W Aliorze przebrała się miarka

opublikowano: 23-10-2019, 22:00

Przez rok kapitalizacja banku spadła aż o 3 mld zł, a z jego kredytowej szafy wypadło tyle trupów, że przygląda im się nadzór. Wyjątkowo wnikliwie

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego KNF zdecydował się na wysłanie 30 kontrolerów do banku
  • Na czym mogą polegać nieprawidłowości
  • Co do powiedzenia na ten temat ma Krzysztof Bachta, prezes Aliora

23 września 2019 r. najstarsze na świecie biuro podróży Thomas Cook ogłosiło upadłość, a dwa dni później do niewypłacalności przyznał się należący do brytyjskiego giganta rodzimy touroperator — Neckermann Polska. Przedstawiciele branży turystycznej przyznawali w mediach, że nie są zaskoczeni, bo od wielu miesięcy wiedzieli o problemach Thomasa Cooka. Kto wiedział, to wiedział. Alior Bank zaledwie trzy miesiące wcześniej podpisał z Neckermann Polska umowę o „strategicznym partnerstwie”. Nie jest to jedyny przykład spektakularnej wpadki giełdowego banku. I nie najbardziej brzemienny w skutkach.

Dziesiątki kontrolerów

O tym, że Alior mocno poślizgnął się na klientach biznesowych, wiadomo nie od wczoraj. W ostatnich miesiącach co rusz pojawiają się informacje o finansowaniu przez bank kolejnych firm popadających w tarapaty finansowe. Sprawa nabrzmiała na tyle, że — jak wynika z informacji „PB” — doczekała się reakcji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Od ponad dwóch tygodni w banku trwa kontrola, dotycząca m.in. prawidłowości zarządzania ryzykiem i tworzenia rezerw w segmencie kredytów korporacyjnych.

— Z pozoru to tylko normalna inspekcja, ale mocno niestandardowa, bo zakrojona na wyjątkowo szeroką skalę. Uczestniczy w niej aż około 30 pracowników KNF, którzy szczegółowo przyglądają się 50 największymekspozycjom banku w obszarze klienta biznesowego — mówi informator „PB”.

Ruch i Kania

Jedną z tych ekspozycji jest znajdujący się w restrukturyzacji Ruch, który czeka na przejęcie przez PKN Orlen. Alior finansował dystrybutora prasy od 2011 r. i wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle. Tylko przy okazji układu Ruchu z wydawcami bank ma podarować kolporterowi aż 87,5 mln zł, a to nie koniec strat, bo łączne zaangażowanie Aliora w Ruch grubo przekracza dziś 150 mln zł. Jak ujawniliśmy rok temu, bank przez lata finansował kolportera mimo wielu poważnych zagrożeń, na które wskazywali kredytowi analitycy. To dlatego krakowska prokuratura bada, czy udzielenie finansowania Ruchowi i jego późniejsze utrzymywanie przez władze Aliora nie wypełniło znamion tzw. karalnej niegospodarności.

Podobne podejrzenia w stosunku do władz i pracowników banku mają katowiccy śledczy w sprawie kredytowania, również znajdujących się w restrukturyzacji, giełdowych Zakładów Mięsnych Henryk Kania (ZMHK). Co ciekawe, w tym przypadku Alior doniósł prokuraturze sam na siebie. Audyt wewnętrzny, którego ustalenia ujawnił „PB”, mówił o wielu nieprawidłowościach, których mieli dopuścić się m.in. analitycy kredytowi oraz Wojciech Olejniczak, były minister rolnictwa i szef SLD, do maja 2019 r. dyrektor departamentu biznesu Agro w Aliorze. To także Agnieszka Mora, była już dyrektor zarządzająca pionem ryzyka, Maciej Surdyk, do lipca 2019 r. nadzorujący obszar klienta korporacyjnego członek zarządu, oraz Marek Szcześniak, wciąż aktualny członek zarządu banku odpowiedzialny za ryzyko.

Przy niektórych uchybieniach w sprawie mięsnej firmy audyt wspomina nawet o odpowiedzialności całego zarządu Aliora. Dotyczy to głównie zwiększenia poziomu finansowania ZMHK w kwietniu 2019 r., do czego doszło zaledwie miesiąc przed utratą płynności przez producenta wędlin. Na dziś toksyczny związek z ZMHK kosztuje bank 161 mln zł. Tyle bowiem Alior spisał na straty z finansowania wartego łącznie 235 mln zł.

Onico i fundusze WI

Ból głowy władze Aliora mają również z notowaną na NewConnect firmą paliwową Onico. Co ciekawe, także w tym przypadku sytuacja kredytobiorcy popsuła się tuż po udzieleniu finansowania. 12 maja 2019 r. Onico i jego dwie spółki zależne zawarły z Aliorem umowy o łącznej wartości prawie 50 mln zł, a już niecałe dwa miesiące później trzy inne banki wstrzymały finansowanie paliwowej spółki. Dopiero kilka tygodni później zareagował także Alior, wypowiadając Onico umowy kredytowe. Ruch, ZMHK i Onico to tylko trzy najbardziej znane korporacyjne trupy w szafie Aliora. Czy kolejne wykryje kontrola KNF?

Pewne jest, że nadzór już raz, w sierpniu 2019 r., nałożył na Aliora 10 mln zł kary — za naruszenie przepisów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi przy sprzedaży certyfikatów funduszy W Investments (WI). O tym, że głośna afera funduszy WI, z których prawie 2 tys. osób nie może wypłacić blisko 0,5 mld zł, odbije się Aliorowi czkawką, pisaliśmy w „PB” wielokrotnie. Przeprowadzona przez KNF kontrola banku i jego domu maklerskiego wykazała bowiem, że przy dystrybucji czterech trefnych funduszy Alior dopuścił się missellingu oraz wielokrotnie naruszył prawo i wewnętrzne procedury. Równolegle także w tej sprawie działa prokuratura, tym razem łódzka.

Od kilku miesięcy już 12 byłych i obecnych pracowników banku ma zarzut oszukiwania klientów przy sprzedaży feralnych certyfikatów. Kara KNF to niejedyny rachunek, jaki Alior musi zapłacić za sprzedaż papierów WI. Z częścią poszkodowanych klientów bank zawiera porozumienia, na których podstawie odkupuje certyfikaty funduszy. Ich koszt może sięgnąć kilkudziesięciu milionów złotych, a trzeba pamiętać, że nad Aliorem wisi groźba roszczeń pozostałych poszkodowanych inwestorów — jeden pozew zbiorowy już czeka na rozpoznanie przed warszawskim sądem.

Kiepski interes PZU

Nawał tych oraz innych „niewypałów” sprawił, że w pierwszym półroczu 2019 na poczet kredytów zagrożonych Alior utworzył aż 777,3 mln zł rezerw. Rekordowe odpisy, sięgające ponad 0,5 mld zł, nastąpiły w II kw. To przez nie zysk netto spadł do zaledwie 35,8 mln zł, co było najgorszym wynikiem banku od… IV kw. 2012 r. Krzysztof Bachta, prezes Aliora, zapewnia (miniwywiad z nim obok), że odpisy w kolejnych okresach będą „znacząco niższe”. Na razie rynek nie dyskontuje tych zapewnień. W ciągu roku rządów prezesa Bachty kurs giełdowy spółki zapikował z 61 do około 38 zł, czyli prawie o 40 proc. Indeks WIG- -Banki zaliczył w tym czasie dziesięć razy mniejszy spadek. Ponadto trzeba pamiętać, że Alior, w przeciwieństwie do wielu innych giełdowych banków, nie jest obciążony ryzykiem związanym z kredytami frankowymi. Kapitalizacja Aliora w rok spadła o 3 mld zł — z prawie 8 do około 5 mld zł. Gigantyczna przecena najbardziej doskwiera kontrolowanemu przez państwo PZU. Wchodząc do akcjonariatu banku w 2015 r., płacił bowiem za każdą jego akcję prawie 90 zł.

3 PYTANIA DO KRZYSZTOFA BACHTY, PREZESA ALIOR BANKU

Przykre historie już się nie powtórzą

1. Jak odnosi się pan do kontroli Komisji Nadzoru Finansowego dotyczącej m.in. prawidłowości zarządzania ryzykiem i tworzenia rezerw w przypadku największych ekspozycji Alior Banku w dziale bankowości korporacyjnej? Czy obawia się pan jej wyników?

— Uważam, że inspekcja odbywa się w odpowiednim momencie. W ostatnich miesiącach w obszarze klienta biznesowego przeprowadziliśmy wiele istotnych zmian organizacyjnych w procesie. udzielania kredytów, ich monitoringu, a także windykacji. Chodzi m.in. o bardziej konserwatywne podejście do sposobu liczenia limitów kredytowych czy przyjmowanych zabezpieczeń, wprowadzenie systemu wczesnego ostrzegania czy wreszcie zmiany personalne na czołowych stanowiskach w obszarze kredytów korporacyjnych i ryzyka. Mocno wierzę, że nadzór je dostrzeże i doceni.

2. Czy tak będzie — zobaczymy. Na razie rynek najwyraźniej nie docenia tego, co się dzieje w banku. W ostatnich dniach minął rok od objęcia przez pana funkcji p.o. prezesa, a potem prezesa Aliora. W tym czasie kurs spółki na GPW spadł aż o około 40 proc. Jak pan skomentuje tak drastyczną przecenę?

— Negatywny wpływ na kurs banku mają dwa czynniki. Pierwszy to wrześniowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, mówiący o konieczności proporcjonalnego zwrotu prowizji z tytułu kredytów gotówkowych spłaconych przed terminem. Drugi to koszt ryzyka — tu najgorsze mamy za sobą. Rezerwy na zagrożone kredyty w kolejnych okresach będą znacząco niższe niż te w II kw. 2019 r.

3. Na razie jednak o Alior Banku jest głośno głównie w kontekście finansowania i współpracy z firmami, popadającymi w kłopoty finansowe, takimi jak fundusze W Investments, Ruch, Zakłady Mięsne Henryk Kania czy Onico. Część z tych wpadek dotyczy działań wcześniejszych zarządów, ale niektóre również tego, którego pan jest prezesem. W jakim zakresie czuje się pan za nie odpowiedzialny?

— Jak każdy prezes czuję się odpowiedzialny za wszystko, co się dzieje w spółce, którą kieruję. Zapewniam jednak, że zmiany w obszarze klienta biznesowego, o których już mówiłem, sprawiają, że jesteśmy zupełnie innym bankiem niż jeszcze rok temu. Te przykre historie, które pan wymienia, dziś nie mogłyby się powtórzyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane