Czytasz dzięki

Fundusze obligacji wracają do życia

opublikowano: 04-06-2020, 22:00

Radosław Cholewiński, zarządzający papierami dłużnymi w Pekao TFI, uważa, że niektórzy zbyt wcześnie postawili krzyżyk na tych instrumentach

W maju fundusze dłużne polskich papierów skarbowych długoterminowych zarobiły średnio 1,7 proc. Fundusze dłużne długoterminowe o uniwersalnej strategii 1,5 proc., a fundusze obligacji korporacyjnych 0,8 proc. — wynika z danych serwisu analizy.pl. Dwie pierwsze grupy dodatnie stopy zwrotu mają także za ostatnie trzy miesiące, a więc okres uwzględniający rynkowy krach. W marcu przeciętny wynik funduszy o uniwersalnej strategii wyniósł minus 1 proc. Fundusze polskich obligacji korporacyjnych straciły 2,4 proc. i na razie nie udało się tego odrobić. Jeszcze dalej od odrobienia strat są fundusze inwestujące globalnie — te o uniwersalnej strategii są za trzy ostatnie miesiące 1,7 proc. pod kreską (mimo 1-procentowego zysku w maju), a inwestujące w długi firm — 4,1 proc. pod kreską (w maju zyskały 1,7 proc.).

Radosław Cholewiński, zastępca dyrektora w zespole zarządzania długiem w
Pekao TFI, uważa, że jest 20-30 proc. szans na to, że inflacja za rok znajdzie
się poniżej dolnej granicy celu NBP, czyli 1,5 proc.
Zobacz więcej

PONIŻEJ CELU:

Radosław Cholewiński, zastępca dyrektora w zespole zarządzania długiem w Pekao TFI, uważa, że jest 20-30 proc. szans na to, że inflacja za rok znajdzie się poniżej dolnej granicy celu NBP, czyli 1,5 proc. Fot. ARC

— Obligacje od marca dały zarobić, co widać zwłaszcza po funduszach inwestujących w papiery o dłuższym terminie wykupu. Stopy zwrotu za ostatnie 2-3 miesiące są więcej niż przyzwoite. Ci, którzy przetrzymali kryzys, zostali wynagrodzeni — mówi Radosław Cholewiński, zarządzający funduszami dłużnymi w Pekao TFI.

Nie ma alternatywy

Zarządzający nie ma wątpliwości, że na funduszach obligacji klienci będą jeszcze mogli zarobić, choć zaznacza, że trzeba się oswoić z nową sytuacją, a więc środowiskiem stóp procentowych bliskich zeru. — Dla inwestujących w obligacje, a więc instrument o niskim ryzyku, nie ma alternatywy. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby po uwzględnieniu opłat oprocentowanie lokat w bankach stało się ujemne. Jeśli ktoś poszukuje bezpieczeństwa, musi się pogodzić z tym, że stopy zwrotu z obligacji będą niższe niż do niedawna — mówi Radosław Cholewiński.

Wczoraj rentowność obligacji 10-letnich skarbu państwa wróciła z rekordowo niskiego poziomu 1,15 proc. (do którego spadła po obniżce stóp przez RPP) do niespełna 1,4 proc. — a więc do punktu wyjścia sprzed obniżki. Zarządzający z Pekao TFI w takich ruchach nie dopatruje się jednak niczego szczególnego.

— Płynność rynku nie jest duża, więc nawet niewielkie transakcje powodują dużą zmianę cen. Decyzja Rady Polityki Pieniężnej była sporym zaskoczeniem dla większości uczestników rynku. Niektórzy inwestorzy doważali się w obligacjach w reakcji na tę decyzję, co spowodowało wzrost cen (i spadek rentowności). Teraz natomiast rosną rentowności niemieckich obligacji, a inwestorzy otwierają się na bardziej ryzykowne klasy aktywów. Cały czas jesteśmy jednak w otoczeniu kryzysowym, dlatego trudno zakładać, że stopy procentowe będą w dającej się przewidzieć przyszłości rosnąć — mówi Radosław Cholewiński.

Jego zdaniem na obniżki stóp procentowych też się nie zanosi.

— Nie uważam, by był to realny scenariusz. Doświadczenia tych krajów, które eksperymentowały z polityką ujemnych stóp procentowych, nie są dobre. Myślę że dopiero gdyby złoty umocnił się np. o 20 proc. do euro, to otworzyłoby to dyskusję, czy stopy w Polsce mogą być ujemne — dodaje ekspert.

Jak podkreśla, działa, które zostały wytoczone przez NBP, są potężne, bo oprócz cięcia stóp procentowych w krótkim czasie (o 140 pkt bazowych od marca) bank zdecydował się na największy w regionie w relacji do PKB program skupu aktywów.

— Dzięki temu bank centralny „kupił” sobie czas i może poobserwować efekty — dodaje Radosław Cholewiński. Zarządzający pozytywnie ocenia polską wersję luzowania ilościowego. Uważa, że w marcu był to program niezwykle potrzebny.

— Rynek w połowie marca, w tygodniu, w którym zamykano szkoły, był w szoku. Nie było płynności i gdyby nie zaangażowanie NBP, uczestnicy rynku nie byliby w stanie zawierać transakcji. Skup pozwolił na powrót płynności, ustawił też limit rentowności, którego uczestnicy rynku mogą się spodziewać — dodaje Radosław Cholewiński.

Zarządzający uważa, że obligacje emitowane przez PFR i BGK ze względu na spread ponad obligacje skarbowe są atrakcyjne dla inwestorów, w szczególności mogą się przyczynić do tego, że polskim rynkiem na nowo zainteresują się inwestorzy zagraniczni.

— Zainteresowanie inwestorów zagranicznych polskimi obligacjami do końca 2019 r. było niskie, inwestorzy byli nieodważeni, bo byliśmy krajem niskich rentowności. Teraz rentowności obligacji skarbowych są jeszcze niższe, ale duże emisje PFR i BGK oferują premię i wydaje się, że obserwowane w ostatnich kilkunastu dniach umocnienie złotego świadczy o tym, że te papiery kupuje także zagranica — uważa Radosław Cholewiński.

Jest z czego wybierać

Zdaniem eksperta Pekao TFI stopy zwrotu z funduszy można „wzmacniać” inwestowaniem w dług krajów o podobnym ryzyku jak Polska — np. Węgier czy Chorwacji. Warto też udać się na wschód.

— Dla inwestorów akceptujących wyższy poziom ryzyka cały czas atrakcyjny jest rynek ukraiński i obligacje emitowane w euro i dolarze. Ciekawy jest również rynek rosyjski. Ze względu na fundamenty makro i duże rezerwy walutowe tamtejszy dług w walucie twardej jest atrakcyjną klasą aktywów, choć doszło już do pewnego zawężenia spreadów. Inaczej jest natomiast w Turcji, gdzie spready są wysokie, ale fundamenty gospodarki kruche i może być problem z finansowaniem deficytu — mówi Radosław Cholewiński.

Podkreśla, że rynek poprawia się jeśli chodzi o obligacje skarbowe, a emisje w twardych walutach spotykają się z zainteresowaniem. Gorzej jest jeśli chodzi o dług korporacyjny, bo w Polsce emisji na rynku pierwotnym obecnie nie ma.

— Na poziomie całego portfela naszych funduszy nie widzę natomiast istotnego wzrostu ryzyka kredytowego — dodaje zarządzający z Pekao TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane