Czytasz dzięki

Diamentowy rynek balansuje na linie

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 23-06-2015, 00:00

Wysokie są ceny surowca, podaż i ryzyko w ocenie banków — na rynku diamentów trudniej o równowagę niż na linie rozpiętej między wieżowcami.

Nawiązanie do tego, że diamenty są wieczne, może się wydawać trochę banalne, ale w filmie o brytyjskim agencie pojawiła się w pewnym sensie odpowiedź na dzisiejsze problemy rynku. Obniżona podaż kamieni, gdyby nie Bond, zakończyć mogłaby się nuklearnym konfliktem, dzisiaj jednak konfliktów nie brakuje pomiędzy uczestnikami rynku, bo jedni chcą właśnie obniżki podaży, a inni obniżki cen.

BRZYDKIE KACZĄTKO:
BRZYDKIE KACZĄTKO:
Zanim wydobyty kamień trafi do pierścionka z brylantem, najpierw wyceniany jest jako surowiec, a potem jako polerowany diament.
Bloomberg

Równowaga Nasha

Mówienie o podaży kamieni ma w obrębie tego sektora znaczącą wadę — nie ma sensu bez określenia, o jaki etap produkcji chodzi. Koncerny wydobywcze zainteresowane są utrzymaniem wysokiego poziomu cen surowca, a więc kamieni niepolerowanych, natomiast w interesie przetwórców i handlarzy jest podwyższenie cen diamentów po obróbce. Problemem tych ostatnich jest ostatnio fakt, że oferta wydobywców dostępna jest po tak wysokich stawkach, że stawiają one pod znakiem zapytania dalszą opłacalność.

Mając na uwadze aktualną postawę europejskich banków wobec tego sektora, finansowanie zakupów i osiągnięcie płynności stały się więc dla branży przetwórców sporym wyzwaniem. Jak się jednak okazuje, oczekiwania wobec sektora wydobywczego nie są jeszcze do końca wyraźnie określone, a jedyne stanowisko, które podzielają wszyscy, jest takie, że nikt nie jest gotowy dopuścić do zmniejszenia własnej marży.

Odbijanie piłeczki

Żeby utrzymać ceny surowca na obecnym poziomie, wydobywcy mogliby znacząco ograniczyć ofertę. Innym rozwiązaniem byłoby natomiast obniżenie samych cen, co w teorii stymulować miałoby popyt. Po ostatnich wynikach widać natomiast, że zapasy dostawców surowca najwyraźniejrosną już od jakiegoś czasu, bo według szacunków Rapaportu sprzedaż De Beers w połowie tego roku spadła o 28 proc. względem tego samego okresu w 2014 r.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Uczestnikom kolejnych etapów, a więc przetwórcom i handlarzom, radykalna i odgórna korekta cen surowca też nie do końca musiałaby się opłacać, dlatego, że zdewaluowałyby się przy okazji również ich zapasy. Obawy budzi w tym przypadku też taki scenariusz, że wraz z obniżeniem stawek za kamienie niepolerowane zmaleją stawki za te przetworzone, a marże w efekcie spadną jeszcze bardziej. W rzeczywistości pogarszające się warunki obrotu polerowanymi diamentami uznawane są już za jeden z silniejszych tegorocznych trendów. Spowolnienie na Dalekim Wschodzie, niski popyt i zbyt wysoka podaż znajdują już nawet odzwierciedlenie w spadku niektórych indeksów — zmniejszanie oferty rodem z filmów Bonda nie byłoby więc zupełnie złym rozwiązaniem, o ile w grę nie wchodziłaby tylko masowa kradzież.

Keynes w natarciu

Chociaż ostatnie notowania indeksu RAPI dla jednokaratowychdiamentów są jeszcze stabilne, dla tych o masie 0,3, 0,4 i 0,5 karata czerwcowe spadki wynoszą około 1 proc. Na tle sporów o podaż i ceny wydobywanego surowca nasuwa się też kolejne podręcznikowe rozwiązanie, jakim jest pobudzanie popytu konsumentów, a w szczególności inwestorów. Chociaż założenie z gruntu wydaje się przecież dla rynku dobre, również w tym przypadku przetwórcy mogą mieć wątpliwości — zwiększone zapotrzebowanie na finalny produkt doprowadziłoby najpewniej do zwiększenia cen kamieni polerowanych, ale równie prawdopodobne byłyby też podwyżki na rynku surowca.

Skoro więc trudno ustalić, czy preferowaną metodą na rynkowe tarapaty ma być zmniejszona podaż czy zmniejszona cena, obserwatorom rynku pozostaje czekanie, aż odbiorcy surowca ustalą między sobą jakieś stanowisko. W tym czasie do zakończenia sporów można zmienić naczelne filmowe odniesienie z odcinka o Bondzie na „Człowieka na linie” — dokument o linoskoczku, który za napięcie, jakiego dostarczało łapanie równowagi, dostał nawet Oscara.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane