Idzie spowolnienie, ale łagodne

Według mediany prognoz ekonomistów, w tym roku mniej dynamiczna będzie cała gospodarka — PKB, konsumpcja, inwestycje, produkcja, wynagrodzenia, eksport i import. Przyspieszy tylko inflacja

Polska gospodarka wchodzi w nowy rok w dobrej kondycji. Dynamika PKB utrzymuje się w okolicach 5 proc., bezrobocie i deficyt budżetowy są najniższe od początku transformacji, a rachunek bieżący wyszedł nad kreskę. Na horyzoncie zaczynają się jednak pojawiać chmury, wynika z prognoz ekonomistów instytucji finansowych. Dynamika PKB spowolni, twierdzą specjaliści, choć warto pamiętać, że ten scenariusz zapowiadali już rok temu, a zaczął się realizować dopiero niedawno.

— Scenariusz na rozpoczynający się rok do złudzenia przypomina ten, który rozpisywaliśmy na 2018 — przyznaje Grzegorz Ogonek, ekonomista Santander Banku Polska.

— Według naszych szacunków, w 2019 r. całoroczne tempo wzrostu gospodarczego obniży się do 4 proc. r/r wobec oczekiwanych w zakończonym roku 5 proc. — zapowiada Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku.

To wciąż dość optymistyczne założenie na tle rynku — konsens prognoz 12 ankietowanych przez „Puls Biznesu” banków mówi o nieco głębszym spowolnieniu wzrostu — do 3,65 proc. (dla porównania rok temu konsens na 2018 r. sięgał 4 proc.).

— Hamowanie gospodarki będzie łagodne, a dynamika PKB utrzyma się powyżej długoterminowego potencjału — uspokaja jednak Marta Petka-Zagajewska z PKO BP, której oczekiwania co do dynamiki gospodarki plasują się dokładnie w połowie spektrum prognoz.

— Utrzyma się dobra sytuacja na rynku pracy oraz presja na stopniowy wzrost inflacji bazowej, nastroje gospodarstw domowych pozostaną dobre, a firmy nie ograniczą aktywności inwestycyjnej — uważa ekonomistka.

Konsumpcja ostoją

Według ankietowanych przez „Puls Biznesu” instytucji, motorem wzrostu pozostanie konsumpcja indywidualna, której hamowanie będzie przebiegało bardzo stopniowo. Jej dynamika obniży się z oczekiwanych w tym roku 4,6 do 3,8 proc. — wynika z mediany prognoz specjalistów. Wsparciem dla konsumpcji indywidualnej będzie umiarkowanie wysoka, choć obniżająca się, dynamika realnego funduszu płac oraz niska skłonność gospodarstw domowych do oszczędzania — tłumaczą w grudniowym raporcie specjaliści Crédit Agricole.

Wspierać spożycie indywidualne będzie dynamika kredytów konsumenckich, jednak w przeciwnym kierunku oddziaływać będzie spadek siły nabywczej gospodarstw (ze względu na przyspieszenie inflacji) oraz wprowadzenie pracowniczych programach kapitałowych (PPK), które przyczyni się do spowolnienia nominalnego wzrostu wynagrodzeń. Mimo to, zdaniem ekonomistów Citi Handlowego, nie widać czynników grożących głębszym wyhamowaniem konsumpcji.

„Konsumpcja może pozytywnie zaskoczyć, podczas gdy w przypadku inwestycji realizacja czynników ryzyka będzie oznaczać dane słabsze od oczekiwań” — piszą specjaliści w raporcie CitiMonthly.

O ile w przypadku konsumpcji indywidualnej rozpiętość prognoz nie przekracza 1 pkt. proc., o tyle w przypadku inwestycji jest ona dwuipółkrotnie większa. Mediana szacunków zakłada, że dynamika nakładów na środki trwałe spowolni w tym roku o około 2 pkt. proc. do 5,7 proc. Inwestycje publiczne będą hamować po osiągnięciu szczytu w czasie kampanii przed wyborami samorządowymi, a badania koniunktury wskazują, że obecny cykl inwestycyjny w sektorze przedsiębiorstw okaże się wyjątkowo krótki.

— Wzrost nakładów na infrastrukturę będzie hamował po bardzo silnych zwyżkach w roku 2017, a firmy prywatne pozostaną ostrożne przy podejmowaniu nowych projektów inwestycyjnych — przewiduje Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Niepewność z zewnątrz

Jeszcze większym błędem niż w przypadku inwestycji obarczony jest wkład, jaki we wzrost gospodarczy będzie miał eksport. Mediana prognoz wskazuje, że jego dynamika spowolni w 2019 r. do 4,7 proc. z około 9 proc. w latach 2016-17 oraz szacowanych na 2018 r. 5,2 proc. Sprzedaż towarów i usług na rynkach zagranicznych będzie hamowała w związku z wciąż dość słabą koniunkturą globalną — zapowiadają Piotr Rutkowski i Marcin Mazurek z mBanku.

Kłopoty ma wiele gospodarek europejskich i Chiny, w USA obserwujemy wygasanie wpływu pakietu cięć podatków oraz inwestycyjny dołek w sektorze wydobywczym, a w wielu państwach opóźnione efekty zaostrzenia polityki pieniężnej — wyliczają ekonomiści mBanku.

— Prognozy dla krajowej gospodarki na 2019 r. są obarczone wyjątkowo dużą niepewnością głównie ze względu na czynniki zewnętrzne — zauważa Michał Dybuła, główny ekonomista BGŻ BNP Paribas.

Wśród głównych czynników globalnych, jakie mogą negatywnie wpłynąć na Polskę, Jarosław Janecki z Société Générale wymienia napięcia handlowe na linii USA — Chiny, sposób, w jaki Wielka Brytania opuści UE, oraz niepewność utrzymującą się od dłuższego czasu we Włoszech, Francji i Turcji.

Zdaniem Adama Antoniaka z Banku Pekao, na listę zagrożeń, które mają mniej bezpośrednie przełożenie na koniunkturę w kraju wpisać należy zawirowania na rynkach rozwijających się oraz prawdopodobne zakończenie wieloletniej hossy na głównych giełdach akcji. Szansą jest rozluźnienie polityki fiskalnej we Włoszech i Francji oraz w Chinach, jednak na jego efekty trzeba będzie poczekać do połowy roku — dodają ekonomiści mBanku.

— Choć prognozy dla strefy euro są pesymistyczne, a na horyzoncie rysują się kolejne zagrożenia, to najbardziej niekorzystne scenariusze wcale nie muszą się spełnić — przypomina Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

— Spodziewana ograniczona skala globalnego spowolnienia oraz wygasanie czynników okresowych osłabiających koniunkturę w Niemczech, w tym przestojów w sektorze motoryzacyjnym, pozwalają oczekiwać, że w Polsce skala spowolnienia także będzie ograniczona — uspokaja Łukasz Tarnawa z BOŚ Banku.

Stygnący rynek pracy

Choć szczyt dynamiki wzrostu polska gospodarka ma już za sobą, to bezrobocie ma nadal potencjał spadkowy, a płace mają pole do wzrostu — przewidują ekonomiści. Na koniec roku bez pracy będzie 5,6 proc. ludności aktywnej zawodowo, o 0,2 pkt. proc. mniej, niż wskazuje prognoza na koniec 2018 r. — wynika z mediany szacunków. Tymczasem dynamika nominalnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw nieznacznie spowolni, do nieco poniżej 7 proc. Zdaniem Adama Antoniaka, starszego ekonomisty Banku Pekao, wyhamowanie korzystnych tendencji na rynku pracy będzie skutkiem zbliżania się stopy bezrobocia do naturalnej.

— Zatrudnienie będzie rosło mniej dynamicznie, z jednej strony — wskutek słabszego popytu na siłę roboczą w warunkach nieco słabszej koniunktury, z drugiej — ze względu na coraz wyraźniejsze ograniczenia w dostępności wykwalifikowanych pracowników — zauważa specjalista.

Pogorszenie popytu na pracę widoczne jest już teraz w całym spektrum wskaźników, od PMI przez zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw aż po wakaty i oferty w urzędach pracy — zauważają Piotr Rutkowski i Marcin Mazurek.

Mimo to, zdaniem Rafała Beneckiego, w dłuższej perspektywie bardziej martwić powinny ograniczenia po stronie podaży pracy. Niedobory siły roboczej były do tej pory łatane przez pracowników z Ukrainy, jednak niektóre prognozy mówią, że nawet połowa pracujących nad Wisłą przybyszów znad Dniepru wyjedzie do Niemiec.

— Niemcy planują wprowadzenie pakietu zachęt dla pracowników z Ukrainy. Na szczęście ze względu na spowolnienie gospodarcze popyt na pracę będzie słabł także nad Łabą, więc prognozy mówiące o masowych wyjazdach Ukraińców na Zachód wydają się przesadzone — przekonuje główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Inflacja w górę, stopy bez zmian

W 2019 r. inflacja będzie przyspieszać, jednak nie wyjdzie powyżej celu NBP, a to skłoni bank do powstrzymania się z zaostrzeniem polityki pieniężnej — uważa coraz bardziej przeważająca część ekonomistów. Nawet pomimo wyższych cen elektryczności i presji płacowej w sektorze przedsiębiorstw dynamika cen dóbr i usług konsumpcyjnych wzrośnie o nieco ponad pół pkt. proc., do 2,15 proc. — wynika z mediany prognoz ankietowanych specjalistów. Zgodnie z zapowiedziami rządu, ceny prądu dla odbiorców indywidualnych nie powinny wzrosnąć znacząco — przewidują w raporcie specjaliści Crédit Agricole.

Częściowe przerzucenie na konsumentów podwyżek cen prądu dla przedsiębiorstw nie wystarczy, by wzrost oczekiwań inflacyjnych ludności skutkował wtórnym szokiem cenowym, wynikającym z żądań podwyżek płac. Ekonomiści oddziału francuskiego banku, którzy zrewidowali prognozę inflacji na 2019 r. do 1,5 proc., najniższego poziomu wśród ankietowanych instytucji, a pierwszej podwyżki stóp procentowych spodziewają się dopiero w marcu 2020 r., wskazują też na ostatnią przecenę ropy na globalnych rynkach.

„Przecena ropy skłania nas do obniżania oczekiwań co do dynamiki cen paliw w 2019 r.” — zaznaczają ekonomiści Credit Agricole.

W zupełnie przeciwnym kierunku idą prognozy Jarosława Janeckiego, głównego ekonomisty Société Générale. Jego zdaniem, podwyższona inflacja w Europie Środkowej i Wschodniej jest już faktem, a w przypadku Polski istnieje ryzyko mocniejszego jej wzrostu z powodu dynamiki płac, przewyższającej wzrost wydajności pracy, a także niepewności co do cen energii.

— Inflacja już po pierwszym kwartale może przewyższyć sięgający 2,5 proc. cel NBP — zapowiada Jarosław Janecki, który należy do zaledwie dwóch uczestników ankiety spodziewających się zaostrzenia polityki pieniężnej w 2019 r.

Zdaniem ankietowanych specjalistów, w 2019 r. nie ma szans na istotne umocnienie krajowej waluty. Złoty pozostanie stabilny wobec euro, a do dolara zyska dzięki powrotowi siły euro na globalnych rynkach — wynika z konsensu prognoz zebranych przez „Puls Biznesu”.

— W pierwszych miesiącach roku złoty powinien się umacniać dzięki poprawie nastawienia globalnych inwestorów do rynków wschodzących, jednak ta tendencja nie będzie trwała — mówi Rafał Benecki.

GRZEGORZ OGONEK, ekonomista Santander Bank Polska

2019 r. będzie okresem stopniowego spowalniania polskiej gospodarki. Wzrostowi PKB przeszkadzać będzie skala niedoborów na rynku pracy, a skutkiem ubocznym powinna być wyższa inflacja – przymuszone rosnącymi kosztami firmy zaczną podnosić ceny własne. Dodatkowo nad gospodarką światową wciąż utrzymują się te same czynniki ryzyka, związane z potencjalną eskalacją wojen handlowych i nieuporządkowanym wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Spowolnienie, które ma dotknąć polską gospodarkę, będzie prawdopodobnie na tyle łagodne, że pozwoli stopie bezrobocia na dalszy spadek do rekordowo niskich pułapów, choć już w wolniejszym tempie. Jednocześnie płace w gospodarce powinny rosnąć co najmniej w tak szybkim tempie jak w 2018 r. Wyraźniejszemu wyhamowaniu gospodarki powinno przeciwdziałać szczytowe wykorzystanie funduszy unijnych, które przypadnie na przełom roku i pierwsze trzy kwartały 2019 r. W polityce pieniężnej rok 2019 powinien być równie nudny jak 2018.

MARCIN MAZUREK PIOTR RUTKOWSKI, ekonomiści mBanku

W 2019 r. polska gospodarka podda się wreszcie sile ciążenia, jednak oczekiwane przez nas spowolnienie wzrostu PKB do 3,8 proc. wciąż będzie dobrym wynikiem. Słaba koniunktura globalna (efekty złagodzenia polityki fiskalnej w strefie euro i w Chinach będą widoczne dopiero w połowie roku) przełoży się na dalsze hamowanie polskiego eksportu. Na spowolnienie wskazują także czynniki wewnętrzne. Po spiętrzeniu w 2018 r. spadnie dynamika inwestycji publicznych, a oznaki nasycenia wykazują wydatki konsumpcyjne. Za wolniejszym wzrostem spożycia indywidualnego przemawia pogorszenie nastrojów społecznych pod koniec 2018 r., a pośrednio także stabilizacja dynamiki płac i spadek popytu na pracę.

MARCIN MROWIEC ADAM ANTONIAK, ekonomiści Banku Pekao

Koniunktura w kraju osłabnie. Przyczyną będzie wolniejszy wzrost popytu w krajach UE, głównych polskich rynków eksportowych, oraz normalizacja dynamiki konsumpcji, która osiągała bardzo wysokie pułapy. Za tą drugą tendencją przemawiają oczekiwania osłabienia tempa wzrostu płac. Motorem wzrostu inwestycji pozostanie sektor publiczny.

Inflacja wzrośnie, ale przez większą część 2019 r. będzie pozostawała poniżej środka celu NBP. To pozwoli RPP powstrzymać się z podwyżkami stóp. Tendencje spadku bezrobocia wyhamują po tym, jak zbliżyliśmy się do naturalnej stopy bezrobocia.

Nastroje w sektorze przedsiębiorstw będą psuły braki kadrowe, nawet mimo wciąż solidnego wzrostu gospodarczego. Miejmy nadzieję, że skłaniać to będzie przedsiębiorców do inwestycji, choć na razie w tej kwestii nie widać oznak przełomu.

MICHAŁ DYBUŁA, główny ekonomista BGŻ BNP Paribas

Zakładamy stopniowe słabnięcie koniunktury na świecie, jednak nie kryzys. W kraju wzrost PKB wspierać będą napływ funduszy unijnych i solidnie rosnące dochody gospodarstw domowych. Na główne zagrożenia wyrastają wyższe koszty działania przedsiębiorstw oraz spadająca podaż pracy. Ten drugi czynnik jest o tyle ważny, że dostępność siły roboczej jest kluczowa dla konkurencyjności gospodarki. W tym kontekście warto obserwować saldo i skalę migracji, które wpływać będą zarówno na wynagrodzenia, jak też na decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw.

Prognozy na 2019 r. są obarczone wyjątkowo dużą niepewnością, płynącą głównie z zewnątrz. Czynniki ryzyka, które mogą prowadzić do zupełnie odmiennych scenariuszy makroekonomicznych, obejmują relacje handlowe między USA a Chinami i Unią Europejską, przebieg brexitu oraz rozwój sytuacji na globalnych rynkach finansowych.

MARTA PETKA-ZAGAJEWSKA, ekonomistka PKO BP

Skala niepewności, z którą wchodzimy w nowy rok, dawno nie była tak duża. Główne znaki zapytania to m.in.: czy brexitowa saga okaże się tragikomedią czy horrorem, jak szybko wyhamowywać będzie PKB w Chinach oraz czy ostatnie spadki na amerykańskiej giełdzie to tylko korekta czy preludium do załamania. Kilka zagadek kryje też polska gospodarka.

Być może najważniejszą jest rynek pracy, na którym silne zmiany przynieść może m.in. możliwy odpływ Ukraińców. Chociaż łagodniejsze dla migrantów zarobkowych przepisy w Niemczech wejdą w życie dopiero w 2020 r., to analiza „zainteresowania” pracowników z Ukrainy różnymi rynkami już teraz wskazuje na rosnącą popularność Niemiec kosztem Polski. Zmniejszenie sprzyjającego krajowemu rynkowi pracy salda migracji oznaczałoby tymczasem silniejszą presję płacową i albo prowadziło do inflacji, albo do głębszego wyhamowania dynamiki PKB.

MONIKA KURTEK, główna ekonomistka Banku Pocztowego

W 2019 r. polska gospodarka będzie wciąż jedną z najszybciej rozwijających się w Europie. Dynamika PKB spowolni, jednak jej odczyt sięgający 4,0 proc. jest jak najbardziej osiągalny. Siłą napędową wzrostu pozostanie konsumpcja gospodarstw domowych, nadal rosnąć powinny także inwestycje współfinansowane z UE. Wzrost PKB ograniczać będzie natomiast pogorszenie koniunktury partnerów handlowych Polski, zwłaszcza w Niemczech. Inflacja powinna pozostać umiarkowana, choć w tym przypadku prognoza obciążona jest sporą niepewnością ze względu na wzrost cen energii elektrycznej. Na pewno odczują go duże firmy, a prawdopodobnie, mimo braku zmian taryf, pośrednio doświadczą go także gospodarstwa domowe. Mimo to inflacja powinna pozostać poniżej środka celu NBP, tj. pułapu 2,5 proc., a to oznacza, że Rada Polityki Pieniężnej nadal utrzymywać będzie rekordowo niskie stopy procentowe.

JAROSŁAW JANECKI, główny ekonomista Societe Generale

Widać już pierwsze symptomy nadchodzącego spowolnienia. O skali hamowania dynamiki PKB w 2019 r. przesądzą czynniki zewnętrzne. Mogą skutkować głębszym od oczekiwań spowolnieniem w Polsce, bo szczyt globalnego cyklu koniunkturalnego jest już za nami.

W Europie Środkowej i Wschodniej zaczyna się realizować scenariusz podwyższonej inflacji. W kraju presję inflacyjną wzmaga sytuacja na rynku pracy oraz niepewność co do cen energii. Dodatkowo ewentualne spóźnianie się z podwyżkami stóp procentowych przez RPP może osłabić złotego, prowadząc do nieco wyższej inflacji. Pod koniec roku dynamika cen może zbliżyć się do 3 proc., a w połączeniu z oczekiwaną, pierwszą od wielu lat, podwyżką stóp EBC może doprowadzić do zmiany nastawienia RPP i podwyżki kosztu pieniądza także nad Wisłą.

ŁUKASZ TARNAWA, główny ekonomista BOŚ Banku

Kluczem dla koniunktury będzie sytuacja na świecie. Skala pogorszenia globalnej koniunktury będzie ograniczona, a zatem jej wpływ na Polskę będzie umiarkowany. Gdyby jednak doszło do głębszego spadku dynamiki PKB w strefie euro, uderzyłoby to w polski eksport. W związku z tym pogorszyłaby się sytuacja na rynku pracy, bardziej spadłyby inwestycje prywatnych firm, co prowadziłoby do niższego niż w scenariuszu bazowym tempa wzrostu. W tym kontekście istotne będą ostateczne rozwiązania dotyczące ewentualnych amerykańskich ceł na import aut z UE. Według różnych szacunków, podwyższenie stawek do 25 proc. mogłoby obniżyć tempo wzrostu w Niemczech o od 0,2 do 0,7 pkt. proc. Oczekiwany w I kw. raport administracji USA dotyczący globalnego handlu w branży motoryzacyjnej i zawarte w nim rekomendacje w sprawie ceł będą w Europie niecierpliwie oczekiwane.

GRZEGORZ MALISZEWSKI, główny ekonomista Banku Millennium

W nowym roku otoczenie polskiej gospodarki będzie mniej korzystne — wskaźniki koniunktury sygnalizują hamowanie wzrostu w USA, strefie euro i Chinach. Główne zewnętrzne czynniki ryzyka to niepewność co do skutków brexitu oraz możliwe nasilenie wojen handlowych. Czynnikiem łagodzącym słabszy popyt zewnętrzny będzie wciąż relatywnie mocny popyt krajowy, w szczególności konsumpcja. Rosnące dochody gospodarstw domowych, nawet mimo słabszej poprawy siły nabywczej, będą wspierały wydatki konsumpcyjne i konsumpcja pozostanie filarem gospodarki. Oczekujemy jednak wyhamowania dynamiki inwestycji, w związku ze spowolnieniem inwestycji publicznych i ostrożnością inwestorów w sektorze prywatnym.

RAFAŁ BENECKI, główny ekonomista ING Banku Śląskiego

W drugiej połowie 2018 r. wyraźne spowolnienie w Niemczech i reszcie strefy euro nie przekładało się na koniunkturę w kraju. Jednak tak znacząca różnica w tempie wzrostu gospodarek każe sądzić, że polski wzrost będzie musiał też spowolnić. Zakładamy, że dynamika PKB obniży się do 3,6 w 2019 r. oraz do 2,7 proc. w 2020 r. Motorem wzrostu pozostanie konsumpcja, choć będzie rosła wolniej. Inwestycje publiczne wyhamują z wysokiej dynamiki, jednak ostatnią poprawę utrzymają inwestycje prywatne, których udział w całości inwestycji sięga 3/4. Słabą stroną będzie popyt zewnętrzny, którego kondycja jest obarczona największą niepewnością. Choć na razie firmy nie odczuwają pogorszenia nastrojów w strefie euro, to wkrótce się to zmieni. W indeksach wyprzedzających koniunktury widać pesymizm, związany nie tylko z wewnętrznym spowolnieniem, ale także z zarysowującymi się zjawiskami strukturalnymi, jak cofanie się globalizacji oraz napięcia handlowe. Oczekujemy, że w 2019 r. inflacja sięgnie 2,0 proc., co oznacza, że na szczycie zaledwie zbliży się do środka celu NBP. W takim scenariuszu podwyżki stóp są mało prawdopodobne. Inflację będą ciągnęły w górę podwyżki wynagrodzeń i cen energii, jednak w przeciwną stronę będzie oddziaływać słaba presja na wzrost cen w otoczeniu międzynarodowym. Nie przekraczający 1 proc. PKB deficyt sektora publicznego w 2018 r. daje bufor bezpieczeństwa na kolejne lata. Jest pole do wydatków wyborczych nawet na 20 mld zł, jednak ze względu na groźbę spowolnienia ta kwota bezpiecznych dodatkowych wydatków może okazać się przeszacowana i spowodować przekroczenie przez deficyt progu 3 proc. PKB.

W pierwszym półroczu powinien umacniać się złoty, jednak tendencja ta wyhamuje w drugiej połowie 2019 r., kiedy na jego zachowaniu będą ciążyć obawy przed spowolnieniem na świecie oraz wyborami parlamentarnymi. Na rynku walutowym utrzyma się jednak niska zmienność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy