Compliance a współpraca ze sportem
Temat compliance w świecie sportu wydaje się być tematem stosunkowo nowym, ale czy aby na pewno? Pierwszy skojarzenie z terminem compliance (pojawiającym się, gdy jakiś complinace officer zostanie zapytany przez laika co to właściwie jest?) jest przestrzeganie zasad. Jakich? Wszystkich. A więc pisanych i niepisanych. Rangi ustawowej i podustawowej. A czasem tylko regulacji wewnętrznych lub branżowych. A to właśnie sport jest dziedziną w której respektowanie zasad zawsze miało kluczowe znaczenie. Co ważne – dotyczy to zasad, których źródło było i jest niejednolite, rozproszone, o trudnym do jednoznacznego określenia zhierarchizowaniu.
Zauważmy, że mówiąc o sporcie mówimy o dyscyplinach sportowych.
A co należy rozumieć pod pojęciem dyscyplina? Słownik języka polskiego PWN podaje wśród możliwych znaczeń zarówno: „rodzaj uprawianego sportu” oraz „rygorystyczne reguły postępowania, wprowadzane w grupie albo narzucane sobie samemu; też: podporządkowanie się tym regułom”. Nie traktowałbym tych znaczeń rozłącznie, wręcz przeciwnie, w omawianym przypadku to rodzaj uprawianego sportu jest określany przez owe „rygorystyczne reguły”.
Weź udział w kolejnej edycji “Forum Compliance Officer” >>
Czym innym jest bowiem dyscyplina jeśli nie zbiorem zasad i reguł ogólnych ogólnego postępowania w danych okolicznościach? Rywalizacja sportowa jest tu modelowym przykładem, ale doskonale wyjaśnia ona sedno problemu compliance w przedsiębiorstwie. Po co bowiem wprowadzany jest szeroko rozumiany compliance do przedsiębiorstwa i związane z tym dodatkowe regulaminy, procedury, etaty? Czy tylko z powodu coraz większego chaosu prawnego i swoistej „inflacji” przepisów, których nie sposób ogarnąć bez wyspecjalizowanej komórki i zespołu specjalistów? Po części na pewno tak. Jest jednak moim zdaniem ważniejszy powód
To budowanie wiarygodności organizacji np. przedsiębiorstwa. Dana organizacje (firma) organizując z komórki compliance, powołując wewnętrzne regulaminy czyni zobowiązanie wobec rynku, że będzie ich przestrzegać i komunikuje że będzie o to dbać, co czyni tę organizację bardziej wiarygodną.
A we współczesnej gospodarce kapitał zaufania stanie się równie ważny dla konkurowania na rynku jak jakość i cena produktu i cena produktów lub usług. W sporcie, zwłaszcza tym profesjonalnym, było to walutą od zawsze.
Compliance w relacjach świata sportu ze sponsorami
Sport, zwłaszcza ten profesjonalny nie może funkcjonować bez finansowania. Co wydaje się oczywiste. Mniej oczywiste jest to, że w zasadzie także współczesny biznes nie może funkcjonować bez sportu profesjonalnego. W teorii oczywiście może, ale jak spojrzymy na jakikolwiek ranking największych firm, szybka analiza pozwoli stwierdzić, że nie wśród nich takich, które zupełnie nie angażowałyby się w sponsorowanie sportu.
Mamy zatem dwie strony kontraktu: sponsor oraz sponsorowany. Spójrzmy najpierw na perspektywę tego pierwszego z punktu widzenia compliance.
Dlaczego przedsiębiorcy inwestują środki pieniężne we współpracę ze sportem, pomimo oczywistych ryzyk, które to niesie, a efekty zwykle są niemierzalne.
Bo w ten sposób budują swoją renomę. Innymi słowy: multiplikują wartości, którym sami hołdują. Nietrudno stwierdzić, że druga strona kontraktu – sponsorowany, musi te wartości podzielać. Przykładowo, jeśli moja firma działa na rynku regulowanym, gdzie „walutą” jest powaga, rozwaga i odpowiedzialność, to wybieram kontrahentów to takich którzy podzielają te wartości i swoim przykładem je promują.
Nie będę zatem rozpoczynał współpracy z podmiotem który tym wartością przeczy, czyli nie prezentuje postawy FairPlay na boisku, stosuje niedozwolony doping, ustawia wyniki rywalizacji sportowej, manipuluje swoimi wynikami finansowymi.
Rynki o mniejszym stopniu uregulowania na których działo dany sponsor, na których nie występuje taka mnogość wymogów regulacyjnych, mogą sobie pozwolić na nieco większą dowolność w doborze kontrahentów. Nigdy nie będzie to jednak pełna dowolność.
O ile bowiem w pewnych kręgach sportowcy którzy np. na boisku słyną z zachowań na granicy ryzyka mogą być atrakcyjni w punktu widzenia reklamy, to jednak np. oszuści finansowi czy osoby działające w zorganizowanych grupach przestępczych nigdy atrakcyjni dla żadnych sponsorów nie będą.
Dlatego rekomendowane jest aby korporacje, które w swojej działalności sponsorują sportowców angażowały do tego działy compliance albo przynajmniej zwracały się o poradę do osób które się tym profesjonalnie zajmują. Tacy doradcy mogą zagwarantować że nie tylko obowiązujące przepisy prawa, ale też nieskodyfikowane normy wynikające z wartości, będą stosowane oraz egzekwowane we współpracy ze sportowcem.
Podobnie sytuacja wygląda po drugiej stronie - w przypadku profesjonalnych sportowców (drużyn, klubów…). Dzieje się tak po części dlatego, że dziś indywidualni sportowcy, a w przypadku sportów zespołowych drużyny, są często przedsiębiorstwami. I nie mówimy tu tylko o ich potocznym postrzeganiu, z uwagi na powszechność kontraktów reklamowych i szeroko rozumianej komercjalizacji wizerunku. Są to nierzadko przedsiębiorstwa w sensie dosłownym, jako organizacje działające w formie spółek prawa handlowego, osiągające znaczne obroty i jako takie podlegające rygorom właściwym dla tego typu organizacji w innych branżach. I tu pojawia się konkretna potrzeba compliance.
Przykładowo klub sportowy będący spółką akcyjną notowaną na giełdzie nie tylko powinien przestrzegać reguł compliance, ale powinien wręcz posiadać wyspecjalizowane komórki które będą za to odpowiadać. Składa się na to kilka aspektów. Po pierwsze dobór kontrahentów, o czym było wcześniej. Tak jak sponsor buduje swoją wiarygodność poprzez współpracę z odpowiednimi sportowcem tak sportowiec buduje swoją markę poprzez odpowiedni dobór sponsorów.
Nie trzeba chyba wskazywać jak bardzo negatywnie wpływa na wizerunek sportowca współpraca ze sponsorem, który nie przestrzega reguł które ten sportowiec promuje, a zwłaszcza gdy zaprzecza on wartością, które także sportowiec publicznie deklaruje. Takie wartości są bowiem elementem budowania wizerunku, który łatwo zniszczyć, a trudno odbudować.
W świecie profesjonalnego sportu istnieje cała mnogość regulacji, implikujących zasadność korzystania z doradców od compliance.
Zwłaszcza specyficznych regulacji branżowych.
Tytułem przykładu można wymienić bardzo skomplikowany i ultra rygorystyczny kodeks antydopingowy, przepisy finansowe np. obowiązujące w piłce nożnej finansowe FairPlay.
Podsumowując można stwierdzić że compliance sporcie jest ważne jeszcze z jednego powodu: sport przyciąga inwestycje, które trudno sklasyfikować i skwantyfikować. Z tego względu takie inwestycje dokonywane przez sponsora mogą wydawać się podejrzane, w takim sensie, że ich zasadność jest stosunkowo łatwa do podważenia, z kolei zysk – przeciwnie – trudny do precyzyjnego wyliczenia. Co w przedsiębiorstwie i na rynku może rodzić podejrzliwość organów nadzoru. Dlatego odbiorca, czyli sportowiec musi być maksymalnie wiarygodny żeby jego sponsor nie napotkał kłopotów prawnych z tytułu sponsorowanie, on sam dalej mógł pozyskiwać finansowanie.
Dyrektywy o sygnalistach oraz CSRD
W najbliższym czasie na wdrożenie czekają dwie istotne regulacje dotyczące obszaru compliance Chodzi o dyrektywy Parlamentu i Rady UE w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenie prawa Unii (dla której potocznie, ale także w fachowym dyskursie przyjęła się nazwa „dyrektywa o sygnalistach”) oraz dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady zmieniająca dyrektywę 2013/34/UE, dyrektywę 2004/109/WE, dyrektywę 2006/43/WE oraz rozporządzenie (UE) nr 537/2014 w odniesieniu do sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju (zwana Dyrektywą CSRD)
Ta druga regulacja pomimo swojego tytułu dotyczy głównie obowiązków przedsiębiorstw w zakresie raportowania, zwłaszcza w obszarze zrównoważonego rozwoju i konieczności zapewnienia warunków do osiągnięcia jego celów. Zanim przejdę do szczegółowego umówienie tych regulacji w kontekście sportu, wskazana jest generalna uwaga na temat prawa Unii Europejskiej
Otóż dyrektywy Unii Europejskiej, jeśli spojrzymy na ich treść, mają bardzo obszerne preambuły, a w samej treści normatywnej zawierają wiele klauzul generalnych, wskazujących wartości, które mają być urzeczywistnione poprzez ich implementację. Same środki służące bezpośrednio do osiągnięcia celów dyrektywy ma stworzyć jednak implementujący, uwzględniając swoje własne możliwości i ograniczenia. Można rzec – compliance w czystej postaci.
Pojawia się tu rola compliance officera. Nie typowego prawnika sensu stricto który podejmie się interpretacji ustanowionych norm, tylko osoby, która wychwyci „ducha prawa”. A więc przełoży ogólny system wartości na konkretne normy prawne, które mają służyć celowi za pomocą którego cele regulacji zostaną osiągnięte.
Obu wspomnianym regulacjom podlegać będą w pierwszej kolejności duże przedsiębiorstwa, w dalszej kolejności również przedsiębiorstwa określane jako małe lub średnie, co pokazuje, że także podmioty „sportowe” będą adresatami praw powstałych w wyniku implementacji dyrektyw. Dlatego trzeba zwrócić uwagę na postanowienie Dyrektywy CSRD mówiące o standardach sprawozdawczości wskazujące, aby informacje zgłaszane przez przedsiębiorstwa były „zrozumiałe, istotne, weryfikowalne, porównywalne i wiernie przedstawione.” Ustanowiony został więc wymóg stosunkowo wysokiego skonkretyzowania, co w przypadku działalności podmiotów ze świata sportu, o czym wcześniej wspominałem, może być trudniejsze niż w przypadku innych branż.
Jakie podmioty ze świata sportu mógłbyś zobowiązane do raportowania na podstawie Dyrektywy? Przede wszystkim kluby sportowe ale też zarządcy infrastruktury sportowej a także organizatorzy zawodów (działający w formie np. spółek prawa handlowego).
Dyrektywa CSRD w bardzo dużym skrócie skupia się na dwóch głównych obszarach: po pierwsze ochronie środowiska naturalnego oraz dialogu społecznym. Oba te obszary mogą dotyczyć sportu bezpośrednio.
Dbałość o środowisko oraz związane z tym zapobieganie zmianom klimatycznym może dotyczyć bardzo wielu aspektów: podróży związanych z zawodami (zwykle lotniczych) kosztów budowy i utrzymanie infrastruktury sportowej, kosztów środowiskowych przeprowadzonych zawodów zwłaszcza tych o dużej skali (od infrastruktury hotelowej, transportu dla kibiców, zagospodarowanie pozostałych odpadów, niedogodności dla lokalnych społeczności) Dla zobrazowania warto podać przykład największych imprez sportowych: Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata w piłce nożnej.
Dotychczas dominowała tendencja zwiększenie skali zawodów w sposób nieograniczony
Nakłady finansowe przekładały się na większą kubaturę obiektów, które z koeli mogły pomieścić więcej kibiców, zaś koszty środowiskowe odgrywałY rolę drugorzędną. Wyjątki np. Zimowe Igrzyska Olimpijskie w norweskim Lillehammer w 1994 r. zdawały się potwierdzać tę regułę.
Po części działo się tak dlatego że w ostatnich latach organizatorami wyżej wymienionych zawodów były przeważnie państwa spoza Unii Europejskiej. „Powrót” Igrzysk do UE spowodował o wiele większe zainteresowanie kwestiami środowiskowymi, na które to kwestie organizatorzy nadchodzących igrzysk: letnich w Paryżu (2024 r.) oraz zimowych w Mediolanie – Cortinie d’Ampezzo, zwracają szczególna uwagę i co istotne komunikują to przy każdej nadarzającej się okazji. Nie dzieje się to bez powodu. Nie odmawiam organizatorom wyżej opisanych zawodów dobrej woli i autentycznej troski o środowisko, ale pokazuje nam to też, że taki jest wymóg dzisiejszego rynku, na którym najważniejsi są sponsorzy.
A sponsor płaci i wymaga, zaś większość współczesnych korporacji nie będzie mogła sobie pozwolić na ignorowanie kwestii środowiskowych w swojej polityce wizerunkowej.
Co więcej, jeśli mówimy o podmiotach z Unii Europejskiej, zgodnie z przepisami Dyrektywy CSRD – każdy raport będzie musiał raportować informacje dotyczące tych obszarów. A informacje przedstawione w raporcie będą musiały być, przypomnę, „zrozumiałe, istotne, weryfikowalne, reprezentatywne, porównywalny i wiernie przedstawione”. Wyłania się już pewna interesująca nas zależność: nawet jeśli sam sponsorowany (np. organizator zawodów, klub sportowy) nie będzie zobowiązany do przedstawienia tak szczegółowego raportu w zakresie zrównoważonego rozwoju, to taki raport będzie musiał przedstawiać jego sponsor i zawrzeć otrzymane od niego informacje. Dlatego on sam musi być w stanie spełnić te wymagania stawiane przez Dyrektywę CSRD. Nie muszę chyba pisać, że w takich sytuacjach najbardziej pożądanym, wręcz modelowym rozwiązaniem, byłaby współpraca komórek compliance po obu stronach. Praktyka pokaże na ile taki postulat zostanie urzeczywistniony.
Podobna uwaga dotyczy Dyrektywy w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenie prawa UE.
Powyższa dyrektywa (zwana „dyrektywą o sygnalistach”) nie doczekała się jeszcze w Polsce implementacji. Najbardziej aktualny projekt ustawy nosi nazwę ustawy o ochronie osób zgłaszających nieprawidłowości. Wg wszelkich informacji prace nad ustawą mają przyspieszyć, zatem nie jest wykluczone, że w momencie publikacji artykułu stan prawny się zmieni.
Sam tytuł dyrektywy może być mylący, zatem w bardzo dużym skrócie: chodzi o ustanowienie mechanizmu służącemu wykrywaniu naruszeń prawa w określonych obszarach wewnątrz przedsiębiorstwa. Temu służyć ma przede wszystkim system zgłoszeń wewnętrznych, dokonywanych przez tzw. sygnalistów, którzy, dla skuteczności swoich zgłoszeń, muszą być prawnie chronieni przed konsekwencjami, jakie mogłyby ich spotkać.
Ustawa ma nakładać obowiązek ustanowienie procedur zgłaszania nieprawidłowości wewnątrz przedsiębiorstwa
Jakie będzie to miało znaczenie dla działalności sportowej? Czy w ogóle zgłaszanie nieprawidłowości ma szansę zaistnieć w środowisku, gdzie powszechne jest przeświadczenie, że wszelkie nieprawidłowości nie powinny „wyjść poza szatnię”? Do pewnego stopnia przedstawiony kod kulturowy będzie mieć znaczenie, zauważyć należy jednak, że otoczenie biznesowe sportu się zmienia, a współpraca w zakresie sponsoringu i rygory, którym podlegają sponsorzy wymusza zmiany na podmiotach sportowych.
Dyrektywa wymienia obszary co do których ma obowiązywać obligatoryjne stworzenie systemu zgłaszania nieprawidłowości.
Dla sportu największe znaczenie mają zamówienia publiczne, ochrona środowiska oraz bezpieczeństwo żywności. O dwóch pierwszych pisałem w poprzednim akapicie, zaś to ostatnie głównie ze względu na fakt że żywność może zostać zanieczyszczona substancjami uznanymi za niedozwolone przez przepisy antydopingowe.
Wróćmy więc do punktu wyjścia, czyli nawiązania współpracy pomiędzy sponsorem, a sponsorowanym. Intencją każdego sponsora jest to aby jego „sportowy” kontrahent był firmą wolną od nieprawidłowości, przewidywalną i przejrzystą, gdyż reputacja firmy jest nad wyraz wrażliwa i łatwo ją zniszczyć.
Zwróćmy teraz uwagę że choć sport pod względem trwałych wskaźników ekonomicznych, takich jak osiągnięty zysk, obroty, czy liczba zatrudnionych pracowników plasuje się znacznie skromniej od np. przedsiębiorstw finansowych czy energetycznych, to jego potencjał zarówno dla zbudowania, jak i szybkiej utraty reputacji jest nieporównywalnie większy.
Dla zobrazowania: przedsiębiorstwa z branży finansowej musi przekazywać raporty wobec wielu organów nadzoru i podlega potencjalnej kontroli większej liczbę organów, zaś nałożone na nie kary finansowe mogą mieć znaczną wysokość. Pomimo tego dla przeciętnego odbiorcy informacje o nieprawidłowościach w takiej firmie pozostaną bez echa i będą szybko zapomniane, o ile skala bezpośrednio dotkniętych klientów nie przekroczy masy krytycznej.
W świecie sportu przeciwnie: finansowy wymiar nieprawidłowości np. wpadki dopingowej czy nieprawidłowości finansowych przy przeprowadzeniu transferu może być relatywnie niewielki, ale będzie szeroko komentowany w mass - mediach i nie zostanie szybko zapomniany.
Szybkie wykrycie takich nieprawidłowości pozwoli na zapobieżenie ich negatywnym skutkom i rozprzestrzenianiu się
Innymi słowy: wczesne wykrycie nieprawidłowości pomoże rozwiązać problem zanim zostanie on w przestrzeni publicznej nazwany „skandalem”.
Tu widać, jak bardzo istotna jest rola zgłoszeń wewnętrznych.
Jak wspomniałem, intencją ustawodawcy jest nałożenie na niektóre podmioty obowiązków tworzenie procedury zgłoszeń wewnętrznych.
W świecie profesjonalnego sportu z punktu widzenia relacji ze sponsorami taka procedura może pozwolić na osiągnięcie złotego środka: nieprawidłowości będą zgłaszane (nie będą „zamiatane pod dywan”) ale będą mogły zostać upublicznione one, dopiero wtedy gdy odpowiednie organy wewnątrz podmiotu będę w stanie przedstawić odpowiednie rozwiązanie.
W skrócie: odpowiednio przeprowadzona procedura zgłoszenia wewnętrznego pozwoli zapobiec niekontrolowanemu ujawnienie nieprawidłowości na zewnątrz.
Zatem po kolei:
- sponsor ma interes w tym aby współpracować z podmiotem transparentnym o „krystalicznej” reputacji,
- nieprawidłowości po stronie sponsorowanego stają się nieprawidłowościami sponsora,
- sponsor (z mocy ustawy lub dyrektywy) jest zobligowany do zgłoszenie nieprawidłowości,
- z tytułu nieprawidłowości mogą grozić mu wysokie grzywny,
- nawiązując współpracę sponsoringową chce mieć gwarancję braku złamania prawa,
- główną wartością dla sponsora jest reputacja a największym zagrożeniem jest niekontrolowane ujawnienie nieprawidłowości, której skutkom nikt w odpowiedni sposób nie próbował zapobiec,
- zapobiegać temu może zgłoszenie wewnętrzne, które pozwala albo rozwiązać problem wewnątrz organizacji albo zgłosić go i upublicznić, ale mając pełną świadomość jego istnienia co daje możliwość przedstawienia odpowiedniej narracji.
Po raz kolejny wypada stwierdzić, że przy rozwiązaniu problemu także z uwzględnieniem „dyrektywy o sygnalistach” wskazana byłaby współpraca działów compliance po obu stronach.
Zakończenie
Powyższe tezy, stanowiące jedynie wstęp do tematyki, którą będę miał możliwość zainicjować podczas konferencji organizowanej przez Puls Biznesu w dniach 13 – 14 lutego 2024, potwierdzają, że wymogi rynku i otoczenia prawnego są nieubłagane i implikują konieczność „zaprzyjaźnienia się” z tematyką compliance w coraz większej liczbie branż, w tym również w sportowej. Dobrą wiadomością jest to, że dobrze wprowadzona, „uszyta na miarę” polityka zgodności nie będzie stanowić uciążliwej biurokracji o wątpliwej wartości, a może realnie pomóc funkcjonować każdemu podmiotowi wobec wszystkich interesariuszy.
Autor: Mikołaj Pedrycz, Radca prawny, Compliance Officer, PL.2012+ Sp. z o.o.
Artykuł wyraża prywatne poglądy autora

