Operacja na otwartym sercu

opublikowano: 30-04-2021, 14:00

W Fordzie trwa bardzo ryzykowny zabieg na bardzo ważnym pacjencie. Przyglądają się wszyscy. Jedni życzą operowanemu rychłej śmierci, inni żywią nadzieję na jego ozdrowienie.

Czy jest na sali lekarz?! Takie zdanie musiał wypowiedzieć szef Forda na spotkaniu, podczas którego ktoś rzucił pomysł, by pierwszy w pełni elektryczny samochód tej marki nazwać… Mustang. Lekarza najwyraźniej na sali nie było, bo… szef się zgodził.

Legenda rocka

Zapatrzony w Teslę:
Zapatrzony w Teslę:
Wiele elementów w nowym elektrycznym Fordzie przypomina modele Tesli. Brak klamek, wielki pionowy wyświetlacz, gotowość do autonomii to nie wszytko. Forda też kupuje się przez internet.
Dominik Kalamus

Dlaczego nie powinien się godzić? Bo Mustang jest marką samą w sobie. Dla wielbicieli motoryzacji jest legendą, dla Forda – jednym z najbardziej zasłużonych modeli w historii. To bohater i celebryta. A jest nim nie dlatego, że ma cztery koła i kierownicę, ale ponieważ ma duży benzynowy silnik, dwoje drzwi, napęd na tylną oś i linię muskularnego coupé. Dodatkowo w USA ten model nie tylko ma status gwiazdy rocka, ale jest też darzony ogromną wdzięcznością. To Mustang właśnie sprowadził sportowe auta pod strzechy, stając się jedynym w miarę dostępnym (na początku lat 60., kiedy Mustang debiutował, jedynym autem sportowym w USA była droga Corvette od Chevroleta). Ford zaproponował sportowe auto dla klasy średniej, dodał do tego możliwość personalizacji (co wtedy było wyjątkiem), zadbał, by w każdym amerykańskim dilerstwie Forda był jeden egzemplarz, wyemitował reklamę w TV i bum! Sukces. Pierwszego dnia sprzedaży (16 kwietnia 1964 r.) złożono 22 tys. zamówień. Przez pierwszy weekend salony samochodowe odwiedziło 4 mln Amerykanów. W cztery miesiące sprzedano 100 tysięcy samochodów, a 16 kwietnia 1965 r., w rok po premierze, sprzedano Mustanga numer 418 812. W marcu 1966 r. z taśmy produkcyjnej zjechał milionowy Mustang. Kolejne generacje (mamy do czynienia z szóstą) umacniały ten model na pozycji ikony amerykańskiej motoryzacji. Ewentualne potknięcia były wybaczane, tak jak wybacza się nieudany utwór ukochanemu zespołowi. Mustang stał się Rolling Stonesami motoryzacji. Aż tu nagle…

Koń na prąd

Legendarne kształty:
Legendarne kształty:
SUV-a ciężko upodobnić do lekkiego wizualnie coupé, tym bardziej jeśli owo coupé jest legendą. Elektryczny Mustang próbuje. Jest długa maska, są podobne światła i sprytne malowanie dachu, które ma sprawić, że z boku (i po przymrużeniu oczu) duży SUV jawi się niczym zwinne coupé.
Dominik Kalamus

…w kwietniu 2021 r., niemal dokładnie 57 lat od startu Mustanga, uczestniczyłem w imprezie promującej zupełne nowy… zespół. Nazywa się Rolling Stones, artyści nawet podobnie ubrani, ale szybko się okazuje, że to zupełnie inna muzyka, na innych instrumentach grana i śpiewana w innych tonacjach niż te, których można by się spodziewać po nazwie. Proszę państwa, przed państwem Ford Mustang Mach-E. Czterodrzwiowy SUV na prąd. Mach-E uosabia więc trzy cechy, których nienawidzą fani „prawdziwego” Mustanga (do tego wątku jeszcze wrócę). Jaki jest koń z wtyczką? Brzydki jak na Mustanga, bardzo ładny jak na samochód – to oczywiście moje zdanie. Chociaż Mach-E charakterem ani zastosowaniem nijak nie pasuje do kultowego dawcy imienia, to chętnie tym pokrewieństwem się chwali. Ma długą, nieco uwypukloną maskę, jest szeroki w biodrach, a zamiast loga firmy jest logo modelu, znaczy galopujący koń. Zastosowano nawet sprytny zabieg z wykorzystaniem farby. Dach jest polakierowany na czarno, a linia malowania nieco zachodzi na boki w taki sposób, by z profilu przypominał zgrabne coupé.

Do tego niemal identyczne jak w aktualnej wersji „prawilnego” Mustanga reflektory i bardzo podobne, charakterystyczne tylne światła. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Nowa propozycja Forda nie jest bowiem fastbackiem czy coupé. To 4,7-metrowy SUV zdolny przewieźć pięć osób i sporo bagażu. Co ciekawe, szpargały można upchnąć w dwóch bagażnikach – tylny ma 402 litry pojemności, a przedni około 80. Mniejszy kufer jest wyposażony w odpływ, dzięki czemu pozwala np. na przewożenie mokrych przedmiotów. Tego typu rozwiązania, wespół z licznymi uchwytami, wieszaczkami czy podłokietnikami sprawiają, że Mach-E to najbardziej praktyczny Mustang w historii. Jest też pierwszym członkiem tej rodziny, który może być pędzony czterema kopytami.

Cena mocy

Koszt prądu w koniu:
Koszt prądu w koniu:
Cena elektrycznego Mustanga Mach-E startuje od 216 tys. zł. Za tę kwotę wyjedziemy z salonu autem z napędem na tył, mocą 286 KM, mniejszą baterią (75 kWh) i zasięgiem (WLTP) 440 km. Za topowego (jak dotąd) Mach-E (351 KM, 98 kWh, AWD) trzeba zapłacić ponad od 286 tys. zł.
Dominik Kalamus

Ford Mustang Mach-E jest dostępny (na razie) w czterech wersjach wyposażenia. Może mieć napęd na tylną oś lub na cztery koła.

Różnice między wersjami dotyczą też pojemności akumulatorów. Mach-E jest dostępny z baterią o pojemności 75 kWh i 98 kWh. Mnie przypadła w udziale wersja z dużą baterią i napędem na obie osie.

Co to oznacza? Teoretyczną możliwość pokonania 540 km, ponad 530 KM do dyspozycji i poniżej 6 s od 0 do 100 km/h. W praktyce? Przyspieszenie się zgadza. Reszta: policzcie sami. W weekend pokonałem tym autem 603 km. Średnie zużycie energii wyniosło 23 kWh/100 km, a użyteczna pojemność dużej baterii wynosi 88 kWh. Ile wam wyszło? Około 380 km? To tak jak mnie. Dodam, że większość trasy prowadziła drogami ekspresowymi i wojewódzkimi oraz że nie oszczędzałem Mustanga, mając za nic, że jest na prąd i powinienem mieć to na uwadze. Na publicznych stacjach szybkiego ładownia (50 kW) naładujesz auto w około 1,5 h. Stacje szybkiego ładowania prądem stałym o dużej mocy (150 kW) pozwalają skrócić ten czas do niecałych 50 min (Mustangi z mniejszą baterią przyjmują maks. 115 kW). Ja ładowałem auto z mojej przydomowej ładowarki (22 kW), postępy napełniania „baku” prądem śledziłem w fordowskiej aplikacji na swoim telefonie. Swoją drogą za jej pośrednictwem możesz nie tylko zarządzać ładowaniem, lecz także zlokalizować pojazd, zdalnie go otworzyć lub zamknąć, albo uruchomić nagrzewanie/chodzenie wnętrza. Możesz też zostawić kluczyk w domu, a auto otwierać i uruchamiać telefonem. W moim przypadku (i aut testowych) aplikacja ma jeszcze jedno zastosowanie… szpiegowskie. Otóż kolega, który obecnie testuje „mojego” Mustanga, jak dotąd nie próbował się bawić aplikacją, co oznacza, że cały czas mam do niej dostęp (pozdrawiam kolegę z Białołęki, który dziś, tzn. 29 kwietnia, wybrał się do Jabłonny). Może schłodzić koledze wnętrze?

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Tesla na celowniku

Ford nie ukrywa, że Mustang na prąd ma (przynajmniej w USA) być alternatywą dla Tesli. Być może dlatego (albo właśnie dlatego) ułożenie wnętrza skojarzyło mi się z Teslą. Centrum wizualne kokpitu (i zarazem centrum sterowania wszystkim) stanowi ogromny, blisko 16-calowy wyświetlacz ustawiony w pionie (przypomina wam to coś?). Ekran większy niż laptop, na którym piszę ten tekst, Napędza system Ford Sync nowej generacji i to jest dobra wiadomość. Ford Sync w końcu jest logicznie poukładany i działa bez zarzutu. Do tego masa asystentów jazdy, car play i bardzo dużo miejsca. W kategorii komfort daję mu 8 pkt na 10. Jedne odejmuję za krótkie siedzisko przednich foteli (znaczy za krótkie jak na moje kościste nogi), a drugi za brak klamek (przypomina wam to coś?). O ile Tesla chowa klamki, ale je ma, o tyle Ford nie chowa, bo nie ma czego. Tylne drzwi otwiera się malutkim elektrycznym włącznikiem, a gdy się uchylą, trzeba wsunąć dłoń między drzwi a słupek, by dokończyć otwieranie. Przednie drzwi mają analogiczny przycisk, a dla ułatwienia uchwyt. Zamysł jest taki, że klamka ma być niewidoczna. Niewygodnie, ale efektownie.

Kolejny powód do zastosowania nawiasu (a przypomina wam to coś) to fakt, że Forda Mustanga Mach-E kupuje się przez internet. Aby było prościej, auto będzie można zamówić z dostawą do domu – tak samo jak domową stację ładowania. Żeby było jeszcze ciekawiej, model już w momencie rynkowego debiutu będzie gotowy do autonomicznej jazdy – oczywiście funkcjonalność zostanie odblokowana, kiedy pozwoli na to prawo. I po raz kolejny: przypomina wam to coś?

To jak Tesla czy Ford. Koledzy z Auto Świata zrobili takie porównanie. Mustang vs Model 3. Brali pod uwagę wiele czynników: od jakości po ekonomię, osiągi czy obsługę. Oto ich werdykt: „Nazwa być może jest sporna, ale nie da się zaprzeczyć, że Mustang Mach-E to dopracowane, praktyczne i konkurencyjnie wycenione auto elektryczne. Nie może się co prawda mierzyć z Teslą w sprincie na prostej, ale samo prowadzenie, trzymanie się nawierzchni oraz zbalansowane podwozie są lepsze. W naszym teście Ford wykazał się też większym zasięgiem. Dodajcie do tego długą listę opcji oraz łatwiejszy dostęp do sieci dilerskiej i macie zwycięzcę tego porównania”.

Trudno się nie zgodzić

Moja ocena jest bliźniaczo podobna. Mustang na prąd prowadzi się doskonale i zaraz po Tycanie jest najlepiej prowadzącym się samochodem elektrycznym, jakim jeździłem. Co czyni go w mojej galerii autem z tytułem najlepiej prowadzącego się SUV-a na prąd. Przegrywa w sprincie np. z Volvo XC40 na baterie, ale ogra go na zakrętach. I w Mustangu, i w Tycanie masz to miłe wrażenie, że schowana w podłodze bateria działa jak elektromagnes, dociskając auto do asfaltu. Naprawdę jest zabawa.

Tymczasem wracam do wątku, do którego obiecałem wrócić (o fanach prawdziwego Mustanga). Mustang Mach-E nie celuje w klientów dotychczas zapatrzonych w Mustanga – chodzi o zupełnie innych ludzi. To nie jest elektryczny Mustang dla fanów Mustanga, lecz Mustang dla wielbicieli elektryków.

Tak jak kiedyś Ford dał światu Mustanga, tak teraz chce go dać kierowcom elektryków. A dziś to SUV-y się sprzedają, a nie coupé czy fastbacki. Dziś normy rządzą, nie widzimisię.

Pamiętacie liczby z początku tekstu? O tym, że w chwili debiutu zamówiono 20 tys. Mustangów? Z tym elektrycznym nie jest już tak różowo. Po trzech miesiącach w USA sprzedało się 6614 sztuk. Co ciekawe, 70 proc. zamówień pochodziło od nowych klientów pozyskanych od konkurencyjnych marek. W Polsce – jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej sprzedaży – z puli 220 Mustangów Mach-E przeznaczonych dla naszego rynku aż 60 proc., czyli 134, już zamówiono. Liczby mniejsze, bo i konkurencja większa, a gawiedź jeszcze nieprzekonana do elektryków.

Ale i tak uważam, że owa operacja na otwartym sercu, jakim niewątpliwie jest Mustang dla Forda, polegająca na kombinowaniu z nazwą może się udać. Faktem jest też, że to Mustang Mach-E ma przed sobą dłuższą i bezpieczniejszą drogę niż jego spalinowy imiennik. Takie czasy.

A jeśli naprawdę tęsknisz za V8 i jednym prawdziwym Mustangiem, to przypominam – jeszcze jest w ofercie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane