Ustalmy, kto jest Dawidem, a kto Goliatem

Materiał partnera; Rozmawiał Michał Kryński
07-09-2017, 22:00

Rozmowa z Bartoszem Ciołkowskim, dyrektorem generalnym Mastercard w Polsce

Fintechy to słowo, które ciągle wraca. Do czego są potrzebne firmom finansowym?

Zobacz więcej

Widzimy gotowość Polaków do przyjmowania innowacji, do ich testowania, co sprzyjawymyślaniu i wdrażaniu nowych rozwiązań.Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny Mastercard w Polsce Mare

To słowo, moim zdaniem, będzie nam towarzyszyło przez wiele lat. Miałem przyjemność wziąć udział w panelu „Dawid i Goliat. Jak korporacje współpracują ze start-upami w Polsce” i lwia część dyskusji dotyczyła tego, kto tu jest Dawidem, a kto Goliatem. Pamiętajmy, że start-up, z segmentu fintech czy innego, to młoda, zwinna firma, która ma lekką strukturę i potrafi bardzo szybko reagować na to, co się dzieje na rynku. Może też zaoferować kreatywne pomysły czy niższe koszty operacyjne, które są jej siłą.

Tytuł panelu „Dawid i Goliat” sugeruje jednak walkę. Kto zatem wygra, czy mały pokona dużego, czy duży zniszczy albo wykupi małego?

Zamiast walczyć, lepiej współpracować. Mimo swoich zalet, start-upy często borykają się z brakiem klientów. Z kolei korporacja ma rynek zbytu, ale też ustaloną dynamikę zmian, sposób realizacji projektów czy wypracowane podejście do innowacji. I tutaj kluczowym słowem jest właśnie współpraca, która przynosi korzyści obu stronom, ponieważ te dwa modele doskonale się uzupełniają. Patrząc z punktu widzenia dużej firmy, mogę powiedzieć, że warto współpracować ze start-upami, korzystać z innowacji z zewnątrz, a jak trzeba, to również inwestować.

Wy zainwestowaliście w The Heart Warsaw, miejsce, które ma łączyć korporacje i start-upy. Czy można już ocenić tę inwestycję?

Przez tę inicjatywę przewinęło się już około 400 start-upów i 72 korporacje, a to wszystko zaledwie od stycznia tego roku, gdy centrum zostało oficjalnie otwarte. W efekcie mamy już 10 pilotażowych rozwiązań, które mogą zakończyć się wdrożeniami.

Nastawiamy się na skalowanie start- -upów z pomysłem, które mają już finansowanie i gotowy prototyp, niekoniecznie skomercjalizowany, czyli na tzw. scale-upy. Skalowanie oznacza, że rozwiązanie można stosować praktycznie na całym świecie, a takie firmy już na starcie łatwiej wchodzą w krwiobieg większych korporacji, łatwiej jest je z korporacjami kontaktować.

W Polsce start-upowcy narzekają na brak inwestorów, którzy są w stanie szybko doprowadzić inwestycję do końca. W The Heart Warsaw ścieżka wydaje się krótsza.

Ja bym nie ograniczał się do Polski, tylko patrzył od razu szerzej, na globalne środowisko start-upowe i globalny rynek zbytu. Liczy się pomysł, liczy się umiejętność jego sprawnego wdrożenia, ponieważ prawdopodobieństwo, że inni nad tym samym rozwiązaniem również pracują, jest bardzo duże. Więc jeśli ktoś z powodzeniem realizuje swoje pomysły i jest już dalej niż na wstępnym etapie, to należy patrzeć nie tylko na Polskę, ale na cały świat.

Co roku pada hasło, że Polska stanie się regionalną Doliną Krzemową, więc może to jest nasza nisza: rozwiązania dotyczące operacji bezgotówkowych?

Słowem doskonale opisującym Dolinę jest „ekosystem”. Na starcie musimy więc policzyć, jakie elementy ekosystemu dotyczące fintechów, zwłaszcza zajmujących się płatnościami, mamy w Polsce. A mamy bardzo zaawansowany rynek — zarówno płatności zbliżeniowe, jak i mobilne plasują nas w światowej czołówce. Pojawiają się u nas zupełnie nowe, przełomowe rozwiązania, jak zamiana smartfona w terminal płatniczy. Widać gotowość klientów do przyjmowania innowacji, do ich testowania, co sprzyja wymyślaniu i wdrażaniu nowych rozwiązań. The Heart Warsaw właściwie nie tyle akceleruje, ile rozwija pomysły, które przeszły już wstępny etap. Im więcej takich elementów układanki mamy, tym łatwiej nam stworzyć ekosystem, który będzie miał znaczenie w regionie.

Czy takie ekosystemy zmienią sposób, w jaki płacimy? Jak będzie on wyglądał za 10 lat?

Nadal tylko około 20 proc. transakcji konsumenckich w Polsce to płatności bezgotówkowe, więc my, firma Mastercard, mamy dużo do zrobienia w sprawie podstawowej migracji z płacenia gotówką do obrotu bezgotówkowego. Jednak dzięki szybkiemu rozwojowi wspominanych fintechów konsumenci mają do dyspozycji coraz więcej innowacji związanych z płaceniem. Dobrym przykładem są aplikacje typu Scan&Go. Jest to rozwiązanie wprowadzane powoli w Polsce przez znaną sieć handlową. Dzięki niemu sami skanujemy produkty w sklepie, wkładając je do koszyka, a płatność realizujemy w aplikacji w swoim telefonie, dzięki wykorzystaniu cyfrowego portfela Masterpass. To jest chyba najważniejsza część ewolucji płatności — zmierzająca do tego, aby płacić bardzo szybko i wygodnie, niemal tego nie zauważając, ale z poczuciem bezpieczeństwa i kontroli wydatków, np. dzięki elektronicznemu podglądowi transakcji. Podsumowując: karty płatnicze jeszcze długo nie znikną, ale przyjmą formę cyfrową, co będzie korespondowało ze zmianami technologicznymi w handlu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera; Rozmawiał Michał Kryński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Ustalmy, kto jest Dawidem, a kto Goliatem