Uparty emerytalny solista z resortu pracy

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 26-03-2007, 00:00

Wiceminister pracy usilnie chce ograniczyć swobodę wypłacania emerytur z OFE. Wbrew wszystkim.

EMERYTURY Instytucje publiczne wcale nie są tańsze i bezpieczniejsze

Wiceminister pracy usilnie chce ograniczyć swobodę wypłacania emerytur z OFE. Wbrew wszystkim.

Najnowsza propozycja ministerstwa pracy zakłada ograniczenie liczby instytucji, które wypłacałaby emerytury z OFE do trzech, w tym jednej państwowej. O tym, że rozważa taką możliwość, poinformował „Parkiet”. Nam udało się poznać szczegóły pomysłu Romualda Polińskiego, wiceministra pracy, który jest jednocześnie wiceprzewodniczącym zespołu ds. nadzoru ubezpieczeń społecznych, opracowującego system wypłat emerytur. Suchej nitki nie zostawiają na nim ci, którym o nim opowiedzieliśmy.

– Nie znam szczegółów tej koncepcji, ale wygląda na dość dziwaczne rozwiązanie. Niestety, ministerstwo pracy przyzwyczaiło nas do tego, że forsuje słabe pomysły – mówi prof. Marek Góra, jeden z autorów reformy emerytalnej.

Pomysł zaskoczył nawet kolegów wiceministra z zespołu.

— Koncepcja zgłoszona przez wiceministra Polińskiego nie jest stanowiskiem rządu, ale opinią jednego z członków zespołu. Każdy z członków ma prawo zgłosić swój pomysł — wyjaśnia Paweł Wypych, podsekretarz stanu w kancelarii premiera i drugi z wiceprzewodniczących zespołu ds. nadzoru ubezpieczeń społecznych.

Prywatne z konkursu…

Jeszcze do niedawna ministerstwo pracy forsowało koncepcję, by jedyną instytucją wypłacającą emerytury był Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Totalna krytyka sprawiła, że wicepremier Dorn, szef zespołu, ją odrzucił.

— Każdy ubezpieczony powinien mieć zagwarantowane prawo wolnego wyboru instytucji pełniącej rolę zakładu emerytalnego — stwierdził Ludwik Dorn.

Nie ostudziło to jednak zapału wiceministra Polińskiego. Jego zdaniem, liczba instytucji wypłacających powinna zostać ograniczona do trzech: jednego państwowego i dwóch prywatnych. Te ostatnie byłyby wybrane przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) w drodze konkursu. Kryteria byłyby dwa: rating towarzystwa ubezpieczeniowego i wysokość emerytury z 1 tys. zł kapitału emeryta. Potencjalny organizator konkursu jest zaskoczony.

— Pomysł nie był z nami konsultowany. Nasze stanowisko w sprawie wypłat emerytur z OFE jest znane i znacząco różni się od propozycji ministerstwa — mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Entuzjazmu nie widać też wśród członków zespołu Dorna.

— Ta koncepcja wydaje się sprzeczna z wnioskami, jakie zostały wyciągnięte po posiedzeniu rządowego zespołu — dodaje Paweł Wypych.

Żadna z pytanych przez nas firm ubezpieczeniowych nie chciała zadeklarować, czy wzięłaby udział w takim konkursie.

…bo będzie taniej

Wiceminister Poliński dowodzi, że ograniczenie wyboru jest w interesie emerytów.

— Rozproszenie podmiotów wypłacających emerytury byłoby bardzo niekorzystne dla emerytów. To rozwiązanie ryzykowne i droższe — uzasadnia Romuald Poliński.

Tłumaczy, że zakłady ubezpieczeniowe będą wyliczały koszt na podstawie statystyk dalszego trwania życia. Dzielenie emerytów między wiele zakładów groziłoby, że do jednego trafiłaby grupa z prognozą gorszą niż średnia dla populacji i koszt byłby wyższy.

Inaczej widzą to eksperci.

— Tylko prawdziwa konkurencja jest gwarancją najniższych kosztów, a co za tym idzie, najwyższych świadczeń. Nie rozumiem, skąd bierze się taki upór w dążeniu do wystawienia emerytów na dodatkowe ryzyko. Instytucje publiczne wcale nie są tańsze i bezpieczniejsze. Wręcz przeciwnie — podsumowuje Marek Góra.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu