Czytasz dzięki

Sygnaliści niewiele wiedzieli o GetBacku

opublikowano: 11-02-2020, 22:00

Słynny anonim ani słowem nie wspomina o tzw. rolkach i permanentnie trwających ofertach prywatnych obligacji. Ma zresztą ledwie trzy strony

Zawiadomienie tzw. sygnalisty ma być koronnym dowodem na to, że państwo zlekceważyło zagrożenie wynikające z działalności GetBacku. O anonimie, który trafił m.in. do Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF), Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), wielokrotnie wspomina Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w swoim raporcie dotyczącym sprawy GetBacku.

Zobacz więcej

RYS. PIOTR KANAREK

NIK zwraca uwagę, że sygnalista ostrzegał, że działalność GetBacku może nosić znamiona piramidy finansowej. Cytuje przy tym część pisma: „działalność GB polega na wykazywaniu dość dużej rentowności w średnim/krótkim okresie i odsuwaniu problemu na później, aż do momentu gdy obecni właściciele będą mogli spokojnie wyjść z akcjonariatu spółki giełdowej. Działalność taka jest możliwa, gdy spółka dokonuje z roku na rok coraz większych inwestycji w portfele wierzytelności (tożsamo działają piramidy finansowe)”. NIK nie wspomina jednak o tym, że fragment ten jest poprzedzony wytłuszczonym słowem „hipoteza”.

Sygnalista — a raczej sygnaliści, gdyż w liście posługują się liczbą mnogą — asekuruje się zresztą bardziej bezpośrednio.

„Czytając ten materiał, proszę zważyć na to, że autorzy tego opracowania, pomimo swoich intencji dbania o szeroko rozumiany rynek finansowy w Polsce, mogą być nieobiektywni, gdyż są częścią tego rynku” — czytamy w dokumencie.

Samo „opracowanie” (jak zwą swój list autorzy) ma ledwie trzy strony. Słowo GetBack nie pada w nim ani razu. Autorzy posługują się skrótem GB, choć z kontekstu wynika, o jaką firmę chodzi.

Trigon na celowniku

Jak na skalę działalności GetBacku, dużo miejsca w korespondencji poświęcono funduszom Trigon TFI, w których windykator był jednym ze współinwestorów i gwarantem zysków dla pozostałych uczestników (osób fizycznych).

Autorzy pisma wskazują przy tym, że podobną działalność GetBack rozkręca już z dwoma innymi TFI — Altusem i Saturnem. Autorzy napisali, że fundusze Trigonu drogo kupują portfele długów, a niezależny wyceniający zawyża wyceny portfeli w pierwszych dwóch-trzech latach trwania funduszy. Ze względu na przyjętą metodę konsolidacji GetBack nie ujawnia zaś zobowiązań z tytułu gwarancji zysku udzielonej pozostałym uczestnikom funduszy Trigonu.

„(…) taka praktyka pozwala raportować dobre wyniki przez okres 2-3 lat, co wystarczyło na zbudowanie dobrych wyników spółki i wejście GB na GPW” — napisali sygnaliści.

Napisali to pięć miesięcy po debiucie giełdowym akcji GetBacku i ponad półtora roku po debiucie obligacji. Z wywodu autorów zawiadomienia wynika, że gdyby nie dało się już tuszować rzeczywistych wyników funduszy Trigonu, to GetBack odkupiłby z nich portfele długów po zawyżonej cenie lub udzieliłby im tzw. pożyczek rehabilitacyjnych. W efekcie osoby fizyczne, które powierzyły funduszom pieniądze, otrzymałyby obiecany zysk.

„Na uwagę zasługuje fakt, że GB dedykuje ten program [pożyczek rehabilitacyjnych — red.] tylko do funduszy zewnętrznych. Jeśli takie pożyczki byłyby w interesie osób zadłużonych, wówczas powinien on być dedykowany niezależnie od podmiotu (czy zewnętrzny, czy wewnętrzny)” — napisali sygnaliści.

Wbrew temu co napisali, tak właśnie było. Według sygnalistów dzięki pożyczkom rehabilitacyjnym GetBack mógł odsuwać w czasie moment rzeczywistego ujawnienia stanu funduszy, w których był gwarantem zysku dla pozostałych inwestorów. Na swoim bilansie miałby bowiem świeżą pożyczkę, którą mógłby „dalej odsprzedawać do funduszy zewnętrznych”. Z całej treści pisma wynika przy tym, że jako fundusz zewnętrzny traktują wyłącznie fundusz z innymi inwestorami, dla których GetBack jest gwarantem zysku.

Krzywa jest inna

Autorzy zwracają uwagę, że w przypadku niewypłacalności GetBacku gwarancja wobec funduszy i tak nie zostanie wykonana. Trudno jednak orzec, czy mimo iż na samym wstępie działalność GetBacku określili jako „mogącą nosić znamiona piramidy finansowej”, niewypłacalność spółki faktycznie brali pod uwagę.

W piśmie brak wzmianki o tzw. rolkach, czyli przenoszeniu między funduszami tych samych długów tylko po to, by je zaksięgować jako nowsze, a co za tym idzie — bardziej wartościowe. Wskazany mechanizm postępowania z pożyczkami rehabilitacyjnymi nie zalicza się do tej kategorii. Obejmuje blisko 200 mln zł (na fundusze zewnętrzne przypada mniej niż 100 mln zł), podczas gdy zgodnie z zatwierdzonym układem sami niezabezpieczeni obligatariusze muszą pożegnać się z kwotą 1,8 mld zł. Autorzy pisma ani słowem nie wspominają zresztą o trwających niemal bez przerwy emisjach prywatnych obligacji, których apogeum zbiegało się w czasie z przygotowaniem „zawiadomienia sygnalisty”. Funduszy Trigonu dotyczy połowa pisma, mimo że — jak przyznają sygnaliści — aktywa tych funduszy to w tamtym czasie około 400 mln zł.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Gdyby więc wszystkie rodzaje ryzyka wskazane przez sygnalistów ziściły się, obligatariusze straciliby z grubsza tyle, ile mają w ciągu ośmiu lat odzyskać w wyniku realizacji układu — czyli jedną czwartą. Również akcje nie stałybysię w praktyce bezwartościowe, choć bez wątpienia uległyby znacznej przecenie.

Dokument nie wskazuje ani jednej transakcji zakupu portfela długów po cenie znacznie przewyższającej rynkową. Brak zresztą stwierdzenia, że GetBack przepłaca. Znajduje się w nim za to sugestia, że przyszłe problemy spółki mają wynikać z tego, że nie przepłacając, nie jest w stanie więcej w Polsce kupić.

„W ostatnich latach GB dokonywał sporych inwestycji na rynku polskim, zdobywając rolę lidera z ponad 50-procentowym udziałem w zakupach wierzytelności (z roku na rok coraz więcej). Obecnie rynek polski jest za mały, gdyż GB musiałby zdobyć 100 proc. rynku i w związku z tym rozpoczął ekspansję poza granice kraju. Poniższe praktyki gwarantują GB bardzo dobre wyniki krótkoterminowo, natomiast również gwarantują inwestorom GB oraz pożyczkodawcom kapitału spore problemy w kolejnych 2-3 latach” — czytamy w dokumencie.

Jego autorzy piszą co prawda, że tzw. krzywa spłat GetBacku dalece odbiega od standardowych krzywych realizowanych przez branżę zarządzającą wierzytelnościami, ale poza pośrednim wskazaniem stosunkowo mało istotnych pożyczek rehabilitacyjnych, nie posuwają się w tej kwestii do żadnych daleko idących wniosków.

„Krzywa spłat jest kluczowa, gdyż obecne wyniki prezentowane przez GB są determinowane przez przyjęte założenia tej krzywej. Teoretycznie założenia przyjęte do krzywej spłat powinny być sprawdzone przez niezależnego audytora, natomiast przy dość skomplikowanej strukturze GB oraz pewnych trudnościach metodologicznych audytor może nie poświęcać wystarczających kompetentnych zasobów na prace audytorskie” — podsumowują ten wątek sygnaliści.

Pod koniec pisma zwracają zaś uwagę na działania GetBacku, które — jakkolwiek by je oceniać moralnie — dla obligatariuszy i akcjonariuszy były jednak korzystne. Chodzi o wykorzystywanie niedoskonałości e-sądu w celu windykowania długów przedawnionych. W momencie gdy dłużnik podniósł kwestię przedawnienia, GetBack miał np. sprawę wycofywać, by po kilku miesiącach ją ponowić.

„W końcu dłużnik nie zareaguje i »zapomni« debrać awizo (choroba, urlop, roztargnienie), a w takim przypadku GB uzyska tytuł wykonawczy na sprawę przedawnioną” — czytamy w anonimie z grudnia 2017 r.

Poznaj program konferencji "Ochrona sygnalistów - nowe wyzwania dla organizacji", 14 maja 2020, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane