacje z branży nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych. Wiadomości, komentarze i analizy rynkowe.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Fala waloryzacji

W kontraktach z lat poprzednich limit waloryzacji ograniczono natomiast do zaledwie 1 proc. Wojciech Trojanowski ma nadzieję, że w przypadku umów zawieranych w 2015 r. uda się zawierać indywidualne porozumienia waloryzacyjne z zamawiającymi. Kontrakty te właśnie są finalizowane i wkrótce będzie można rozmawiać o ugodach indeksacyjnych. W branży budowlanej pojawiają się opinie, że zakończenie realizacji nierentownych umów z 2015 r. pozwoli odetchnąć wykonawcom i skupić się na realizacji bieżących, rentownych kontraktów. Opinii tej nie podzielają menedżerowie Strabaga.

— Zakończył się proces projektowania wielu inwestycji z przetargów z 2017 r. Rozpoczyna się faza realizacji. Już widać, że obecne koszty materiałów i prac kontraktowych są zdecydowanie wyższe od przewidywanych i zaakceptowanych przez inwestorów w ofertach z 2017 r. — mówi Wojciech Trojanowski.

Także w przypadku tych trzeba więc będzie rozmawiać o waloryzacji. Wzrost kosztów wykonawców jest także efektem coraz trudniejszego dostępu do siły roboczej, zwłaszcza we wschodnich regionach Polski.

— Coraz więcej inwestycji jest realizowanych na wschodzie kraju, ale wykwalifikowani pracownicy już dawno stamtąd wyjechali, a specjaliści, których zatrudniamy, coraz częściej nie chcą pracować daleko od miejsca zamieszkania — mówi Waldemar Wójcik.

Grupa mogła np. zdobyć kontrakt na Suwalszczyźnie, ale nie udało się znaleźć pracowników, którzy zechcą tam pojechać, żeby go zrealizować. Skoro Strabag, zatrudniający tysiące pracowników i mający oddziały we wszystkich województwach, ma kłopoty ze znalezieniem kadry, innym przedsiębiorcom także nie będzie łatwo. Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu, już kilka miesięcy temu powiedział na łamach „PB”, że czasem powstrzymuje się od składania ofert w regionach znacznie oddalonych od poznańskiej siedziby firmy, bo trudno mu zachęcić pracowników do wyjazdów na odległe place budowlane.

OKIEM EKSPERTA

Dylemat inwestora

BARBARA DZIECIUCHOWICZ, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa

Już w tym roku rynek inwestycji samorządowych znacznie się skurczył, było to jednak spodziewane. Spadek jest naturalną konsekwencją inwestycyjnej górki, która poprzedziła ubiegłoroczne wybory lokalne. Niepokoi natomiast to, że z powodu niższych wpływów podatkowych oraz większych wydatków na oświatę i służbę zdrowia w przyszłym roku wydatki inwestycyjne samorządów mogą spaść jeszcze bardziej. Już przed laty drogi przegrywały ze szkołami i szpitalami. Spadek odczują zarówno duże, ogólnopolskie firmy, jak i małe przedsiębiorstwa lokalne. Powoli zbliżamy się też do końca realizacji ogólnopolskich infrastrukturalnych programów inwestycyjnych. Jej koszty nadal mogą być wysokie, bo spodziewamy się w przyszłym roku niewielkiej podwyżki cen materiałów budowlanych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu