Sądne dni Ruchu

opublikowano: 01-10-2018, 22:00

Igor Chalupec, prezes i właściciel dystrybutora prasy, musi zdecydować: albo odda akcje Ruchu w zastaw Alior Bankowi, albo spółkę czeka upadłość

Igor Chalupec, były wiceminister finansów, wiceprezes Pekao i prezes PKN Orlen, musiał w swojej karierze podejmować wiele trudnych decyzji. Właśnie stoi przed nim kolejna: do 5 października musi zdecydować, czy oddać kontrolę nad Ruchem, który balansuje na krawędzi bankructwa.

Alior
Bank, któremu szefuje Katarzyna Sułkowska, jest gotowy przejąć w zastaw akcje
Ruchu, kontrolowane przez jego prezesa Igora Chalupca. By tak się stało,
potrzeba tylko jednego: jego podpisu pod umową zastawu.
Zobacz więcej

CZEKAJĄC NA RUCH SZEFA RUCHU:

Alior Bank, któremu szefuje Katarzyna Sułkowska, jest gotowy przejąć w zastaw akcje Ruchu, kontrolowane przez jego prezesa Igora Chalupca. By tak się stało, potrzeba tylko jednego: jego podpisu pod umową zastawu. Fot. GK, Marek Wiśniewski

Bank w kioskach

Z naszych informacji, pochodzących z kilku źródeł, wynika, że na stole szefa Ruchu leży gotowa do podpisania umowa zastawu na akcjach dystrybutora prasy, które posiada kontrolowana przez Igora Chalupca spółka Lurena Investments. Zastawnikiem ma zostać Alior Bank, największy wierzyciel Ruchu. Umowa zakłada także to, że Alior miałby prawo do przeprowadzenia szybkich zmian w radzie nadzorczej Ruchu, wprowadzając do niej swoich przedstawicieli (oraz przedstawicieli wydawców prasy). W konsekwencji dokonałby zmian w zarządzie dystrybutora, m.in. odwołując z funkcji prezesa Igora Chalupca. Próbowaliśmy w różny sposób do niego dotrzeć, ale bez skutku.

— Biorąc pod uwagę toczące się przyśpieszone postępowanie układowe oraz wiążące spółkę klauzule o poufności, nie udzielamy komentarza — usłyszeliśmy od Joanny Dzwonkowskiej, rzeczniczki Ruchu.

Sprawy nie skomentował też Alior Bank. Z naszych informacji wynika jednak, że zielone światło dla planu przejęcia w zastaw akcji Ruchu, a w konsekwencji — zarządzania nim, dał nie tylko zarząd i rada nadzorcza banku, ale także najwyższe czynniki polityczne, które w negocjacjach reprezentowane były przez państwowy Polski Fundusz Rozwoju.

— O konieczności takiego rozwiązania przekonany jest też Igor Chalupec. Na razie wciąż jednak nie podpisał papierów — usłyszeliśmy wczoraj z trzech źródeł.

Czasu coraz mniej

Czasu na decyzję ma niewiele. Już 5 października Ruchowi mija termin linii kredytowych i gwarancyjnych w Alior Banku opiewających na około 170 mln zł (połowa to kredyt w rachunku bieżącym, reszta to gwarancje, udzielone głównie na zabezpieczenie płatności z tytułu zakupionych towarów).

Brak zgody Igora Chalupca na zastaw na akcjach będzie oznaczać, że już następnego dnia zobowiązania staną się wymagalne. W obecnej sytuacji Ruchu trudno sobie bowiem wyobrazić, że Alior mógłby je zrolować. Szczególnie że dystrybutor prasy nie ma wolnego majątku, na którym bank mógłby się doubezpieczyć. To w konsekwencjioznaczałoby otwarcie drogi do ogłoszenia upadłości spółki.

Samo przejęcie przez bank akcji Ruchu również nie rozwiąże jego problemów, ale byłoby pierwszym krokiem w dobrą stronę. To rozwiązanie popiera część wydawców prasy, którym Ruch jest winny ponad 170 mln zł. W rozmowach z „PB” przyznają, że nie mają zaufania do Igora Chalupca. Chodzi nie tylko o nierealizowanie płatności, lecz także ujawnione przez „PB” informacje o tym, że choć od prywatyzacji w 2010 r. Ruch systematycznie tracił na działalności podstawowej (łącznie ponad 0,5 mld zł), to jego władze z tytułu zarządzania spółką zainkasowały około 55 mln zł.

Ostatnia szansa

Odsunięcie byłego szefa PKN Orlen od zarządzania Ruchem mogłoby zbliżyć wydawców do poparcia przyśpieszonego postępowania układowego, które sąd otworzył na wniosek dystrybutora prasy. Zakłada on tzw. układ częściowy — ma objąć 27 największych wydawców, którym spółka winna jest ponad 1 mln zł (ich wierzytelności to łącznie 144,1 mln zł). Ruch ma dla nich dwie propozycje. „Zasadnicza” przewiduje spłatę 50 proc. długów (po umorzeniu odsetek, kosztów itp.) w ciągu 5 lat. „Korzystniejsza” polega na spłacie 100 proc. wierzytelności (też bez odsetek, kosztów itp.) w tym samym czasie, ale pod pewnym warunkiem. Jest nim udzielenie Ruchowi „finansowania niezbędnego do wykonania układu”. Na czym ma to polegać? Na „zwiększeniu stopy procentowej rabatu udzielonego Dłużnikowi od ceny sprzedaży prasy” oraz na „rozszerzeniu kredytu kupieckiego”. Co to może oznaczać w praktyce? To pierwsze — że Ruch chce pobierać za sprzedaż prasy wyższą niż dotychczas prowizję, a drugie — że zapewne chce jeszcze rozciągnąć w czasie terminy płatności, które już dziś sięgają 2-3 miesięce.

By Ruch wyszedł na prostą, muszą dogadać się jego najwięksi wierzyciele, czyli Alior i wydawcy. Łącznie kontrolują bowiem aż 85 proc. z wszystkich długów dystrybutora, opiewających na około 404 mln zł. Wcześniej z dogadywaniem się nie było najlepiej. Bank i wydawcy godzili się, że Ruch potrzebuje dofinansowania, ale liczyli, że dystrybutorowi dostarczy go ta druga strona. To m.in. dlatego na panewce spalił plan sprzedania zdrowej części biznesu Ruchu, czyli sieci kiosków.

— Teraz plan jest taki, że jeśli dojdzie do przejęcia akcji Ruchu i zarządzania nim, to obie strony dadzą sobie kilka tygodni na to, by realnie ocenić obecny stan spraw w Ruchu i za pomocą wyników trwającego w spółce audytu KPMG zaproponować realne środki restrukturyzacji — mówi osoba zaangażowana w sprawę.

Czy tak się stanie, zdecydują najbliższe dni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy