Producenci żywności zjedzą do syta

Wzrost ominie tylko rynek wódki. Reszta producentów żywności wierzy w rodzimych konsumentów i eksport.

Będzie się działo — będą łzy producentów mocnych procentów i wiara piwowarów w odbicie. Rekordy chcą niezmiennie bić zakłady drobiarskie, a producenci wołowiny i wieprzowiny oczekują wyhamowania spadku. W 2014 r. popłynie nieco mniej mleka. Branża słodyczy natomiast ma zamiar realizować słodkie plany powolnego, ale pewnego wzrostu.

ZMIANA TRENDU: Czerwone mięso traciło ostatnio zwolenników, ale w 2014 r. trend ma się odwrócić. Wieprzowina zakończyła rok
trzykilogramowym spadkiem średniego spożycia. [FOT. BS]
Zobacz więcej

ZMIANA TRENDU: Czerwone mięso traciło ostatnio zwolenników, ale w 2014 r. trend ma się odwrócić. Wieprzowina zakończyła rok trzykilogramowym spadkiem średniego spożycia. [FOT. BS]

Zakazy i nakazy

Na krwawych walkach upłynął ten rok branży mięsnej. Od stycznia ubój rytualny, na którym nasze zakłady wołowe i drobiowe zarabiały nawet 2 mld zł rocznie, przestał być legalny.

— Nie składamy broni i skarżymy sprawę w Brukseli. Na razie pozostaje nam rozwijanie innych rynków — mówi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso. Tańsze zboża powinny natomiast pomóc producentom wieprzowiny.

— Niższe koszty pasz to wyższa rentowność hodowli trzody chlewnej, a więc i więcej surowca na rynku. To przełoży się na ceny — także przetworzonego mięsa, które trafi na sklepowe półki. Po ubiegłorocznym spadku spożycia o 3 kg rocznie na osobę [do rekordowo niskiego poziomu 36 kg — red.] spodziewam się wzrostu o 1 kg — twierdzi Witold Choiński.

Zwraca uwagę, że już koniec roku pokazał wyhamowanie trendu spadkowego pogłowia trzody chlewnej. Na wzrost konsumpcji mogą, jego zdaniem, liczyć również producenci wołowiny.

— Widoczny odwrót od mięsa czerwonego był m.in. wynikiem medialnych afer wokół jego jakości. Te kryzysy mamy już za sobą, a konsumenci zaczynają wracać — przekonuje prezes Polskiego Mięsa. Słowo „odwrót” obce jest producentom drobiu. Jak szacują, w 2013 r. wyprzedzili pod względem wielkości produkcji Francję i stali się numerem jeden w UE.

— Spodziewamy się dalszego wzrostu produkcji i umocnienia pozycji lidera w Europie. Jednocześnie wymusza to na nas poszukiwanie nowych rynków zbytu i pracę nad większymi kontraktami w krajach, w których już jesteśmy obecni. Wierzymy, że wciąż możemy przekonać Polaków do większej konsumpcji drobiu — mówi Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa.

Spokój branży mącą nowe przepisy unijne dotyczące oznaczenia kraju pochodzenia mięsa. Zdaniem producentów, patriotyzm przy sklepowej półce może im zagrozić. Niepokojące regulacje wejdą jednak w życie nie w 2014, ale w 2015 r.

Słodkie nastroje

Pochodzeniem nie przejmują się eksportujący na potęgę mleczarze i serowarzy. Przejmują się nim natomiast Chińczycy i ściągają mleko europejskie, nie ufając rodzimym producentom. W efekcie windują jego ceny. W 2014 r. mleczna hossa się nie skończy, choć może być nieco mniej spektakularna.

— W tym roku globalny popyt, głównie z Chin i Rosji, mocno nakręcił ceny eksportowanych produktów mlecznych i zachęcił do zwiększania produkcji na świecie. Mogą więc pojawić się nadwyżki, które będzie nieco trudniej sprzedać — twierdzi Marta Skrzypczyk, analityk Banku BGŻ.

W kraju lepiej powinno być mleczarniom specjalizującym się w galanterii mlecznej, czyli jogurtach, deserach itp.

— Lepsza sytuacja gospodarcza sprawi, że konsumenci chętniej będą sięgali po takie produkty, z których rezygnowali, oszczędzając. Nieco gorsza może być natomiast sytuacja eksporterów — dodaje Marta Skrzypczyk. W dobrych nastrojach pozostają producenci słodyczy.

— W tym roku mocno drożało masło kakaowe. Spodziewamy się, że jego ceny się ustabilizują, bo mniej korzystne już chyba być nie mogą. Cały czas liczymy też na tańszy cukier. Do uwolnienia kwot produkcyjnych pozostało jeszcze trochę czasu [rynek cukru będzie w UE regulowany do 2017 r. — red.], ale ceny powinny być coraz korzystniejsze.Najważniejsze jest jednak, że cały czas rośnie rynek. W tym roku było to około 2 proc. wolumenowo, a w przyszłym — według naszych ostrożnych szacunków — wzrost wyniesie 2-3 proc. — mówi Marek Przeździak, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco.

Trunkowe marzenia

O podobnym trendzie marzą polscy piwowarzy. Choć nie mają jeszcze całorocznych danych, są pewni, że rynek się skurczył. Kufel jest jednak do połowy pełny.

— W tym roku oczekujemy zatrzymania spadku. O wzroście trudno na razie mówić. Istotne jest to, że konsumenci są bardzo otwarci na wszelkiego rodzaju nowości, więc należy spodziewać się kolejnych odmian piwa na rynku. Będziemy też koncentrować się na krzewieniu kultury piwnej. Chcemy nauczyć konsumentów dobierania odpowiedniego piwa do posiłku i okazji, a także przekonać ich, że piwo spożywane w rozsądnych ilościach jest elementem zdrowego stylu życia — zapowiada Danuta Gut, dyrektor Związku Browary Polskie. Do połowy pusty jest natomiast kieliszek mocniejszych trunków. 1 stycznia ich producentów powitała wyższa o 15 proc. akcyza.

— Będzie to rok dużych zawirowań. Spodziewamy się spadku wolumenowego rzędu 10 proc. Nie wiemy, jak zachowają się producenci — czy ratując rentowność nie zaczną redukować zatrudnienie. Kurczenie się sprzedaży jest w tej branży równoznaczne ze zmniejszeniem produkcji o podobną wielkość. Odczuje to rzesza 93 tys. osób powiązanych z branżą alkoholową — sprzedawców, hurtowników czy rolników dostarczających surowiec — ostrzega Leszek Wiwała, prezes związku Polski Przemysł Spirytusowy. Taki ubytek na rynku krajowym trudno będzie, jego zdaniem, nadrobić wyższym eksportem.

— Wymaga on ogromnych nakładów na promocję, a producenci — ze względu na niższą sprzedaż i wyższą akcyzę — będą mieli mniej pieniędzy — dodaje Leszek Wiwała.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Producenci żywności zjedzą do syta