STS doinwestuje placówki bukmacherskie

opublikowano: 14-05-2019, 22:00

Legalny bukmacher chce otwierać placówki premium. Twierdzi, że mimo rozwoju w internecie biznes stacjonarny nadal ma sens.

Legalne firmy na polskim rynku bukmacherskim rosną w siłę. Po nowelizacji ustawy hazardowej w 2017 r., która wprowadziła m.in. możliwość blokowania stron internetowych firm z branży, które nie mają polskiej licencji i nie płacą tu podatków, obroty kilkunastu zarejestrowanych graczy gwałtownie wzrosły, zwłaszcza w sieci. Największy udział w krajowym rynku ma STS, kontrolowanyprzez znaną z deweloperskiego Atalu rodzinę Juroszków. Spółka większość przychodów generuje w internecie, ale podaje, że budowana od lat 90. sieć stacjonarna wciąż odpowiada za około 20 proc. przychodów. STS zamierza dosypać do niej pieniędzy.

STS, którym kieruje Mateusz Juroszek, sześć lat temu, gdy
zaczynał przyjmować zakłady w internecie, generował 220 mln zł przychodów
rocznie, a teraz to ponad 2,4 mld zł. Sieć stacjonarna wciąż odpowiada jednak
za jedną piątą wyników i zwiększa przychody
Zobacz więcej

INTERNET NIE WYSTARCZY:

STS, którym kieruje Mateusz Juroszek, sześć lat temu, gdy zaczynał przyjmować zakłady w internecie, generował 220 mln zł przychodów rocznie, a teraz to ponad 2,4 mld zł. Sieć stacjonarna wciąż odpowiada jednak za jedną piątą wyników i zwiększa przychody Fot. Marek Wiśniewski

— Zainwestujemy kilkanaście milionów złotych w uruchomienie lokali premium w największych polskich miastach. Pierwsza placówka tego typu ruszyła już w Szczecinie, a następne będą otwierane w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Gdańsku. Standardowe lokale mają około 30-35 m kw. powierzchni, te będą miały powyżej 150 m kw. Chodzi nam o topowe lokalizacje, tak by placówki te mogły służyć jako wizytówka firmy — mówi Mateusz Juroszek, prezes STS.

STS ma obecnie około 440 punktów bukmacherskich w całym kraju.

— Kilka lat temu wydawało się, że biznes bukmacherski szybko przeniesie się do internetu i utrzymywanie lokali stacjonarnych nie będzie miało sensu. Tak się jednak nie stało — i nic nie wskazuje na to, że tak się stanie. Placówki stacjonarne mają dużą, wierną grupę klientów i — wbrew stereotypom — nie są to przede wszystkim przesiadujący w nich starsi ludzie. Średnia wieku klienta lokalu stacjonarnego to mniej niż 40 lat — mówi Mateusz Juroszek.

STS ma szacowany na 47 proc. udział w legalnym polskim rynku bukmacherskim, którego wartość w ubiegłym roku sięgnęła około 5,1 mld zł. W ubiegłym roku jego przychody sięgnęły 2,41 mld zł.

Licencję Ministerstwa Finansów na prowadzenie działalności bukmacherskiej w internecie ma obecnie 14 spółek, tymczasem na przyjmowanie zakładów w punktach stacjonarnych licencję ma 11 firm, ale w praktyce dużymi sieciami, liczącymi powyżej 100 punktów, dysponują czterej weterani rynku: Fortuna, STS, Totolotek i Milenium. Największą sieć ma kontrolowana przez fundusz Penta Fortuna, której udział rynkowy przekracza 30 proc. To 373 placówki własne i 212 punktów partnerskich.

— Nasze lokale stacjonarne co roku zwiększają przychody i rentowność mimo tego, że zatrudniamy w nich 1,1 tys. osób, a koszty pracy w ostatnich latach drastycznie urosły. Na polskim rynku bukmacherskim pojawia się sporo nowych graczy, ale zbudowanie od zera silnej sieci stacjonarnej jest tak czasochłonne i kosztowne, że się zwyczajnie nie opłaca. Naszą sieć budowaliśmy przez ponad dwie dekady, buduje ona naszą rozpoznawalność i zwiększa wiarygodność w oczach klientów, więc inwestujemy w jej modernizację i zamierzamy dalej to robić — mówi Mateusz Juroszek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu