15-07-2010, 09:10
We wtorek po sesji w USA pisałem, że rynek
za szybko rośnie i pod byle pretekstem powinien się skorygować. Wydawało się, że
lepszy od prognoz raport kwartalny, który po wtorkowej sesji opublikował Intel,
będzie czynnikiem hamującym zapędy niedźwiedzi. Rzeczywiście był, ale na rynek
napłynęły słabe informacje ze sfery makro. Sprzedaż detaliczna w stosunku do
maja spadła o 0,5 proc. (oczekiwano spadku o 0,2 proc.), a sprzedaż bez
samochodów spadła o 0,1 proc. (oczekiwano, że się nie zmieni). Jak widać, dane
nie odbiegały znacznie od oczekiwań, ale to nie zmienia sytuacji, że były bardzo
słabe. Pamiętać przecież trzeba, że w maju sprzedaż też spadła i to o więcej niż
1 proc.