Duże firmy mają wypchane portfele

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Grupy budowlane z pierwszej trójki wciąż mogą pochwalić się kontraktami o rekordowej wartości, ale spodziewają się spadku.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Czy i jak zmieniły się portfele firm budowlanych w ostatnim roku
  • W jakich segmentach rynku budowlanego najtrudniej pozyskać zamówienia
  • Jakie są prognozy dotyczące cen materiałów

Niespełna 30 mld zł – tyle były warte rok temu portfele zamówień trzech największych grup budowlanych działających na polskim rynku, czyli Budimeksu, Strabaga i firmy PORR. Był to rekordowy poziom, ale przedsiębiorcy nie kryli obaw o przyszłość, bo już wówczas sygnalizowano problemy z napływem funduszy unijnych. Pieniędzy unijnych wciąż brakuje, ale duże budowlane grupy nadal mają sowicie wypełnione portfele. Jednak kolejny rok bez nowych dotacji źle wróży na przyszłość. Tym bardziej że hamują też segmenty budownictwa, które nie wymagają dotacji, np. mieszkaniówka, dotknięta podwyżką stóp procentowych.

Portfele nie gorsze niż w ubiegłym roku

Najwięcej, aż 12,5 mld zł, jest wart portfel Budimeksu. Na koniec 2021 r. grupa miała w nim kontrakty za 13 mld zł, w tym roku ma szansę wyrównać, a może nawet przebić tę kwotę.

- W tym roku podpisaliśmy umowy o wartości 4,6 mld zł, ale w poczekalni mamy jeszcze kontrakty za ponad 3 mld zł czekające na podpisanie – mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.

W sumie w tym roku giełdowa spółka może zdobyć nowe kontrakty za 7,5 mld zł, czyli ok. 0,5 mld zł więcej niż w ubiegłym.

Artur Popko przypomina też, że po wybuchu wojny w Ukrainie Budimex zrezygnował w podpisania kontraktów za 3 mld zł. Gdyby je zawarł, miałby z pewnością rekordowy portfel, ale obawiał się wówczas o rentowność umów, ponieważ ceny materiałów były bardzo wysokie, a dostępność towarów niska. Prezes uważa, że decyzja o rezygnacji z umów była słuszna.

Wysoką wartość portfela utrzymał też Strabag.

- Nasz portfel wciąż jest na rekordowym poziomie przekraczającym 8 mld zł – szacuje Wojciech Trojanowski, członek zarządu grupy Strabag.

To nieco więcej niż pod koniec 2021 r., kiedy sięgał 7,5 mld zł.

Grupa PORR szacuje wartość portfela na około 1,5 mld EUR, czyli około 7 mld zł. Jest ona zbliżona do poziomu notowanego pod koniec ubiegłego roku. Piotr Kledzik, prezes grupy, informuje, że bieżące kontrakty zapewnią jej pracę do końca przyszłego roku, ale przyznaje, że nowe umowy coraz trudniej pozyskać m.in. dlatego, że w przetargach na polskim rynku pojawia się coraz więcej nowych oferentów, którzy nie mają doświadczenia i potencjału, ale rywalizują niską ceną z wykonawcami działającymi od wielu lat.

Firmy budowlane wciąż nieźle sobie radzą, ale schłodzenie rynkowej koniunktury już odczuwają dostawcy. Producenci stali obniżają ceny, a wytwórcy produktów dla kolejnictwa szykują się nawet do zwolnień.

Budowlańcy potrzebują unijnych dotacji

- W ostatnich miesiącach doświadczyliśmy wielu zmian na rynku budowlanym, spadła liczba i wartość inwestycji w sektorze prywatnym, zwłaszcza w segmencie kubaturowym. Kluczowe dla przyszłości branży jest pilne uruchomienie Krajowego Planu Odbudowy, by można było rozpocząć realizację nowych projektów infrastrukturalnych. Portfel PORR jest mocno zdywersyfikowany, co w obecnej sytuacji pozwala oceniać sytuację pozytywnie, niemniej podobnie jak wszyscy potrzebujemy nowych zamówień. Staramy się pozyskiwać je z rozwagą, nie dopuszczając do spadku rentowności – zapewnia Piotr Kledzik.

Budimex także zakłada, że pozyskane umowy zapewnią pracę przynajmniej do końca przyszłego roku, ale równocześnie prognozuje, że najbliższe dwa lata będą trudne z powodu opóźnień w uruchomieniu programów unijnych.

- Rośnie też konkurencja i presja cenowa w przetargach publicznych, w których startuje coraz więcej firm z Chin czy Turcji niemających w Polsce potencjału wykonawczego. W jednym z przetargów kolejowych zgłosiło się aż 16 oferentów, w tym czterech z Chin – twierdzi Artur Popko.

Waldemar Wójcik, członek zarządu grupy Strabag, przyznaje, że wraz ze spowolnieniem gospodarczym może przyjść także spowolnienie w branży budowlanej.

- Zakładamy, że Krajowy Plan Odbudowy i inne programy unijne zostaną odblokowane, ale spodziewamy się, że w najbliższych czasie wartość portfeli zamówień firm budowlanych będzie spadać. Najwięcej obaw budzą inwestycje w segmencie samorządowym. Wprawdzie w ramach Polskiego Ładu został uruchomiony Program Inwestycji Strategicznych, ale zakłada on przerzucenie finansowania w trakcie realizacji na wykonawców i tylko jedną lub dwie płatności w całym cyklu realizacji. Samorządy nawet czterokrotnie powtarzają przetargi, bo w cenach zapisanych w kosztorysach nie mogą znaleźć wykonawców – dodaje Waldemar Wójcik.

Wojciech Trojanowski przypomina jednak, że niedawno rząd zliberalizował zasady pozwalające zwiększać finansowanie inwestycji albo zmieniać ich zakres inwestycji, co poprawi możliwość ich realizacji.

Menedżerowie firm budowlanych podkreślają też, że nie tylko coraz trudniej zdobyć nowe, rentowne kontrakty, ale także utrzymać marże bieżących.

- Wprawdzie ceny materiałów budowlanych ustabilizowały się, ale na poziomie znacznie wyższym niż przed pandemią. Na przykład stal żebrowana staniała do blisko 4 tys. zł za tonę, ale przed pandemią kosztowała ok. 2 tys. zł za tonę, więc jest i tak o 100 proc. droższa – wylicza Wojciech Trojanowski.

Prognozuje jednocześnie, że w przyszłym roku materiały, zwłaszcza te, których produkcja jest energochłonna, będą drożeć.

- Dostawcy cementu już zapowiedzieli podwyżki. Nasza produkcja, związana z wytwarzaniem mas bitumicznych, też jest energochłonna i jej koszty wzrosną. W tym procesie wykorzystujemy np. pył węgla brunatnego, który podrożeje o 100 proc., więc wytwarzanie materiałów do budowy nawierzchni drogowych także będzie droższe – wyjaśnia Waldemar Wójcik.

Na budowach łatwiej o pracowników

Spada natomiast presja płacowa w budownictwie. Z danych Budimeksu wynika, że maleją marże firm zatrudniających do 50 pracowników, co zwiastuje większy dostęp do usług podwykonawców. Jeszcze w 2018 r. ich marże sięgały nawet 12 proc., a obecnie zbliżają się do 6 proc., czyli porównywalnie do generalnych wykonawców.

Firmy budowlane jeszcze niedawno alarmowały, że brakuje pracowników, ale obecnie tempo rekrutacji kadr w branży znacznie spadło.

- Z pewnością dla swoich pracowników znajdę zatrudnienie i zwolnień nie planuję. Wciąż także współpracujemy z uczelniami i ośrodkami szkoleniowymi, bo zakładamy, że w dłuższej perspektywie w branży będą potrzebni pracownicy. Mimo automatyzacji, w budownictwie zawsze będą potrzebni ludzie. Konieczne jest jednak, by byli wszechstronnie wyszkoleni, by nie realizowali kontraktów tylko w jednym segmencie budowlanym, lecz mogli przechodzić z budowy na budowę – mówi Piotr Kledzik.

Chodzi o to, by dywersyfikowali umiejętności, podobnie jak firmy budowlane portfele zamówień. Na przykład w ciągu ostatnich dwóch lat na polskich rynku pojawiło się bardzo mało nowych kontraktów kolejowych, więc firmy budowlane szukają zleceń w innych segmentach rynku, zarówno w kraju jak i za granicą.

- Jesteśmy w stanie dobrze zapłacić pracownikom, ale muszą liczyć się z tym, że będą pracować na różnych kontraktach i w różnych miejscach – mówi Piotr Kledzik.

Przemysł lokomotywą dla budowlanki

Sytuacja dużych firm budowlanych spoza podium jest zróżnicowana. Jednym udaje się zwiększać portfel zleceń, inne ostrożnie obserwują rynek albo czekają na uruchomienie dotacji europejskich. Unibep ma portfel wart aż 3,4 mld zł. To nawet 1 mld zł więcej niż rok temu. W zwiększeniu zamówień grupie pomogło m.in. wejście na rynek energetyczno-przemysłowy, gdzie z marszu zdobyła zamówienia warte ponad 700 mln zł. Leszek Gołąbiecki, prezes Unibepu, spodziewa się uzyskania na nich wysokiej rentowności, sięgającej 8,6 proc.

Segment przemysłowy jest także lokomotywą napędzającą Erbud. Jednak portfel zamówień grupy spadł w sumie z 4,5 mld zł do 3,7 mld zł. Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu, spodziewa się, że przełoży się to na niższe przychody, ale wzrośnie rentowność. Ostatnio grupa odczuła jej spadek, głównie w wyniku wzrostu cen materiałów dla budownictwa kubaturowego, infrastrukturalnego i OZE. Planuje jednak dalszy rozwój, zwłaszcza na zagranicznym rynku budownictwa przemysłowego i OZE, co poprawi zyskowność.

Segment budownictwa dla przemysłu nieco łagodzi też skutki braku zamówień kolejowych, odczuwane przez Torpol. Portfel grupy jest wart 1,2 mld zł, a ok. jednej trzeciej stanowi budownictwo dla przemysłu. Rok temu Torpol miał w portfelu zamówienia warte ponad 1,4 mld zł, ale w szczycie kontraktowym wartość kontraktów grupy sięgała 3-4 mld zł. Jeśli fundusze unijne na kolej zostaną odblokowane, Torpol może szybko podwoić wartość portfela, bo w trzech przetargach jego oferty, warte ponad 1,3 mld zł, są najkorzystniejsze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane