Brak czasu nie jest przeszkodą

Rafał Fabisiak
22-09-2011, 07:00

Z jednej strony eksperci podkreślają, że żadnego języka nie można nauczyć się w tydzień. Z drugiej — firmy szkoleniowe oferują intensywne kursy przyspieszone dla zapracowanych lub mających określony czas na naukę.

Korzysta z tego m.in. dobrze zarabiająca kadra menedżerska, bo najbardziej efektywne przyspieszone szkolenia często są drogie. Nie trzeba jednak wydawać dużych sum, aby w miarę szybko opanować konkretne umiejętności językowe.

— Osoby, które korzystają z szybszego nauczania, można podzielić na dwie grupy. Tych, którzy zwyczajnie nie mają czasu i nie chcą długo się uczyć języka, i tych, których firmy wysyłają do innego kraju lub zmieniają się szefowie cudzoziemcy, więc w określonym czasie muszą opanować odpowiedni materiał — mówi Grażyna Słowikowska, prezes firmy Berlitz.

Dodaje, że i jednym, i drugim zależy na tym, aby opanować konkretne umiejętności językowe (np. negocjowania, prezentowania, sprzedawania), a nie rozmowy ogólnej. Rynek zmusza zatem szkoły językowe do oferowania np. szybkich kursów językowych z negocjacji biznesowych na niższych poziomach nauczania, podczas gdy wcześniej taka specjalizacja była przeznaczona dla osób posługujących się językiem w stopniu zaawansowanym.

Propozycje na brak czasu

Jednym z najtańszych rozwiązań dla osób zapracowanych są kursy online. Jak mówi Grażyna Słowikowska, tego typu szkolenie kosztuje 950 zł. Słuchacz dostaje roczny dostęp do programów na różnych poziomach nauczania i tylko od niego zależy, ile poziomów w tym czasie opanuje. Efektywność nauczania online w dużej mierze zależy od systematyczności uczącego się. Dobrym pomysłem jest połączenie własnej nauki z nauką w szkole, bo np. rozmawiać trudno się nauczyć samemu.

Firmy oferują także kursy „skrojone na miarę”, czyli realizujące konkretną potrzebę językową (np. umiejętność prowadzenia prezentacji w obcym języku) z elastycznym harmonogramem, dopasowanym do planu dnia słuchacza. Takie kursy poprzedza analiza potrzeb, dzięki której, nie tracąc cennych godzin, można się skupić na priorytetach. Wspomaganie kursów stacjonarnych korzystaniem z platformy e-learningowej czy konsultacje językowe przez komunikator internetowy Skype to jedne z najnowszych pomysłów w szkoleniach zapracowanych osób.

— Jeśli znamy potrzeby słuchaczy, możemy precyzyjnie określić program i liczbę godzin potrzebnych do osiągnięcia celu. Kurs skoncentrowany na jednej sprawności biznesowej może być krótki i treściwy. Na przykład szkolenie językowe przygotowujące wyłącznie do komentowania statystyk finansowych może trwać około ośmiu godzin lekcyjnych, natomiast przygotowujące do prowadzenia korespondencji biznesowej lub prezentacji około 30 godzin lekcyjnych — wyjaśnia Katarzyna Kieszkowska, prezes Lang LTC.

Firma ta oferuje zarówno kursy biznesowe, jak i ogólne z elementami biznesu. Te pierwsze koncentrują się wokół dziedzin, z którymi słuchacz ma najczęściej do czynienia, np. marketingu czy sprzedaży. Takie kursy to połowa szkoleń prowadzonych przez Lang. Berlitz tym, którym brakuje czasu, proponuje tzw. grupy duo, czyli dowolny dzień tygodnia nauki w szkole i półtorej godziny nauki w domu. Przy czym słuchacz sam wybiera, ile czasu za jednym razem przeznacza na naukę w domu — może to być 20 minut dziennie lub całe 1,5 godziny. Taki kurs jest tańszy, bo kosztuje 1050 zł, podczas gdy standardowe szkolenie w małej grupie 1800 zł za semestr.

Szybciej, ale czy lepiej

W jakim stopniu można opanować język na kursach przyspieszonych? Zdaniem przedstawicieli szkół, można znacznie poprawić umiejętności językowe, ale wiele zależy od motywacji, zaangażowania i tego, jak szybko ktoś się uczy. Zdaniem Katarzyny Kieszkowskiej, plusem szybkich, skondensowanych kursów jest to, że szkoli się dokładnie takie umiejętności, jakich słuchacz najbardziej potrzebuje, i optymalnie wykorzystuje się jego czas. Poprawę konkretnej umiejętności można zaobserwować bardzo szybko, a zdobytą wiedzę od razu stosować w praktyce, co dodatkowo motywuje do nauki. — Ale decydując się na szkolenie tylko wybranych umiejętności z danego zakresu, nie będziemy obserwować ogólnego wzrostu kompetencji językowych, tylko tych dziedzin, na których najbardziej nam zależy. Takie kursy często nazywa „w pigułce” i jak pigułka mają działanie miejscowe, a nie ogólnoustrojowe — dodaje Katarzyna Kieszkowska.

Berlitz oferuje też kurs o nazwie „całkowite zanurzenie”. Składa się z modułów od jednego do sześciu tygodni ciągłej nauki — przez pięć dni słuchacz odbywa 12 lekcji — codziennie od rana do 17. Już pierwszego dnia musi się komunikować wyłącznie w obcym języku, nawet jeśli zaczyna naukę od zera. Kurs obejmuje lunch z lektorem i lekcje podwójne (z dwoma lektorami). Grażyna Słowikowska twierdzi, że ta metoda pozwala od zera przez dwa tygodnie nauczyć się języka w stopniu, który pozwala na swobodną komunikację na tematy z życia. Ale sporo za to trzeba zapłacić — 8500 zł za tygodniowy moduł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Brak czasu nie jest przeszkodą