Było, nie minęło: 1 maja 1931 - nowojorski Pałac Kultury

Andrzej Renard
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Rywalizacja, wyścig to duch Ameryki. Tym razem konkurencja była trudna — kto sięgnie wyżej. Zwycięzca mógł być tylko jeden. I był. Empire State Building.

1 Wielki wyścig

Amerykanie uwielbiają się ścigać. Na ambicji zagrali im Francuzi, którzy na dwusetlecie rewolucji francuskiej zbudowali najwyższą konstrukcję na świecie — wieżę Eiffla — liczącą 312 m wyso- kości. Amerykańscy architekci pokpiwali z paryskiego stalowego rusztowania, ale ich duma została podrażniona. Francuski sukces trzeba było przyćmić najwyższymi budynkami. Wyścig ruszył. W 1909 roku rozpoczęła się budowa Metropolitan Life Tower (213 m), ale wkrótce — w 1913 roku — ten rekord pobił słynny Woolworth Building (241 m). Rywali pogodził w 1929 roku budynek Bank of Manhattan (283 m). Zbliżał się jednak wielki finał. W szranki stanęli dwaj giganci przemysłu motoryzacyjnego — Walter Chrysler, założyciel koncernu Chryslera, oraz John Jakob Raskob, były wiceprezes General Motors.

Chrysler wystartował pierwszy — rozpoczął budowę we wrześniu 1928 roku. Wówczas Raskob kupował dopiero działkę za, bagatela, 16 mln dolarów, ale za to była to najbardziej prestiżowa lokalizacja w Nowym Jorku. Gigant Raskoba miał stanąć w miejscu słynnego na całym świecie hotelu Waldorff Astoria, który po pożarze został przeniesiony w inne miejsce. Z taką lokalizacją nie mógł sobie pozwolić na porażkę w wyścigu z Chryslerem. Był tylko jeden problem — gdy rozpoczynał planowanie budynku, nie wiedział, jaką wysokość będzie miał wieżowiec Chryslera. Musiał licytować w ciemno i przelicytował. Zapowiedział architektom z pracowni Shreve, Lamb Harmon, że jego wieża ma być tak wysoka, jak to tylko możliwe, byle się nie przewróciła.

2 Wielka budowa

Prace rozpoczęły się 22 stycznia 1930 roku. Wówczas wykańczano już budynek rywala — Chrysler Building, który oficjalnie został otwarty cztery miesiące później i stał się najwyższą budowlą na świecie (319 m, licząc z iglicą), wyprzedzając nawet wieżę Eiffla.

Raskob jednak już wtedy wiedział, że wygra — jego budynek miał zdystansować rywali — według projektu liczył 381 m, a wraz z iglicą (która w myśl pierwotnych założeń miała pełnić rolę cumy dla sterowców, wiatry wiejące nad metropolią uniemożliwiły jednak później ten zamiar) 448 m. Chrysler cieszył się palmą pierwszeństwa niecały rok, bowiem budowa Empire State Building — jak od trady- cyjnej nazwy stanu nazwano budynek wznoszony przez Raskoba — powstawał w iście błyskawicznym tempie. Zaplanowaną na 18 miesięcy budowę zakończono w rok i 45 dni. Kosztowała nieco ponad 40 mln dolarów, wliczając w to zakup gruntu (koszty planowano na 50 mln dolarów, ale trawający wielki kryzys mocno zbił ceny).

Ambicje Raskoba zostały zaspokojone. A portfel? Z tym już było gorzej. Kryzys, który tak obniżył koszty budowy, zmniejszył również przychody właścicieli budynku. Mimo prestiżowej lokalizacji aż do połowy lat 40. większość biur do wynajęcia świeciła pustkami, a co bardziej złośliwi nowojorczycy nazywali gmaszysko Empty (pusty) State Building. Raskob sprzedał wieżowiec w 1951 roku grupie inwestycyjnej Rogera I. Stevensa za 34 mln dolarów.

3 Wielka gwiazda

Empire State Building stał się szybko jednym z symboli Nowego Jorku i turystyczną atrakcją, odwiedzaną co roku przez miliony turystów. Powodzeniem cieszą się tarasy widokowe na 86. i 102. piętrze. Przy dobrej pogodzie można z nich zobaczyć cztery sąsiednie stany.

Wieżowiec gościł chyba wszystkich możnych tego świata, a i sam stał się gwiazdą filmową — mało kto może się pochwalić dorobkiem 90 ról filmowych. Na Empire State Building wspinał się King Kong, Meg Ryan szukała na tarasie widokowym Toma Hanksa, a w "Dniu Niepodległości" był widowiskowo niszczony przez kosmitów. Trudno o bardziej znany budynek.

Nadal jest najwyższy w Nowym Jorku (w latach 1977-2001 stracił palmę pierwszeństwa na rzecz World Trade Center) i chociaż na świecie powstało już kilka wyższych budowli, Empire State Building jest najbardziej znanym i darzonym największym sentymentem drapaczem chmur. Nawet jeśli nie jest już najwyższy wzrostem, to nad rywalami wciąż góruje duchem, tradycją i sympatią. Taki już jest.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Renard

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu