Mimo odbicia indeksy cumują coraz niżej

Adrian Boczkowski
opublikowano: 21-07-2008, 00:00

Udało się. WIG20 zdołał w ubiegłym tygodniu obronić barierę 2,4 tys. pkt. Niestety, nie ma powodu do wielkiego zadowolenia, bo to jedynie bariera psychologiczna. Wcześniej z łatwością indeks blue chipów przełamał silne wsparcie o 50 pkt wyżej. Otworzyła się tym samym droga do dalszego spadku, nawet o kilkaset punktów. Wzrosty w czwartek i przez pewien czas w piątek pokazały apetyt byków na większą korektę wzrostową. Nie było jednak jeszcze wystarczających podstaw do jego zaspokojenia. Rezultat? Ubiegły tydzień był dziewiątym z kolei, który sprowadził WIG20 w dół.

Gracze mieli w pamięci kolejne turbulencje na amerykańskim rynku finansowym z finiszu poprzedniego tygodnia. Zagrożenie upadłością wspieranych przez rząd firm, gwarantujących połowę zagrożonych kredytów w USA, było poważnym problemem. Chodzi o aż 5,2 biliona dolarów. Ten kryzys nie zakończy się więc szybko i nadal będzie stopował giełdowe byki.

Pesymiści przepowiadający rychłą stagflację głównych gospodarek mogą więc czuć się pewniej. To dzięki kolejnym danym o galopującej inflacji i zniżającej się produkcji. Zmalały także prognozy wzrostu PKB w strefie euro. Niższa niż prognozowana przez rynek okazała się również produkcja przemysłowa w Polsce. Tragedii nie ma, ale widać oznaki spowolnienia. Poznaliśmy też pierwszą europejską ofiarę budowania na kredyt. Bankructwo Martinsa Fadesy, hiszpańskiego giganta deweloperskiego, było dla wielu szokiem.

Niektórzy analitycy doszli do wniosku, że dekoniunktura nie skończy się tak szybko, jak zakładali. Zmodyfikowali więc modele wycen np. o spodziewane wyższe stopy procentowe czy gorszą sprzedaż. I opublikowali hurtem odmłodzone wersje wcześniejszych rekomendacji, często jeszcze całkiem świeżych.

Inwestorzy mogli być zmieszani także doniesieniami z USA. Podczas gdy wyniki JP Morgan wywołały euforię, rezultaty Merrill Lynch — wręcz przeciwnie. Citigroup zanotował mniejszą, niż zakładał, stratę, tanieje ropa, ale z drugiej strony nastroje konsumentów i wytwórców były coraz gorsze. Trudno więc twierdzić, że sytuacja już się ustabilizowała.

Co dalej?

W tym tygodniu codziennie będziemy poznawać raporty kwartalne dużych spółek z USA. Wyniki Coca-Coli pokazały, że Amerykanie wydają coraz więcej na paliwo oraz wyżywienie i mają coraz mniej pieniędzy na inne cele. Azja i Europa też nie zachwyca. Dlatego nie należy spodziewać się euforii. Ewentualne krótkotrwałe odbicie może być wsparte spodziewaną poprawą sytuacji na rynku nieruchomości w USA. Tymczasem inflacja bazowa w Polsce (dane jutro) czy dynamika sprzedaży (piątek) mogą jeszcze wzmocnić złotego. Jeśli potwierdzą się prognozy o przyspieszającym wzroście cen, a Polacy nie przystopują z zakupami, to RPP z pewnością podniesie w sierpniu stopy procentowe. Spekulanci nie odpuszczą takiej okazji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu