Polski Ład: Redystrybucja w pudełku czekoladek

Nowy program społeczno-gospodarczy rządu to potężna lista zmian w kilkunastu obszarach: od zdrowia, przez podatki, po edukację i mieszkalnictwo. Ale konkluzja ze 132-stronicowego planu jest taka: duża redystrybucja dochodu od osób zarabiających więcej do zarabiających mniej jest opakowana w kilkaset innych pomysłów, które mają niejasny charakter, są mało szczegółowe (choć czasem ciekawe) lub źle przygotowane. Te inne pomysły to takie pudełko czekoladek: każdy coś tam znajdzie dla siebie, ale to nie układa się w przekonującą strategię.

Największą zaletą planu jest to, że obniża podatki dla osób mało zarabiających i tym samym może też tworzyć bodźce do pracy. Największą wadą jest brak szczegółowych i wiarygodnych planów na podniesienie jakości najważniejszych usług publicznych: służby zdrowia i edukacji. Jest oczywiście wiele pomysłów, ale jak zaraz pokażę, trudno ocenić je jako istotny krok na przód.

Polski Ład: Redystrybucja w pudełku czekoladek

opublikowano: 16-05-2021, 20:00

Nowy program społeczno-gospodarczy rządu to potężna lista zmian w kilkunastu obszarach: od zdrowia, przez podatki, po edukację i mieszkalnictwo. Ale konkluzja ze 132-stronicowego planu jest taka: duża redystrybucja dochodu od osób zarabiających więcej do zarabiających mniej jest opakowana w kilkaset innych pomysłów, które mają niejasny charakter, są mało szczegółowe (choć czasem ciekawe) lub źle przygotowane. Te inne pomysły to takie pudełko czekoladek: każdy coś tam znajdzie dla siebie, ale to nie układa się w przekonującą strategię.

Największą zaletą planu jest to, że obniża podatki dla osób mało zarabiających i tym samym może też tworzyć bodźce do pracy. Największą wadą jest brak szczegółowych i wiarygodnych planów na podniesienie jakości najważniejszych usług publicznych: służby zdrowia i edukacji. Jest oczywiście wiele pomysłów, ale jak zaraz pokażę, trudno ocenić je jako istotny krok na przód.

Kluczowym elementem Polskiego Ładu jest obniżenie podatków dochodowych dla osób zarabiających poniżej średniej krajowej oraz podniesienie ich dla osób zarabiających powyżej 7000-10000 zł (w zależności, czy chodzi o pracownika czy przedsiębiorcę: po szczegóły odsyłam do artykułów w „Pulsie Biznesu”). Przy czym symptomatyczny jest fakt, że podwyżki podatków są w Polskim Ładzie opisane w połowie zdania, przy okazji informowania o nowych zasadach dotyczących składek na Narodowy Fundusz Zdrowia. To jest esencja tego dokumentu: wszystko co najważniejsze jest ukryte, wszystko co mało ważne jest wyeksponowane.

Zmiany podatkowe generalnie mają sens. Jak napisał ekonomista Michał Brzeziński, jest to „racjonalny plan, który z grubsza realizowałaby w tej sytuacji każda inna istniejąca większa opcja polityczna w Polsce”. Polska zbliża się do krajów Europy Zachodniej pod względem dochodu na głowę mieszkańca, więc też cechy systemu podatkowego zaczynają się upodabniać do zachodnich: osoby o wysokich dochodach ponoszą większy ciężar, a osoby o niskich dochodach mniejszy. Następuje też w pewnym sensie ograniczanie arbitrażu regulacyjnego, który sprawia, że osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą dużo niższe składki niż zatrudnieni na umowę o pracę.

Z makroekonomicznego punktu widzenia, zmiany podatkowe mogą wywołać dwa efekty zwiększające wzrost gospodarczy w krótkim i długim okresie.

W krótkim okresie cięcie podatków dla osób mniej zarabiających podniesie konsumpcję. Wynika to z faktu, że osoby mniej zarabiające oszczędzają dużo mniej niż zarabiające dużo, więc redystrybucja od drugiej grupy do pierwszej podnosi popyt. Oznacza to też wyższą inflację i wyższe stopy procentowe, ponieważ stymulacja popytu następuje już w warunkach bardzo mocnego ożywienia gospodarczego.

W długim okresie zaś można liczyć na wzrost skłonności do pracy wśród osób słabiej wykształconych i tym samym podniesienie stopy aktywności zawodowej. To może podnieść potencjał PKB Polski, choć przyznam, że nie dysponuję na ten moment szacunkami, jaka może być wielkość tego efektu. W Polsce odsetek osób aktywnych zawodowo wśród tych z wyższym wykształceniem jest powyżej średniej dla Unii Europejskiej (89 proc. vs 88 proc.), a dla osób z wykształceniem podstawowym jest aż o 15 pkt proc. niższy (49 proc. vs 64 proc.). Mamy duże pole do poprawy i redukcja podatków może w tym pomagać.

Problemem Polskiego Ładu jest to, że dokonuje dużych zmian w systemie redystrybucji dochodu, a nie proponuje zbyt wielu wiarygodnych konkretów w obszarze modernizacji, inwestycji, jakości usług publicznych. List proponowanych zmian jest potężna, ale trudno wydobyć z niej konkrety.

Zacznę od najważniejszej zmiany modernizacyjnej, czyli podniesienia nakładów na ochronę zdrowia do 7 proc. PKB. Zmiana ma być wprowadzona w ciągu sześciu lat, ale brak jakichkolwiek istotnych konkretów. Przypomnę, że rząd obiecywał zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB do 2024 roku, ale jeszcze w roku przed pandemią ten wskaźnik ani drgnął. W 2019 roku przeznaczaliśmy na służbę zdrowia 4,9 proc. PKB, czyli zaledwie 0,2 pkt proc. więcej niż w 2015 roku. W Polskim Ładzie nie ma informacji, w jaki sposób podniesienie wydatków zostanie sfinansowane, ani nawet jaki będzie rozkład nowych wydatków. Jest dużo ciekawych planów, jak zniesienie limitów wizyt u specjalistów, ale nie ma kwot, terminów, instrumentów. Przykładem niekonsekwencji jest fakt, że w kosztach pisze się o dodatkowych 13,6 mld zł rocznie na ochronę zdrowia, co stanowi zaledwie 0,6 proc. PKB, czyli jedną czwartą planowanego podniesienia wydatków relacji do PKB.

Inny niedopracowany obszar to edukacja. Proponuje się dużo zmian, o trudnym do oceny sensie, a jednocześnie pominięto wyzwania cywilizacyjne. Dobrym przykładem jest podejście do kompetencji cyfrowych. Polski Ład zapowiada, że w szkołach pojawią się specjalnie przeszkoleni nauczyciele, którzy będą rozwijać kompetencje uczniów w zakresie bezpieczeństwa i odporności na fake newsy. O ile bezpieczeństwo jest ważne, o tyle zaliczanie odporności na fake newsy to istotnych kompetencji cyfrowych, przy jednoczesnym braku uwzględnienia zdolności tworzenia treści cyfrowych, budzi ogromne wątpliwości. Jednocześnie dąży się do zwiększenia ilości historii w szkole, pomijając kwestię problemów z kształceniem ścisłym, czyli m.in. matematycznym. A już zupełnie niezrozumiałe jest całkowite pominięcie sektora naukowego.

Słabo wygląda też inny ważny dla przyszłości gospodarki obszar, czyli energetyka. Jest dużo ogólników, mało konkretnych rozwiązań i trochę błędów. Na przykład, jak zauważył ekspert „Polityki Insight” Robert Tomaszewski, rząd planuje dopłaty do e-pojazdów z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, który został zlikwidowany w zeszłym roku.

Dużym problemem programu, dotyczącym jakości usług publicznych, jest brak konkretnych informacji o tym, jak rząd zamierza zrekompensować samorządom ubytek dochodów z tytułu PIT. Samorządy świadczą istotną część usług publicznych w Polsce, szczególnie w obszarze transportu, edukacji, opieki społecznej czy kultury i sportu. Ministerstwo Finansów szacuje, że zmiany podatkowe będą kosztowały ok. 7 mld zł (nie jest do końca jasna struktura tych kosztów). Duża część z tego na pewno dotknie samorządy, które otrzymują połowę dochodów z PIT w Polsce. Polski Ład wspomina lakonicznie, że samorządy otrzymają rekompensaty, ale nie ma informacji, na jakich zasadach.

Nie wykluczam, że rząd będzie przedstawiał dokumenty uzupełniające, z których uzyskamy dużo więcej informacji i szczegółów. Wtedy będzie okazja by je ocenić. Ale na dziś cały plan rozczarowuje. Zwiększona redystrybucja ma sens jeżeli jest elementem modernizacji. Tymczasem mamy mocne rozwiązania w pierwszym aspekcie oraz mgliste i czasem słabe w drugim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.