Pirat i temida na cenzurowanym

opublikowano: 04-03-2015, 00:00

Procesy Adama G. nie toczyły się opieszale. Prezes bydgoskiego sądu miał jednak powody, by objąć nadzorem sprawy biznesmena

Miesiąc temu opisaliśmy historię Adama G., jednego z największych bossów podziemia hazardowego, który od lat jeździ jak pirat drogowy, i to bez prawa jazdy, a skutecznie unika grzywien, komorników i aresztów. Po naszym artykule akta prawie wszystkich z ponad 30 spraw biznesmena, jakie rozpatrywał XIV Wydział Karny Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, trafiły pod lupę sędziego wizytatora z bydgoskiego sądu okręgowego.

Miesiąc temu ujawniliśmy, że Adam G. od lat w żywe oczy kpi z wymiaru sprawiedliwości. Objęcie nadzorem prezesa sądu wszystkich spraw pirata — biznesmena daje nadzieję, że bydgoski sąd wyciągnie z tego jakieś wnioski.
Zobacz więcej

LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE:

Miesiąc temu ujawniliśmy, że Adam G. od lat w żywe oczy kpi z wymiaru sprawiedliwości. Objęcie nadzorem prezesa sądu wszystkich spraw pirata — biznesmena daje nadzieję, że bydgoski sąd wyciągnie z tego jakieś wnioski.

Jest super, ale…

Są już wyniki tej lustracji, której inicjatorem było Ministerstwo Sprawiedliwości.

— Sędzia wizytator uznał, że ogólna ocena sprawności postępowań rozpoznawczych, jak i wykonawczych w analizowanych sprawach jest pozytywna i nie może w nich być mowy o opieszałości — mówi Włodzimierz Hilla, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Jego zdaniem, „bez nieuzasadnionej zwłoki” sąd kierował poszczególne sprawy do kuratorów — w celu wykonania prac społecznie użytecznych, i do komorników — w celu egzekucji grzywien.

— Jedynie w trzech przypadkach zabrakło skorzystania z narzędzi skutecznego dyscyplinowania kuratorów czy komorników, co spowodowało nieuzasadnione przedłużenie postępowania wykonawczego — dodaje Włodzimierz Hilla.

Co ciekawe, mimo tak pozytywnych wyników lustracji wszystkie sprawy Adama G., będące w toku, zostały objęte nadzorem administracyjnym prezesa bydgoskiego sądu. Dlaczego? Tego Włodzimierz Hilla nie wyjaśnia. Warto jednak pamiętać, że lustracja musiała być i była ograniczona jedynie do kwestii sprawności postępowań. A prawidłowość czy skuteczność stosowanych kar — ze względu na niezawisłość sędziowską — nie podlegała żadnym ocenom.

Po naszym artykule akta prawie wszystkich z ponad 30 spraw biznesmena, jakie rozpatrywał XIV Wydział Karny Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, trafiły pod lupę sędziego wizytatora.

Łaskawa Temida

A byłoby co oceniać. Już trzecie podobne wykroczenie pozwala sądowi na wymierzenie kary aresztu. W przypadku Adama G. bydgoski sąd w trakcie orzekania w kilkudziesięciukolejnych sprawach z takiej możliwości nie skorzystał. Biznesmen — pirat usłyszał około trzydziestu wyroków grzywien za różne wykroczenia drogowe. Jak ujawniliśmy, prawie żadnej nie zapłacił, bo zapewniał sąd, komorników i kuratorów, że nie ma majątku i nie osiąga dochodów. Nikt jego twierdzeń nie sprawdzał, co sprawiło, że egzekucje kolejnych grzywien były umarzane. Sądy zamieniały je na prace społecznie użyteczne, których G. w wyznaczonym terminie nie wykonywał.

Kuratorzy wnosili więc o zamianę prac społecznych na areszt. Wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki do sądu docierały zaświadczenia o wykonaniu prac z Zakładu Gospodarki Komunalnej (ZGK) w Solcu Kujawskim. Przyjrzała się im Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie, która zarzuca G. pranie pieniędzy i kierowanie gangiem specjalizującym się w nielegalnym hazardzie. Okazało się, że zaświadczenia są nieprawdziwe (podobnie zresztą jak australijskie prawo jazdy, którym posługiwał się pirat — biznesmen). Sąd tymczasem akceptował te dokumenty, choć zdarzało się, że np. roczna praca była przez G. rzekomo wykonywana w trzy miesiące.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 5 lutego 2015 r.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu