Wizerunkowa dymisja ministra

Adam Sofuł
opublikowano: 21-01-2009, 00:00

To wizerunkowa dymisja — tak o swojej rezygnacji (jak się wydaje nie całkiem dobrowolnej) mówił były już minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. Opozycja zaciera ręce, ale też krytykuje: to tylko PR. Ależ oczywiście, że tak. I tak powinno być. Taka troska o wizerunek rządu jest znacznie lepszym zjawiskiem niż zamiatanie spraw pod dywan.

Samobójstwo skazanego w płockim więzieniu to ponura sprawa, tym bardziej że to trzecie samobójstwo w serii. Czy minister mógł podjąć jakiekolwiek działania, by do tego nie doszło? Trudno takie wskazać. A jednak ponosi odpowiedzialność polityczną za to, co się dzieje w resorcie i w podległych mu służbach. Zawód ministra polega też czasem na tym, że stanowiskiem się płaci nie za swoje błędy. Do Ćwiąkalskiego można mieć jedną pretensję, o to, że w poniedziałek on i jego podwładni robili dobrą minę do złej gry, przekonując, że samobójstwa w więzieniach się zdarzają (święta prawda) i że nie stało się nic nadzwyczajnego. Być może, ale nad tą serią samobójstw nie można było przejść do porządku dziennego. I te poniedziałkowe tłumaczenia, jak się wydaje najbardziej rozjuszyły premiera Donalda Tuska, a jak widać szef rządu w gniewie bywa straszny — bo dymisja ministra sprawiedliwości była tylko pierwszą z wielu.

Minister sprawiedliwości zapłacił za to, że kierowany przezeń resort i podległe mu służby w tej sprawie zawiodły. Być może nie można było zrobić więcej, ale premier postanowił rozliczyć ministra z efektów. A te są, jakie są.

Zbigniew Ćwiąkalski nie był najgorszym ministrem tego rządu. Można powiedzieć, że miał pecha. Być może jego dymisja stanie się powrotem do polskiej polityki pojęcia odpowiedzialności. Zasady, że za błędy (nie tylko swoje, ale też podwładnych) trzeba czasem płacić. W ostatnich latach ministrowie raczej nie ponosili odpowiedzialności politycznej za swoje czyny i słowa (no, chyba że wałęsali się po 40. piętrze Marriota). Może przypadek ministra Ćwiąkalskiego zapoczątkuje powrót do wyższych politycznych standardów. Pewnie tak się nie stanie, ale pomarzyć zawsze warto.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane