Quantum Fund: do trzech restrukturyzacji sztuka

opublikowano: 21-10-2021, 20:00

Józef Rytel, szef i właściciel byłego Gent Holdingu, już dwukrotnie poległ na restrukturyzacji, więc… próbuje trzeci raz. Wierzyciele spółki mają inne pomysły.

To, że Gent Holding (GH), czyli grupa dziewięciu firm, zbierająca pieniądze na inwestycje w nieruchomości, chce uciec w restrukturyzację, ujawniliśmy w grudniu 2020 r. W maju 2021 r. napisaliśmy, że pierwsze podejście do układu z wierzycielami skończyło się kompletnym fiaskiem, a w sierpniu 2021 r., że taki sam finał czeka drugą uproszczoną restrukturyzację, tym razem spółki powstałej z połączenia firm z grupy GH, czyli Quantum Fund (QF). Mimo tych porażek Józef Rytel, prezes i właściciel QF, nie składa broni - chce trzeciej restrukturyzacji, w formie przyspieszonego postępowania układowego. Wierzyciele, którym QF winny jest ponad 140 mln zł, wolą jednak odsunąć go od władzy, m.in. dlatego wnoszą o sanację i upadłość spółki.

Nie 100, lecz 70 proc.

QF jeszcze pod szyldem GH był zaangażowany w różne inwestycje nieruchomościowe – głównie prywatne akademiki pod marką LIV, ale też odnawianą kamienicę, kameralny hotel i osiedle domów. Na ich realizację zebrał od inwestorów indywidualnych (na trzy sposoby: obligacje, pożyczki oraz sprzedaż lokali lub działek) grubo ponad 100 mln zł. Potem jednak popadł w gigantyczne tarapaty finansowe, z których chciał wyjść dzięki uproszczonej restrukturyzacji. Z marnym skutkiem.

Mimo to Józef Rytel wciąż chce uzdrawiać finanse spółki.

- Możliwe są różne scenariusze restrukturyzacji, jednak najbardziej prawdopodobny jest taki, że część projektów z naszego portfela zostanie sprzedana tu i teraz, a część będzie prowadzona dalej, by wygenerować większe zyski – kreśli plany Józef Rytel.

By je zrealizować, szef i właściciel QF złożył w sądzie wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego (PPU).

- Wniosek zakłada spłatę zobowiązań QF na poziomie 70 proc. w ciągu 3-4 lat. Możliwe jest jednak, że uda się zaspokoić wierzycieli w większym stopniu, bo wyceny nieruchomości systematycznie rosną – mówi Józef Rytel.

Zapewnia, że o planowanej redukcji zobowiązań informował wcześniej wierzycieli QF. Ci, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą jednak zgodnie, że nic takiego się nie zdarzyło, ale przeciwnie – Józef Rytel dotychczas konsekwentnie obiecywał, że wierzyciele zostaną zaspokojeni w całości.

Przygotowany na wizytę służb:
Przygotowany na wizytę służb:
Zależy mi, by sąd jak najszybciej ogłosił restrukturyzację, również dlatego, że wiem, iż w każdej chwili mogę być zatrzymany w związku ze śledztwem prowadzonym przez prokuraturę. Jeśli doszłoby do tego przed startem restrukturyzacji, cały majątek spółki mógłby zostać w niekontrolowany sposób rozszabrowany - mówi Józef Rytel, prezes i właściciel Quantum Fund
Marek Wiśniewski

Układ, sanacja lub upadłość

Jak pisaliśmy w „PB” – już wcześniej prezes QF nieraz mijał się z prawdą. Było tak choćby, gdy przekonywał inwestorów do głosowania za układami poszczególnych firm z grupy GH, nie mówiąc im, że te firmy… właśnie znikają, łącząc się w QF, i w związku z tym żadnych układów z wierzycielami nie będą mogły zawrzeć.

W tej sytuacji nie może dziwić, że większości z poszkodowanych kilkuset wierzycieli zależy przede wszystkim na odsunięciu Józefa Rytla od zarządzania QF. To dlatego część z nich wystąpiła o otwarcie postępowania sanacyjnego, w ramach którego władzę w firmie przejmuje zarządca (do sądu trafiło 10 wniosków o tę formę restrukturyzacji). Inni wnieśli o ogłoszenie upadłości QF i ustanowienia syndyka (tego domaga się kilkudziesięciu obligatariuszy spółki, zabezpieczonych hipotecznie na jej nieruchomościach). Zgodnie z prawem pierwszeństwo w rozpoznaniu mają wnioski o restrukturyzację.

- Liczę, że uda mi się przekonać większość wierzycieli do przyspieszonego postępowania układowego - tym, że to rozwiązanie jest znacznie tańsze niż sanacja i tym, że to nie ja będę je prowadził, ale niezależny doradca restrukturyzacyjny. We wniosku znajduje się propozycja, by zarządcą przymusowym spółki na czas restrukturyzacji został Tomasz Ryżyński – mówi Józef Rytel.

Co do kosztów, rzeczywiście w przypadku spółki takiej jak QF wynagrodzenie nadzorcy w PPU może maksymalnie sięgnąć ponad 160 tys. zł, a zarządcy w sanacji – ponad 0,5 mln zł. Części wierzycieli nie podoba się jednak to, że PPU ma prowadzić Tomasz Ryżyński, czyli prezes spółki MGW Doradca Restrukturyzacyjny, która pełniła rolę nadzorcy układu w uproszczonym postępowaniu restrukturyzacyjnym QF. Nasi rozmówcy sugerują, że może on działać w porozumieniu z Józefem Rytlem, do którego nie mają za grosz zaufania.

Tomasz Ryżyński kategorycznie temu zaprzecza. Przypomina, że to on, ze względu na problem z uzyskaniem od Józefa Rytla wiarygodnych danych, złożył do sądu wniosek o uchylenie skutków obwieszczenia o otwarciu uproszczonej restrukturyzacji. I podkreśla, że zanim to zrobił, faktycznie zgodził się na wskazanie jego kandydatury we wniosku o PPU, ale tylko pod warunkiem, że szef QF zgodzi się na oddanie władzy nad spółką w trakcie restrukturyzacji.

Podejrzane transakcje

Wierzyciele przekonują jednak, że sanacja lub upadłość będzie lepsza z jeszcze jednego powodu: w tych postępowaniach możliwe będzie ubezskutecznienie opisanych przez „PB” kontrowersyjnych transakcji, zawieranych przez spółki z grupy GH już po tym, jak utraciła płynność.

Chodzi m.in. o umowy, w wyniku których kilka projektów nieruchomościowych przejęły alternatywne spółki inwestycyjne, zarządzane przez Tier Investment (TI). To firma, która wcześniej jako Gent Investment działała w ramach GH, a dziś jest zarządzana i kontrolowana przez Kamila Bileckiego, byłego członka rad nadzorczych aż siedmiu spółek z grupy GH. Wątpliwości budzi też to, że Józef Rytel, jako prezes firm z grupy GH, spłacał niektórych wierzycieli kwotami idącymi w setki tysięcy złotych, a także ustanawiał na ich rzecz milionowe hipoteki.

Za faworyzowanie wybranych wierzycieli w sytuacji niewypłacalności grozi odpowiedzialność karna. Tym i innymi wątkami działalności byłego GH (m.in. podejrzeniem oszustwa oraz naruszenia prawa bankowego i ustawy o rachunkowości) zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Zdaniem poszkodowanych inwestorów zarówno śledczy, jak i sąd upadłościowo-restrukturyzacyjny w sprawie QF działają opieszale. W przypadku tego ostatniego ma chodzić m.in. o „szukanie na siłę” błędów formalnych we wnioskach o sanację, składanych przez wierzycieli. Co na to sąd? Jego biuro prasowe przekazało nam, że sąd zajmuje się wszystkimi złożonymi wnioskami o restrukturyzację i upadłość QF i (zapewne po połączeniu) prawdopodobnie rozpozna je do końca roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane