Tysiącom rejestrów TFI grozi blokada

Wielu klientów funduszy nie składa oświadczeń wynikających z polsko- -amerykańskiej umowy FATCA. Niebawem mogą stracić dostęp do pieniędzy

Zaczyna ziszczać się czarny scenariusz związany z polsko-amerykańską umową dotyczącą ujawniania przez obywateli Stanów Zjednoczonych zagranicznych aktywów do celów podatkowych (FATCA). Już 1 grudnia 2016 r. polskie instytucje finansowe mogą zablokować dziesiątki tysięcy rachunków bankowych, maklerskich, rejestrów TFI czy polis inwestycyjnych, których właściciele nie złożyli oświadczeń o związkach ze Stanami Zjednoczonymi. Umowa zakłada przekazanie za ocean danych właścicieli oszczędności będących amerykańskimi rezydentami podatkowymi.

Tysiącom rejestrów TFI grozi blokada

opublikowano: 07-09-2016, 22:00

Wielu klientów funduszy nie składa oświadczeń wynikających z polsko- -amerykańskiej umowy FATCA. Niebawem mogą stracić dostęp do pieniędzy

Zaczyna ziszczać się czarny scenariusz związany z polsko-amerykańską umową dotyczącą ujawniania przez obywateli Stanów Zjednoczonych zagranicznych aktywów do celów podatkowych (FATCA). Już 1 grudnia 2016 r. polskie instytucje finansowe mogą zablokować dziesiątki tysięcy rachunków bankowych, maklerskich, rejestrów TFI czy polis inwestycyjnych, których właściciele nie złożyli oświadczeń o związkach ze Stanami Zjednoczonymi. Umowa zakłada przekazanie za ocean danych właścicieli oszczędności będących amerykańskimi rezydentami podatkowymi.

MW

Ma się tym zająć Ministerstwo Finansów. Listy przekażą mu instytucje finansowe, które muszą zebrać oświadczenia klientów składane pod rygorem odpowiedzialności karnej. Od 1 grudnia 2015 r. nowego produktu oszczędnościowego nie można już uruchomić bez oświadczenia w sprawie amerykańskiej rezydencji podatkowej. W praktyce to tylko jeden dodatkowy kwadracik do odhaczenia. Problemem są umowy zawierane między 1 lipca 2014 r. a 30 listopada 2015 r., czyli w tzw. okresie przejściowym. FATCA powinna wtedy w Polsce obowiązywać, ale nie obowiązywała. Jeśli klienci podpisujący umowy w tym okresie nie dostarczyli później oświadczeń instytucjom finansowym, ich rachunki zostaną zablokowane.

Banki na finiszu

Z zebranych przez nas informacji wynika, że największy problem ze zbieraniem oświadczeń mają TFI. W okresie przejściowym pozyskały około 200 tys. klientów.

— Aviva Investors TFI ma blisko 17 tys. klientów, którzy są zobowiązani do złożenia oświadczenia FATCA. Wysłaliśmy do nich listy z informacją i formularzem. Dotychczas około połowy klientów przekazało do nas wypełnione oświadczenia — przyznaje Bogdan Białorucki, rzecznik grupy Aviva. Quercus TFI miało 3 tys. problematycznych klientów. Oświadczenia nie złożył 1 tys. Biorąc pod uwagę minimalną pierwszą wpłatę, z dużą dozą prawdopodobieństwa wartość ich rejestrów można szacować na co najmniej 20 mln zł.

Od 1 grudnia 2015 r. nowego produktu oszczędnościowego nie można już uruchomić bez oświadczenia w sprawie amerykańskiej rezydencji podatkowej.

W żadnym z TFI nie udało nam się jednak uzyskać konkretnych informacji na temat wartości problematycznych kont. W przeciwieństwie do rachunków bankowych puste rejestry TFI są jednak szybko zamykane. W ten sposób Pioneer Pekao TFI rozwiązało problem 21 tys. klientów z okresu przejściowego. Ciągle brak mu jednak 60 proc. oświadczeń.

W liczbach bezwzględnych chodzi o 27 tys. osób. Nie odnosząc się do konkretnych liczb i zastrzegając anonimowość, przedstawiciele trzech innych TFI przekazali nam, że u nich problem dotyczy około połowy klientów z okresu przejściowego. Przedstawiciel jednego z dużych banków ujawnił, że oświadczeń FATCA nie złożyło w nim kilkuset klientów bankowości prywatnej, o progu wejścia 1 mln zł.

— Jak na skalę bankowości prywatnej, to duży udział, ale doradcy do nich pojadą po te oświadczenia — zaznacza nasz rozmówca. Generalnie jednak banki z prawnego kryzysu wyszły obronną ręką. Z analiz serwisu prnews.pl wynika, że w ciągu roku po 1 lipca 2014 r. w sektorze bankowym przybyło ponad milion kont osobistych. Głównymi beneficjentami tego wzrostu były mBank, PKO Bank Polski, ING Bank Śląski i Alior Bank. Każdy z nich zwiększył liczbę rachunków co najmniej o 150 tys. (saldo otwartych i zamkniętych). W jednym z tych banków brakuje obecnie ponad 1 tys. oświadczeń, w innym 15,1 tys. W porównaniu z TFI problem jest więc marginalny. Oba banki planują przy tym przypomnieć klientom o konieczności złożenia oświadczenia — korespondencyjnie lub przez call center.

Dwa spojrzenia funduszy

Większości TFI problem nie spędza snu z powiek. — Nie sądzę, by sprawa oświadczeń skończyła się katastrofą. Może tuż przed 1 grudnia 2016 r. klienci się opamiętają. A nawet jeśli nie, to jeżeli po tej dacie złożą zlecenie odkupienia, nie zostanie ono zrealizowane bez oświadczenia FATCA. Poza tym większość dystrybutorów pracuje nad wdrożeniem oprogramowania pozwalającego na złożenie takiego oświadczenia przez internet — mówi przedstawiciel innego TFI. Nie wszyscy podzielają jednak ten optymizm.

— Chyba wszystkie banki i TFI wysłały do klientów papierowe listy z przypomnieniem i formularzem, a w systemie transakcyjnym każdego banku wyświetla się przypomnienie. Skoro wszyscy są tacy internetowi, to dlaczego mamy problem — zastanawia się przedstawiciel branży. Wskazuje na różnice w relacjach łączących klientów z TFI i bankami. Z rachunku bankowego klient dokonuje przelewów za prąd, kablówkę, czynsz, ubezpieczenia itp., potrzebuje więc systemu internetowego. W przypadku TFI wpłaca pieniądze, z góry zakładając, że blokuje je na kilka lat. Wielu nie robi tego przez internet. Kiedy przyjdą zrealizować wypłatę, okaże się, że mają do podpisania dodatkowy dokument.

— Większość pewnie od ręki podpisze, ale co z tymi, którzy stwierdzą: jak wpłacałem, wszystko było w porządku, jak chcę wypłacić, to robicie problemy. Do tego część rejestrów, zwłaszcza starszych osób, jest obsługiwana przez pełnomocników. Pełnomocnik nie może złożyć oświadczenia FATCA w czyimś imieniu, a bez oświadczenia pracownik banku nie zrealizuje dyspozycji. Awantura gotowa — twierdzi przedstawiciel branży finansowej.

Nadgorliwość sektora

W założeniu procedura powinna dotyczyć niewielkiej liczby osób. O amerykańską rezydencję podatkową sektor finansowy miał pytać klientów, którzy w systemach IT zostawili jakiś amerykański ślad — podali np. miejsce urodzenia, adres czy numer telefonu w Stanach Zjednoczonych — i mają aktywa przekraczające 50 tys. USD.

Sektor finansowy postanowił jednak przepytać wszystkich, obawiając się, że Amerykanie przyślą do Polski np. dane o tzw. zielonych kartach w celu weryfikacji. Mogłoby się okazać, że na liście są osoby, które w polskich bankach nie zostawiły żadnych amerykańskich śladów. Instytucja uznana za niewywiązującą się z regulacji FATCA jest zaś narażona na sankcje w transferach finansowych ze Stanami Zjednoczonymi.

Ryzykiem jest też to, że współpracujące z Amerykanami europejskie instytucje finansowe, by uniknąć amerykańskich sankcji, ograniczą kontakty z polskimi odpowiednikami, które będą miały problemy z realizacją umowy FATCA. Wszystko to razem sprowadza się do blokady dostępu do globalnych rynków finansowych.

W lecie 2014 r. jeden z banków oszacował, że mógłby przez to tracić 130 mln zł rocznie. Wszystko zależy jednak od typu działalności. Inny szacował potencjalne straty na 3 mln zł w ciągu 10 lat. Jeszcze inny zwracał uwagę, że w przypadku niespełnienia wymagań FATCA w Polsce cała jego międzynarodowa grupa kapitałowa ryzykowałaby potrącenie 30 proc. podatku od przychodów ze źródeł amerykańskich. © Ⓟ

RPO oczekuje precyzji

W sierpniu 2016 r. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, zwrócił się do Pawła Szałamachy, ministra finansów, o zajęcie stanowiska w sprawie zmian przepisów wykonawczych do umowy FATCA. Wskazał, że zobowiązują one do składania oświadczeń pod rygorem odpowiedzialności karnej „w sytuacji, w której pojęcia użyte w treści oświadczenia nie są wyjaśnione i uregulowane w aktach prawa powszechnie obowiązującego”. Według rzecznika, art. 19 ustawy implementującej FATCA może być niezgodny z konstytucją i konieczna jest zmiana przepisów tak, by osoba składająca oświadczenie „miała świadomość prawną treści składanego oświadczenia i potrafiła precyzyjnie stwierdzić spełnienie przesłanek uzasadniających posiadanie lub nie statusu rezydenta podatkowego USA”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane