Protektor stanie się modny

opublikowano: 06-08-2019, 22:00

Producent obuwia roboczego po restrukturyzacji kosztowej ma się skupić na produktach. Może też zmodyfikować strategię

Żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej. Protektor, wywodzący się z Lublina producent obuwia roboczego, który dziś wytwarza buty przede wszystkim w zakładach na terenie Naddniestrza, należących do jego niemieckiej spółki córki, od ponad roku zapowiada znaczne zwiększenie skali biznesu. Na razie skala się jednak nie zwiększyła. W dodatku niedawno pokład spółki opuścił prezes Filip Wojciechowski, kierujący niegdyś PKP PLK. Zastąpił go Tomasz Malicki, który do czerwca był szefem Gino Rossi. Skąd ta zmiana?

— Poprzedni zarząd był skoncentrowany na restrukturyzacji kosztowej spółki. Proces ten trzeba oczywiście kontynuować, ponadto planuję skupić się na rozwoju produktu, co w konsekwencji przełoży się na sprzedaż. W pewnym momencie trzeba przejść z fazy tylko oszczędzania na fazę zwiększania przychodu, zacząć zarabiać. Chcemy to zrobić m.in. dzięki skupieniu się na innowacyjności produktu. Obuwie robocze nie musi być toporne: pracujemy nad innowacjami technicznymi, technologicznymi i nowoczesnym wzornictwem, by zwiększyć sprzedaż — mówi Tomasz Malicki, kierujący Protektorem od 1 sierpnia.

Cele do weryfikacji

Przyjęta w połowie ubiegłego roku strategia Protektora zakłada, że spółka „zmieni model biznesowy z produkcyjnego na handlowy, koncentrujący się na produkcie i kanałach sprzedaży, dotarciu do klienta końcowego i rozbudowie portfela marek własnych”. Ma to przełożyć się na podwojenie przychodów do 251 mln zł w 2023 r. i sześciokrotne zwiększenie zysku EBITDA.

W 2018 r. nie udało się osiągnąć zaplanowanych w strategii przychodów i zysków: EBITDA wyniosła 5,5 mln zł, choć celowano w 12 mln zł. Powodem miały być wyższe od oczekiwanych koszty, związane m.in. z głębokimi zmianami w polityce zakupowej grupy i wymianą pracowników, zwłaszcza w niemieckiej spółce, a także problemy z dostępnością partii obuwia, które przełożyły się na zmniejszenie zamówień przez dystrybutorów.

— Strategia wyznaczona w ubiegłym roku jest możliwa do realizacji. Nie wykluczam jednak drobnych modyfikacji po dokładnym zapoznaniu się ze stanem spółki. Będzie to możliwe w czwartym kwartale tego roku — mówi Tomasz Malicki.

Protektor prawie 94 proc. przychodów generuje ze sprzedaży obuwia „bezpiecznego i zawodowego”. Resztę stanowi obuwie strażackie i militarne. Pod marką Protektor sprzedaje głównie w Polsce, w pozostałych krajach europejskich — przede wszystkim niemieckojęzycznych — działa pod szyldem Abeba. Niemiecka część biznesu odpowiadała w ubiegłym roku za 78 proc. przychodów całej grupy kapitałowej i, w odróżnieniu od polskiej spółki, nie przynosiła strat.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Będziemy modyfikowali model dystrybucyjny, myślimy np. o uruchomieniu internetowej platformy B2B. Nasza baza produkcyjna jest odpowiednia, a dodatkowo mamy know-how i możemy zlecać produkcję na zewnątrz, w tym na Dalekim Wschodzie — mówi Tomasz Malicki.

Międzynarodowa integracja

Protektor wytwarza obuwie przede wszystkim w zakładach w Naddniestrzu, nieuznawanej na arenie międzynarodowej republice na pograniczu ukraińsko-mołdawskim, w które niemiecka spółka zainwestowała jeszcze w latach 80. W 2017 r. część produkcji została przeniesiona do zakładu w Lublinie, po rozpoczęciu restrukturyzacji kosztowej proces ten jednak odwrócono. Nie oznacza to, że produkcja w Polsce zostanie całkowicie wygaszona.

— Produkcja w Polsce wiąże się oczywiście z wyższymi kosztami niż w Naddniestrzu, ale jednocześnie daje przewidywalność kursową i marżową. Nie zamierzamy z niej rezygnować. Pracujemy jednak nad tym, by grupa — na poziomie Polski, Niemiec i Naddniestrza — zaczęła w końcu funkcjonować jak jeden spójny organizm, z czym w poprzednich latach bywały problemy ze względu na różnice w kulturze korporacyjnej — mówi Tomasz Malicki.

Strategia spółki zakłada, że będzie ona przeznaczała 50-100 proc. zysku netto na dywidendę. W jej akcjonariacie najsilniejszą pozycję ma grupa Luma, należąca do przedsiębiorcy Radosława Miśkiewicza, inwestującego głównie w przemyśle ciężkim. Luma jest m.in. właścicielem Re Alloys, jednego z największych w Europie producentów żelazostopów, Odlewni Kutno i Sagi Poland, produkującej części dla przemysłu motoryzacyjnego. Luma ma 32,9 proc. akcji Protektora.

W ubiegłym roku próbowała kupić więcej w wezwaniu, które jednak zakończyło się fiaskiem. 12,5 proc. akcji Protektora ma Piotr Szostak, a 10,5 proc. — Mariusz Szymula. Obaj biznesmeni współpracują w takich spółkach, jak MSU i La Rive — pierwsza jest jednym z największych producentów podeszew w Europie, a druga wytwarza kosmetyki. Znaczące pakiety mają też inwestorzy instytucjonalni: NN OFE i TFI PKO.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy