Stu wspólników to sto kłopotów

Paweł Jakubczak
17-10-2006, 00:00

Polski przedsiębiorca musi mieć certyfikat rezydencji wspólnika spółki. A nie jest z tym łatwo.

Iga Golbing, księgowa w Axel Springer Polska, żeby wypłacić wynagrodzenie za prawa do publikacji zdjęć, licencje i usługi konsultantów oraz odsetki od pożyczek, musi mieć certyfikat rezydencji (ramka) od firm zagranicznych. Podobnie postępuje wiele księgowych w firmach, które płacą przedsiębiorcom zagranicznym za różne usługi niematerialne (ramka). Od pieniędzy, które są przelewane na konto zagranicznej firmy, potrąca się 20-procentowy zryczałtowany podatek.

— Jeśli polski przedsiębiorca nie pobrałby podatku, to byłby odpowiedzialny za jego zapłatę — ostrzega Monika M. Dziedzic, doradca podatkowy z MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy.

— Gdy zagraniczna firma prześle polskiemu płatnikowi certyfikat rezydencji, wtedy jej wynagrodzenie nie jest opodatkowane, a jeśli jest, to według stawki niższej niż 20 proc. O sposobie opodatkowania decydują zapisy umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania —dodaje Paweł Mazurkiewicz, także doradca podatkowy z MDDP.

Kłopoty

Wszystko dość dobrze działa do momentu, gdy wynagrodzenie otrzymuje osoba fizyczna lub prawna. Problem pojawia się przy spółkach niemających osobowości prawnej.

— Chodzi głównie o spółki osobowe albo będące wprawdzie osobami prawnymi, ale niepodlegające podatkowi dochodowemu od osób prawnych w swoim kraju rezydencji podatkowej. Ich dochód jest opodatkowany podatkiem od osób fizycznych na poziomie wspólników. Ponieważ nie są one płatnikami podatku dochodowego, to nie uzyskają certyfikatu rezydencji. Mogą go otrzymać tylko wspólnicy tych spółek — wyjaśnia Paweł Mazurkiewicz.

Jak polski przedsiębiorca ma udowodnić, że wspólnikami firmy prawniczej (spółka komandytowa) są osoby fizyczne, które mieszkają w państwie, z którym Polska zawarła umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania?

— Nie wystarczy, że będzie dysponował certyfikatem rezydencji. Potrzebuje również odpowiednich dokumentów z sądu rejestrowego państwa, w którym ma miejsce zamieszkania wspólnik — mówi Paweł Mazurkiewicz.

Pojawiają się również inne komplikacje. Są przecież spółki, np. prawnicze, których wspólnicy są rezydentami podatkowymi różnych państw. Co zrobić, jeśli z niektórymi z tych państw Polska ma umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, a z innymi nie?

— Przepisy zupełnie nie regulują tej sytuacji. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest podejście zdroworozsądkowe, polegające na proporcjonalnym pobieraniu podatku od tej części dochodu, która przypada na rzecz wspólników niebędących rezydentami państw, z którymi zawarliśmy umowy. Wymagałoby to jednak uzyskania przez polskiego przedsiębiorcę informacji o udziałach w zyskach spółki przypadających na poszczególnych wspólników, co jest w praktyce niemożliwe —uważa Paweł Mazurkiewicz.

Każdy z innej parafii

Wielkie amerykańskie firmy prawnicze i księgowe mają setki wspólników. Współpracujący z którąś z nich polski przedsiębiorca musi uzyskać od każdego certyfikat rezydencji podatkowej. Co gorsza, w wielu krajach (np. w USA) organy podatkowe wyrażają zgodę na wydanie certyfikatu dopiero po zakończeniu roku kalendarzowego.

— Polscy przedsiębiorcy powinni szczegółowo uzgadniać z zagranicznymi dostawcami usług, czy ci są traktowani dla celów podatkowych w swoim kraju siedziby jako osoba prawna. Jeśli tak nie jest, należy uzgodnić z kontrahentem tryb dostarczania przez niego certyfikatów rezydencji — doradza Monika M. Dziedzic.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Jakubczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Stu wspólników to sto kłopotów